Dobre łzy, które potrafią nas uratować nawet z głębin nieczystości. Tak zatytułowałem dzisiejsze rozważanie, łącząc myśli dwóch Ojców Kościoła.
Pierwszy to św. Ambroży z Mediolanu. On właśnie mówił o dobrych łzach. Zacytuję:
„Łzami wyznaj grzechy. Dobre łzy, które mogą nie tylko obmyć nasz grzech, lecz także zwilżyć ślad niebieskiego Słowa”.1
Chodzi o łzy tej kobiety, która oblewała nimi stopy Jezusa, a później wycierała je swoimi włosami. Ambroży pisze dalej w swoim komentarzu, że być może Jezus właśnie dlatego nie obmył swoich stóp, abyśmy my mogli obmywać je łzami. Pisze również o krokach Słowa, które mogą w nas obfitować. W tym obrazie możemy więc zobaczyć Chrystusa, który wchodzi w życie tej kobiety i zaczyna ją prowadzić.
Mamy więc dobre łzy.
Druga myśl pochodzi od św. Cyryla Aleksandryjskiego. On mówi:
„Nie chybiła drogi zbawienia, bo uciekła się do Tego, który wie, jak zbawiać i może podźwignąć z głębin nieczystości”.2
Na tym chciałbym się dzisiaj zatrzymać: dobre łzy i podźwignięcie z głębin nieczystości.
Muszę jednak zrobić tutaj pewne zastrzeżenie. Współcześni bibliści zwracają uwagę, że z samego tekstu Łukasza nie możemy określić, jaki konkretnie był grzech tej kobiety. Nie możemy więc przypisywać Ewangeliście, że mówi wprost o prostytutce czy kobiecie prowadzącej rozwiązłe życie.
Ja jednak pozostanę przy tym klasycznym rozumieniu, obecnym zwłaszcza u św. Cyryla Aleksandryjskiego, który mówił właśnie o grzechach związanych z nieczystością czy rozwiązłością.
Dlaczego akurat ten temat mnie dzisiaj zaintrygował?
Byłem na filmie o księdzu Kaczkowskim, który właśnie pojawił się w kinach: „Dzień dziecka księdza Jana Kaczkowskiego”. Jeszcze taka krótka reklama: polecam, świetny film. Jeśli ktoś znał księdza Kaczkowskiego albo chciałby go poznać, nie jest to jedynie zebranie materiałów biograficznych czy wykład na temat jego życia. Twórcy wykorzystali filmy publikowane wcześniej, materiały archiwalne, nagrania z jego życia, późniejsze wywiady, a nawet vlogi, które sam nagrywał. Wszystko zostało bardzo dobrze skomponowane i pokazuje drogę księdza Kaczkowskiego.
Przejdźmy jednak do meritum.
Jest tam scena, w której ksiądz Kaczkowski siedzi w kościele podczas spotkania z ludźmi. W pewnym momencie jest trochę poirytowany, ponieważ nie ma już żadnych pytań. Sam więc zagaja i mówi, że niektórzy zarzucają mu, iż jest antyklerykałem. Jedna z kobiet pyta wtedy: „Ale co się księdzu w innych księżach nie podoba?”.
Wymienił dwie rzeczy. Pierwsza: lewe pieniądze w kieszeni, czyli sytuacja, kiedy ksiądz przywłaszcza pieniądze parafialne na prywatne potrzeby. Druga: pornografia na komputerze księdza.
Tutaj parafrazuję jego wypowiedź, ponieważ nie udało mi się znaleźć jej dokładnego zapisu.
Trochę mnie zaskoczyło, że mówi właśnie o tym. Wróciłem do domu, zacząłem szukać i okazało się, że nawet papież Franciszek poruszył ten temat.
24 października 2022 roku podczas spotkania z seminarzystami i księżmi studiującymi w Rzymie powiedział:
„Pornografia cyfrowa. Mówię to jasno. [...] Jest to nałóg, który dotyka bardzo wielu ludzi, wielu świeckich, a także księży i sióstr zakonnych. Diabeł wchodzi tędy”.3
Dalej mówi:
„Czyste serce, które każdego dnia przyjmuje Jezusa, nie może przyjmować tych treści pornograficznych”.3
Przyznam, że ta wypowiedź papieża Franciszka wcześniej gdzieś mi umknęła. Kiedy ją przeczytałem, naprawdę mnie zszokowała. Księża, siostry zakonne... No ale nie oszukujmy się — takie rzeczy też się zdarzają.
Tutaj wraca moja główna myśl o tych „głębinach nieczystości”. Zobaczmy: one potrafią dotknąć Kościoła nawet od wewnątrz. Czasami myślimy o grzechu jako o czymś dotyczącym ludzi gdzieś na zewnątrz, a tymczasem może on dotknąć nawet samego serca Kościoła.
Właśnie wtedy potrzebne są dobre łzy. Łzy żalu.
Jeśli ciebie dotknęły takie grzechy albo inne i gdzieś sobie z nimi nie potrafisz poradzić, pamiętaj: są dobre łzy. Kiedy człowiek uświadamia sobie swój grzech, zaczyna żałować, czasami wręcz płakać. Pan Jezus chce ci ten grzech wybaczyć. Chce cię podźwignąć tak, jak podźwignął tę kobietę.
Na końcu zostawiłem jeszcze perełkę.
Mogą być tacy, którzy się teraz obruszą: „Co ksiądz gada? Jaka pornografia? Jeszcze u księży, u sióstr zakonnych? Ja jestem pobożna! Ja jestem pobożny! Ja takich rzeczy nie oglądam, proszę księdza”.
W tym momencie możemy odnaleźć się właśnie w postaci człowieka, który zgorszył się tą kobietą.
Tytus z Bostry, autor chrześcijański z IV wieku, ma tutaj genialną myśl:
„Ty także nie jesteś bez długu. Cóż z tego, że masz mniejszy dług? Nie chlub się, bo również potrzebujesz przebaczenia”.4
Czy twoje grzechy są ogromne? Czy są malutkie? Oczywiście według ciebie, bo ostatecznie tylko Pan Bóg potrafi je właściwie ocenić.
Tak czy inaczej — masz dług.
Nie jest tak, że skoro ktoś ma grzechy większe od twoich, to ty, mając według siebie mniejsze, możesz się z niego śmiać albo nim gardzić. Ty również potrzebujesz odpuszczenia grzechów.
Czy masz grzechy wielkie, czy małe, pamiętaj o tych dobrych łzach. Naprawdę aż wziąłem te słowa na tytuł, bo bardzo mi się podobają.
Dobre łzy.
Dobre łzy, które potrafią nas przyprowadzić do Jezusa i sprawić, że po pierwsze wybaczy nam grzechy, a po drugie — w obrazie św. Ambrożego — tymi stopami obmytymi naszymi łzami będzie nas prowadził przez całe nasze życie.
Przypisy:
- Św. Ambroży z Mediolanu, Expositio Evangelii secundum Lucam, VI, 17–18.
- Św. Cyryl Aleksandryjski, Komentarz do Ewangelii według św. Łukasza, Kazanie XL, do Łk 7,36–50.
- Franciszek, przemówienie do seminarzystów i księży studiujących w Rzymie, 24 października 2022 r.
- Tytus z Bostry, Commentarii in Lucam, komentarz do Łk 7,41, fragment zachowany w katenach i przytoczony w Catena Aurea św. Tomasza z Akwinu.