Pan Jezus przychodzi do tych, którzy mają wiarę. Tak dzisiaj chciałbym podsumować fragment Ewangelii. Mianowicie apostołowie mówią: „Zajmij się tą kobietą”. Chodzi o kobietę kananejską, która tam krzyczy za nimi. Jezus mówi: „Nie, ja jestem posłany do owiec Izraela”. Właśnie, bo to jest Ewangelia Mateusza, a Mateusz głównie do Izraelitów swoją Ewangelię kierował.
Ale wiara tej kobiety sprawiła, że Pan Jezus uzdrowił jej córkę. Właśnie. Nie przez przynależność do danej grupy etnicznej, ale poprzez jej wiarę.
Tutaj też chcę się pochwalić. Zerknę tylko na moją stronę. 5 sierpnia była ta sama Ewangelia i tam, jeśli ktoś chce ją głębiej poznać, to bardzo ładnie też ją rozpisałem. No, nie chwaląc się, chociaż taka mała samochwałka. Czyli 5 sierpnia można zerknąć na rozważanie, które zatytułowałem: „Jezus chce się zająć twoją sprawą, ale nie na odczepne”. Tam właśnie tłumaczę, dlaczego Pan Jezus tak trochę ją ignorował, i też tłumaczę, co to są te psy czy szczeniaki, żeby tutaj też nie być zgorszonym postawą Jezusa.
Natomiast dzisiejsza puenta, taka trochę krótsza: Pan Jezus nie przez przynależność, ale poprzez wiarę przychodzi do człowieka.
Tak jak w starożytnym Izraelu ktoś uważał: jestem Izraelitą, koniec, należę do narodu wybranego, Pan Bóg mnie jakoś szczególnie kocha i wiara mi się należy. Tak samo dzisiaj możemy myśleć: jestem katolikiem, ochrzczony w Kościele katolickim, wszystko formalnie, zaświadczenie w każdej chwili mogę z biura parafialnego otrzymać, że jestem wierzący i praktykujący.
Ale to jest formalność. Wiara w twoim sercu — to jest najważniejsze. Masz wiarę, Jezus przychodzi. Przychodzi w sakramentach, przychodzi z łaską.
Jezus chce się zająć twoją sprawą, ale nie na odczepne