Życie wieczne jako ostateczny dar Boga. Nic więcej naprawdę od Jezusa nie możemy otrzymać. Oczywiście w tej perspektywie wiecznej, bo tutaj, na ziemi, jak najbardziej możemy otrzymywać łaski, które mogą nam pomóc zdobyć to życie wieczne.
Ale później wielu naprawdę ma takie wyobrażenie, że w niebie: „A i tak będę może miała lepszą komnatę, tam będę wyżej niż ci sąsiedzi, a ci pijaczki to w ogóle tam gdzieś... No, niech wejdą do nieba, ale oni będą tam w tej niższej kaście”. Naprawdę tak sobie ludzie wyobrażają niebo.
Życie wieczne jest jedno, zbawienie jest jedno. Dzisiaj doskonale ilustruje to Ewangelia. Mówiąc o tym denarze, zanim do niego przejdę, jeszcze tylko ten początek, bo tam byli powołani o różnych godzinach. Niektórzy też mogą skrótowo myśleć: „A to niech mnie Pan powoła o jedenastej przed południem, już na starość”, bo to oczywiście analogia do wieku człowieka. „Będę miał siedemdziesiąt lat, to spobożnieję, zacznę chodzić do kościoła”. Dożyję jeszcze siedemdziesięciu lat? Nie wiadomo.
Dlatego ten tekst mówi najpierw: w tym momencie, kiedy Jezus cię powołuje, teraz masz iść za Nim. Czyli to jest ta pierwsza myśl.
Teraz druga, ta, od której zacząłem. Zobaczmy, naprawdę wielu ludzi myśli, że w niebie będą klasy: on będzie w tej lepszej, inni w gorszej. Jest nawet taka historia, takie opowiadanie, że w niebie tam sobie wszyscy razem siedzą, bawią się. Święty Piotr opowiada: „Tu można wchodzić, tu odwiedzać pozostałych, ale do tych drzwi nie pukać”. „Czemu?” „A bo tam są ortodoksi. Oni myślą, że tylko oni są w niebie. Tu trzeba przejść po cichu”.
Naprawdę, zobaczmy, nie ma czegoś większego niż zbawienie. Nie można być zbawionym mniej lub bardziej. Nie można mieć życia wiecznego mniej lub bardziej. Albo będziemy zbawieni, albo nie. Oczywiście, gwoli sprawiedliwości, Kościół mówi o czyśćcu, czyli o tych etapach oczyszczenia, ale jeśli już będzie ten ostateczny koniec świata, paruzja, wtedy już niebo będzie jedno dla wszystkich.
Teraz właśnie ten tekst biblijny. O co byli źli ci ludzie? „Zrównałeś ich z nami, my, którzy pracowaliśmy cały dzień, zrównałeś nas z tymi, którzy pracowali tylko godzinę”. Każdy dostał po denarze.
My w dzisiejszych czasach to bardziej rozumiemy, bo jest tak, że pilnie jest jakaś potrzeba, praca do wykonania, jest jakiś przetarg i jest w stanie tam gmina czy ktokolwiek zapłacić więcej pieniędzy, czy my jesteśmy w stanie zapłacić więcej pieniędzy, jeśli pilnie czegoś potrzebujemy, niż jeśli możemy to odroczyć w czasie i wtedy sobie poszukać jakichś lepszych ofert. Tak to funkcjonuje dzisiaj, rynek kapitalistyczny.
Dawniej to mogłoby być mniej zrozumiałe za czasów Jezusa, ale nawet dzisiaj niektórzy się mogą buntować: „Jakże ci, którzy pracowali godzinę, mają tyle samo zarobić, co ci, którzy pracowali cały dzień?”.
A co tu jest istotne? Ten denar. Bo ten denar oznacza życie wieczne. Nawet gdyby gospodarz chciał komuś zapłacić więcej, a komuś mniej, nie jest w stanie, bo ta nagroda jest po prostu jedna. To jest życie wieczne.
Zatem niech dzisiejsza Ewangelia będzie dla nas taką okazją do refleksji, czy my czasami nie myślimy o niebie, o życiu wiecznym, jako właśnie o przedłużeniu tutaj tego życia zwykłego, tego patrzenia naszymi kategoriami: „O, tu gdzieś jestem wyżej, jestem pobożniejszy i tam będę też sobie wśród aniołków maszerował i z góry patrzył na tych pogan”.
Nie. Życie wieczne jest jedno. Ma być jednością z Bogiem, z Maryją, z Józefem, ze świętymi i z innymi braćmi i siostrami. Czy do takiego nieba dążysz? Do takiej jedności z Bogiem?