Dzisiaj Jezus uczy nas wprost, że możemy zbyt dużą wagę przykładać do rzeczy mało istotnych. Upomina faryzeuszów i uczonych w Piśmie, mówi: „Obłudnicy! Dlaczego dajecie dziesięcinę z mięty, kopru i kminku, a zaniedbaliście to, co ważniejsze jest w Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę?”. „To należało czynić, a tamtego nie zaniedbywać”.
Święty Jan Chryzostom, komentując te słowa Jezusa, zwraca uwagę właśnie na tę dysproporcję: „Widzisz, jak wszędzie oskarża ich o to, że przykładają wielką wagę do rzeczy małych, a lekceważą wielkie?”.1
Zobaczmy, jest takie polskie powiedzenie: „strzelać z armaty do muchy”. Akurat je zapamiętałem, bo mój znajomy proboszcz bardzo często mówił, gdy przyjeżdżał do niego mój proboszcz, ówczesny dziekan, a tamten tak siadał spokojnie i mówił: „Nie strzela się z armaty do komara”, zawsze pokazując mu, że nie ma się przejmować jakimiś rzeczami drobnymi, które urastają czasami w naszej wyobraźni do rangi rzeczy olbrzymich.
Sprawdziłem: rzeczywiście w języku polskim funkcjonuje to powiedzenie: „strzelać z armaty do wróbla” czy „strzelać z armaty do muchy”. W hiszpańskim: „zabijać muchy strzałami z armaty”, w fińskim: „strzelać z armaty do komarów”, w niderlandzkim też używa się obrazu armaty przeciwko małemu celowi, czy po angielsku: „użyć armaty, żeby zabić komara”. Czyli widzimy, że w europejskiej kulturze przyjął się właśnie ten obraz dysproporcji.
Jezus o tym mówi. Pomyśl chwilę, jakże często w twoim życiu jakiś drobiazg urasta do rangi nieproporcjonalnie wielkiej i człowiek poświęca mnóstwo sił i energii, żeby coś drobnego zmienić, żeby czymś się zająć, a te rzeczy wielkie gdzieś potrafią umknąć.
O tym jest dzisiejsza Ewangelia – o szukaniu właściwej proporcji.
Niech modlitwa nam w tym pomaga, żebyśmy potrafili z należytą uwagą rozeznawać, co w naszym życiu jest sprawą drugorzędną, mniej istotną, a co jest tą rzeczą najważniejszą, której trzeba i powinno się poświęcać czas, uwagę i siły.
1 Św. Jan Chryzostom, Homilie na Ewangelię według św. Mateusza, homilia 73, komentarz do Mt 23, 23-24.