Życie to droga, pewien proces, który zachodzi nieustannie. Dzisiaj Pan Jezus mówi o królestwie niebieskim i używa dwóch obrazów. Pierwszy to ziarno gorczycy, a drugi to zaczyn, który pewna kobieta włożyła do mąki i wszystko się zakwasiło, czyli powstało ciasto.
Zobaczmy, że te dwa obrazy w odniesieniu do królestwa Bożego potrzebują czasu. Pan Jezus także to podkreślił. Zanim ziarno gorczycy stanie się drzewem, do którego przylatują ptaki podniebne i gniazdują w jego gałęziach, jak mówi Jezus, potrzeba czasu wzrostu. Potrzeba czasu, zanim to drzewo rozkwitnie.
Podobnie jest z zaczynem, który kobieta wkłada do ciasta. Zanim wszystko się zakwasi i zanim ciasto wyrośnie, także potrzeba czasu.
Chciałbym to odnieść właśnie do naszego życia. Jakże często czekamy na owoce. Już teraz chcielibyśmy konkretnie zobaczyć, jak nasze życie owocuje, czy też jakie owoce wydaje nasze życie wiary. Dobrze jest jednak patrzeć na nie właśnie poprzez pryzmat drogi albo, może lepiej to ujmijmy, procesu.
Nasze życie jest nieustannym dorastaniem i dojrzewaniem. Z każdym rokiem inaczej patrzymy na naszą codzienność, na samych siebie i na rzeczywistość wokół nas. Tak samo wiara z każdym rokiem może się pogłębiać. Możemy coraz bardziej żyć w zażyłości z Jezusem, coraz lepiej rozumieć sprawy Boże oraz wolę Bożą w naszym życiu.
Dlatego mówię o tej drodze i o procesie. Dobrze jest patrzeć nie tylko przez pryzmat owoców i tego, jakie one są, ale także pytać, czy idę właściwą drogą. To jest ważne.
Kiedy jedziemy gdzieś samochodem albo idziemy pieszo, raz poruszamy się szybciej, raz wolniej. Są korki, jest zła pogoda. Dzisiaj wracałem z Bydgoszczy i padało. Ważne jest jednak, że mamy obrany dobry kierunek.
Z procesem jest tak samo. W wielu sprawach naszego życia możemy zobaczyć, czy zmierzają one w dobrym kierunku. Dotyczy to procesu naszego dojrzewania ogólnoludzkiego, ale także procesu rozwoju naszej wiary i rozwoju królestwa Bożego w nas, mówiąc w odniesieniu do dzisiejszej Ewangelii.
Przyglądajmy się zatem, czy jesteśmy na tej drodze, czy ten proces nieustannie idzie naprzód, czy też, nie daj Boże, gdzieś się cofamy.