Chociaż dzisiejszy tekst biblijny mówi o dylemacie Józefa i jego zaufaniu wobec Pana Boga, chciałbym, abyśmy to zaufanie rozważyli w kontekście Maryi. Ona zaufała Panu Bogu w momencie zwiastowania. Przyjęła Jego wolę, że zostanie Matką Syna Bożego.
Zanim jednak zobaczymy, jak to dalej się potoczyło, spójrzmy na nasze życie. Można zaufać Panu Bogu na początku, przyjąć Jego wolę, pozwolić Mu rozpocząć dzieło, ale później, szczególnie wtedy, gdy po ludzku zaczynamy tracić kontrolę nad sytuacją, próbować wszystko z powrotem brać w swoje ręce.
Wróćmy teraz do Maryi. Ona właśnie tego nie robi. Chciałbym się tutaj odnieść do św. Jana Chryzostoma i jego nieco dłuższego komentarza:
„Dziewica zaś, choć usłyszała to od anioła, milczała, ponieważ sądziła, że nie zyska wiary u swego oblubieńca, gdyby opowiedziała mu o rzeczy tak niezwykłej; przeciwnie, obawiała się, że jeszcze bardziej go rozdrażni, jak gdyby próbowała ukryć popełniony grzech. […] Dlatego Dziewica nic mu nie mówi, lecz anioł, gdy nadszedł właściwy czas, ukazuje się Józefowi”.
Jan Chryzostom dostrzega właśnie ten moment w życiu Maryi, kiedy zapewne czuła presję i widziała, że Józef zmaga się wewnętrznie z tym, co się wydarzyło. Wiedział, że jego Małżonka jest brzemienna, nie wiedział jednak, co ma czynić. Inny z Ojców Kościoła, św. Hieronim, podkreśla, że Józef był przekonany o czystości Maryi. Znalazł się więc wobec sytuacji, której po ludzku nie potrafił zrozumieć.
W tym momencie Maryja mogła zacząć się tłumaczyć, wyjaśniać, próbować wszystko objaśnić Józefowi. Zaufała jednak dalej Panu Bogu: Panie Boże, jeśli Ty rozpocząłeś to dzieło, jeśli to jest Syn Boży, poprowadź je dalej.
Rzeczywiście Pan Bóg zsyła anioła, który wyjaśnia Józefowi wszystkie wątpliwości. Józef przyjmuje Maryję, przyjmuje Jezusa i wchodzi w rolę opiekuna Syna Bożego. Staje się tym, który będzie się Nim opiekował i Go wychowywał.
Zobaczmy, jak piękny jest ten tekst. Maryja zaufała aż do końca. Jak mówiłem wcześniej o naszym życiu: jakże często rozpoznajemy gdzieś wolę Pana Boga, podejmujemy ją, mamy dobrą myśl, ale gdy wszystko zaczyna się mieszać i tracimy kontrolę, człowiek zaczyna próbować przejąć wszystko z powrotem we własne ręce. Maryja tego nie czyni. Zaufała dalej: Panie Boże, Ty to rozpocząłeś, prowadź dalej.
Niech więc dzisiejsza Ewangelia oraz interpretacja św. Jana Chryzostoma będą dla nas okazją do zaufania, do poszukiwania w Bogu siły, Bożej woli i Bożych rozwiązań. Szczególnie potrzebujemy tego w tych momentach, kiedy podjęliśmy wolę Bożą, rozeznaliśmy, że właśnie tego Pan Bóg od nas chce, a później przychodzą trudności i zwątpienie. Czasami pojawia się nawet pytanie, czy to na pewno była wola Pana Boga, czy rzeczywiście On tego chciał.
Gdy piętrzą się trudności, jakże łatwo wejść wtedy w rolę Pana Boga i zacząć samemu wszystko układać po swojemu, zamiast Mu zaufać. Jeśli jednak jest to Jego dzieło, On będzie je dalej prowadził i wskaże nam odpowiednie ścieżki i drogi.
Źródła patrystyczne: św. Jan Chryzostom, Homilie na Ewangelię według św. Mateusza, homilia IV, tekst źródłowy; św. Hieronim, komentarz do Mt 1,19, zachowany m.in. w Catena Aurea, tekst komentarza.
Nie jesteś dziełem przypadku, Bóg planował cię od pokoleń.