Obumieranie dla starego sposobu życia — tak Cyryl Aleksandryjski patrzy na dzisiejszy tekst.
Jezus powiedział: „Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno. Ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity”.
Oczywiście Pan Jezus mówił o swojej śmierci, o zmartwychwstaniu, ale także za Cyrylem Aleksandryjskim myślę, że jest ciekawa ta myśl, że mamy obumierać jako stary człowiek, ze starymi swoimi przyzwyczajeniami.
Jak to on dokładnie objaśnia? Mianowicie mówi, że nie wystarczy nauczyć się kilku rzeczy i stać się uczniem Jezusa. Ale Jezusowi zależy na naszej przemianie wewnętrznej.
Znowu szukałem jakiegoś takiego przykładu z życia. Pomyślmy: ktoś cały czas chodzi na naukę tańca. Wystarczy się dwóch, trzech kroków nauczyć i już będzie tancerzem? No nie.
Ktoś idzie na siłownię. Nie wystarczy, że przeczyta instrukcję od kilku tam tych sprzętów, jak je obsługiwać, żeby z dnia na dzień stać się kulturystą.
W jakiejkolwiek byśmy branży powiedzieli, czy zawodzie, czy ktoś się przyucza, to nie jest tak, że człowiek od razu staje się kimś.
Jak to przełożyć też na wiarę? Bo chodzi o tę przemianę wewnętrzną.
Tak sobie pomyślałem właśnie, bo wczoraj mieliśmy rocznicę śmierci księdza pochodzącego z Ujścia, księdza Andrzeja. Tak sobie myślałem troszeczkę o kapłaństwie.
Zobaczmy: też żeby zostać księdzem, jest siedem lat formacji. Teraz to wydłużono, było sześć, siedem lat. Plus do tego studia teologiczne trzeba skończyć.
Ktoś by powiedział: po co? Zresztą tak ludzie mówią: po co to? Przecież wystarczy tam Mszę nauczyć się odprawiać, tutaj te ryty wszystkie.
Ceremoniarze w wielu parafiach są tacy, którzy tam stoją przy Mszy, przy księdzu. Oni tam nawet się niektórzy śmieją, bo niby lepiej od księdza tę Mszę odprawili, bo często tam gdzieś pokażą palcem czy pouczają, że tak, a nie inaczej ma ksiądz robić, bo niektórzy księża już mają też jakieś swoje tam przyzwyczajenia.
No i pewnie by tak było.
Ale zobaczmy: w byciu księdzem nie chodzi o to, żeby się nauczyć jakichś formuł liturgicznych, nauczyć się jakichś gestów, nauczyć się jakoś ładnie przemawiać, ale chodzi też o przemianę osoby, żeby stawać się tym księdzem, stawać się kapłanem.
I analogicznie, kończąc już, przełóżmy to na nasze życie.
Nie chodzi o to, żeby pozmieniać kilka rzeczy, przypudrować — no, a nie, bo to z narkotykami mi się kojarzy — no, przypudrować w sensie, jak kobiety chodzą tam, żeby do łazienki, żeby ładnie wyglądać.
Nie, nie o to chodzi, żeby coś pozmieniać, a nadal żyć po swojemu, ale przemieniać swoje wnętrze.
Co jest obumieranie?
Jeśli nasza logika, nasze patrzenie na świat, podejmowanie decyzji wynika z wewnętrznej jedności z Chrystusem, to jest wtedy prawdziwe chrześcijaństwo.