Upomnienie, które ma na celu pozyskanie drugiego człowieka, a nie jakieś jego upokorzenie czy pokazanie swojej władzy.
Dzisiejszy tekst biblijny pokazuje piękną dynamikę, pokazującą najpierw, jak upominać, a później prowadzącą do wspólnoty, do jedności.
Ale zacznijmy od początku. Pan Jezus mówi: „Jeśli twój brat zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz brata”.
Dzisiaj rozważania oprę na Janie Chryzostomie. On ten tekst właśnie rozpracowuje w kluczu pozyskania drugiego człowieka, odzyskania go dla Pana Boga.
Czyli zobaczmy: to pierwsze upomnienie w cztery oczy nie ma służyć temu, jak nieraz się zdarza, że człowiek się dowie coś złego o drugim i: „O, teraz ja mu pokażę, teraz ja mam trochę władzy, teraz mogę go upokarzać, mogę mu wytknąć coś”.
Wtedy jednak następuje zamknięcie tego drugiego człowieka, jest jakieś schowanie się, bo znowu ktoś mnie gdzieś złapał na jakimś błędzie.
Jan Chryzostom mówi: nie, tu jest totalnie, całkowicie inna logika. Tu jest logika Boża. Pozyskanie brata, czyli wskazanie błędu, żeby ten błąd naprawił i żeby żył dalej w jedności z Panem Bogiem.
Co ważne, mówi o tym: „Upomnij go w cztery oczy”. Bo jakże często jest tak, że jeśli się dowiemy o grzechu, o czymś złym kogoś, to wielu gdzieś to od razu wykorzystuje, żeby tę drugą osobę, nie wiem, obgadać, poniżyć, wyśmiać.
Brakuje jednak odwagi, żeby pójść i powiedzieć, bo to jest odwaga. Ten brat tu nawet mamy podane, no nie zawsze musi to przyjąć. Może odebrać to jako atak, może odebrać to jako złośliwość.
Jeśli ktoś jest dojrzały, to przyjmie krytykę, zrozumie jakoś swój błąd. Ale jeśli nie, no to się nasroży i będzie cię jeszcze miał za wroga.
Zatem tutaj też potrzeba własnej dużej dojrzałości i odwagi, żeby upomnieć drugiego człowieka.
Czyli upomnienie nie po to, żeby pokazać swoją władzę, wyższość, ale żeby zdobyć tego człowieka.
To jest też ważne w tym naszym upominaniu, że wymaga właśnie dojrzałości, rozmowy, bo my tak naprawdę motywacji drugiego człowieka nie znamy.
Rzadko kiedy nasze rzutowanie: „Bo on tak zrobił, bo tak i tak”, jest prawdziwe. Wielu tak mówi, zakłada, o kimś mówiąc, z góry zakładają, że on to zrobił, ponieważ to i tamto.
A tak naprawdę człowiek może mieć tysiące innych motywacji.
Dodatkowo jeszcze nie musimy się innym tłumaczyć, dlaczego tak, a nie inaczej postąpiłem.
Bardzo często z ludźmi rozmawiam, mówię: „No, pani na przykład coś zrobiła tutaj i ktoś panią widział idącą do kościoła” i już może wymyślać: „No, idzie do kościoła, bo to i tamto”.
No zupełnie nie, zupełnie każdy narzuca swoje patrzenie na tę rzeczywistość.
Czyli potrzeba tego dialogu, rozmowy. Nawet jeśli mi się coś wydaje, że ktoś źle zrobił, w tym upomnieniu w cztery oczy mogę poznać tę drugą stronę medalu, zobaczyć, co tym człowiekiem motywowało.
Czyli to jest pierwsza rzecz: nie upokarzanie drugiego człowieka, ale zdobycie go.
Dalej Jezus mówi: „Jeśli cię nie usłucha, weź jednego, dwóch świadków. Jeśli nie, donieś Kościołowi”.
Czyli pokazuje pewną gradację tego upomnienia. Nie od razu publicznie, ale dać szansę, wzrosnąć temu człowiekowi.
Dalej: „Jeśli cię nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik”.
Tutaj Jan Chryzostom także podkreśla, że nie ma już odpowiedzialności tych, którzy upominali.
Bo tego się też można bać. Człowiek zawsze ma wolną wolę, sam decyduje.
Może jakiegoś przykładu takiego z upomnieniem jakoś nie mogę teraz skojarzyć, jak na gorąco, ale weźmy chociażby osoby, które mają problem z uzależnieniami różnego typu.
Można je upominać, i obiecują, i szczerze żałują, ale później i tak idą w cug, idą w ten swój nałóg.
Nic nie zrobimy, dopóki ten człowiek sam gdzieś tego nie przerobi wewnętrznie, nie zaakceptuje tego, że ma problem, że jest uzależniony, że chce z nim walczyć, no to niewiele się zda.
Tak samo jest też właśnie z tym upomnieniem i grzechem.
Teraz już puenta.
Bo zobaczmy, Pan Jezus nie kończy tylko na upomnieniu, ale dalej mówi: „Jeśli dwóch z was na ziemi o coś prosić będzie, wszystko otrzymają od Ojca Mego”.
Pokazuje na wartość i jedność wspólnoty.
Czyli po pierwsze, to upomnienie, ono jest po to, żeby człowiek wrócił do wspólnoty, żeby był we wspólnocie Kościoła.
Wspólnota, gdzie jest, wtedy tam jest też obecny Pan Jezus.
Ale nie po prostu dwóch, trzech osób czy jakiejś grupy osób, która po prostu jest, ale którą spaja Chrystus, spaja wiara.
To jest najistotniejsze.