Czy jesteś wrażliwy także na ludzi? A dlaczego także na ludzi? O tym będzie dalej w rozważaniu.
Najpierw tu się tylko wytłumaczę tym, którzy mnie widzą na YouTube, dlaczego jest tutaj tak ciemno. Mamy awarię na plebanii z korkami, coś tu z prądem. Jutro może dojdziemy do ładu, o co chodzi.
Zobaczmy dzisiejszy tekst Ewangelii. Bardzo pozytywny. Kobieta po osiemnastu latach wreszcie została uzdrowiona, wyprostowała się i może chodzić zdrowa.
Ale pojawił się malkontent, czyli przełożony synagogi.
Akurat czytałem moje rozważanie sprzed jedenastu lat do tego tekstu i tak go tam określiłem. To był człowiek, który potrafił doczepić się czegoś tylko dlatego, że nie lubi drugiego.
Gdy czytam komentarz świętego Cyryla Aleksandryjskiego z V wieku, on rzeczywiście mówi, że przełożony synagogi z zazdrości o chwałę, sławę Jezusa jest oburzony, że Jezus uzdrawia w szabat.
Ja natomiast chciałbym się dzisiaj skupić na czymś innym w naszym rozważaniu. Na wrażliwości.
Myślałem, że domeną naszych czasów jest to, że ludzie są bardziej wrażliwi na zwierzęta niż na cierpienie ludzkie.
Ale gdy właśnie czytałem świętego Cyryla Aleksandryjskiego, to jest V wiek, znalazłem coś ciekawego. Zacytuję, co on wtedy pisał:
„Spójrz, proszę, na przełożonego synagogi, jakże mało znaczy w jego oczach człowiek w porównaniu ze zwierzęciem. Uważa bowiem, że jego wół i osioł zasługują na opiekę w szabat, lecz z zazdrości nie chce, aby Chrystus uwolnił kobietę z niemocy”.[1]
Gdy czytałem ten fragment, właśnie to mnie uderzyło najbardziej, że Jezus w kontekście uzdrowienia kobiety przywołuje troskę o zwierzęta.
Mówi: „Obłudnicy, czyż każdy z was nie odwiązuje w szabat wołu lub osła od żłobu i nie prowadzi, by go napoić?”.
Tak myślałem właśnie, no my dzisiaj raczej osłów i wołów nie prowadzimy do wodopoju, ale mamy pieski, kotki, szynszyle, jakieś inne zwierzątko domowe, pupila.
Bardzo dobrze! Żeby nikt nie pomyślał, że tu uderzam w przyjaciół czy miłośników zwierząt. Bardzo dobrze, że jesteśmy wrażliwi, mamy swoje zwierzątka.
Ale w tym kontekście właśnie, już piętnaście wieków temu Cyryl Aleksandryjski zauważył, że ludzie potrafią być bardziej wrażliwi na zwierzęta niż na biedę ludzką.
Może dlatego też Jezus takiego tutaj porównania użył.
Zobacz, tutaj kobieta osiemnaście lat cierpiąca i ciebie to w ogóle nie rusza. Ale pójdziesz się zająć swoim wołem, swoim osłem.
Jakże często są sytuacje, że rodzice gdzieś chorzy leżą, pościel niezmieniona, dzieci nie za bardzo dbają o chorych, starszych rodziców, a wrócą do domu i dla pieska tutaj najlepsza karma, smaczki, tutaj najlepsze legowiska. Nie szczędzą pieniędzy.
Nie mówię, że to jest złe, bo dobrze, jeśli mamy te pupilki, dbamy o nie, ale możemy gdzieś zagubić wrażliwość na człowieka potrzebującego pomocy.
Więc to dzisiejsze krótkie, takie trochę rozważanie będzie dla nas okazją do zastanowienia, czy jestem miłosierny nie tylko właśnie dla zwierząt, ale także dla ludzi.
Oczywiście zaznaczam, że jedno drugiego nie wyklucza. Chodzi tylko o ustawienie sobie takiej dobrej hierarchii.
[1] Św. Cyryl Aleksandryjski, Komentarz do Ewangelii według św. Łukasza, homilia 96, komentarz do Łk 13,10–17, s. 455, tłumaczenie własne na podstawie angielskiego przekładu R. Payne'a Smitha (1859). Tekst źródłowy. ↩
Polecam również moje rozważanie z 26 października 2015 roku: