„Beze Mnie nic nie możecie uczynić” – mówi Jezus. Dzisiaj będzie takie trochę głębsze, teologiczne rozważanie. Odniosę się do współczesnej teologii. Mam nadzieję, że uda mi się w miarę jasno objaśnić ten tekst.
Najpierw jednak myśl świętego Augustyna. Święty Augustyn, ojciec Kościoła, zwraca uwagę na słowa: „Nic nie możecie uczynić beze Mnie”. Bez Jezusa nie możemy wydać nawet najmniejszego owocu.
Jezus mówi, że latorośl nie wyda owocu, jeśli nie trwa w winnym krzewie. Augustyn właśnie to podkreślił. Zobaczmy: jeśli latorośl nie jest połączona z krzewem, nie wyda nawet maleńkiego owocu.
Czasami skupiamy się na tym, aby owoc był jak największy. Jezus wprawdzie mówi: „Przyniesiecie owoc obfity”, ale my koncentrujemy się na tym, żeby tych owoców było dużo. Kiedy ich nie widzimy, gdzieś się załamujemy. Cały czas wchodzi w nas logika światowego myślenia: muszą być wyniki, musi być dużo, musi być maksimum, musimy osiągać wysokie progi.
Augustyn mówi: nie. Zwróć uwagę przede wszystkim na to, czy jesteś w jedności z krzewem winnym. Jeśli tak, owoce będą, ale to jest rzecz drugorzędna. Najważniejsza jest jedność z Jezusem. Jezus podkreśla: „Beze Mnie nic nie możecie uczynić”.
Gdy czytałem i rozważałem ten fragment, przypomniała mi się współczesna teologia, może jeszcze z czasów seminarium. Spróbuję to objaśnić najprościej, jak można.
Kościół mówi o czynach zasługujących. Trzeba od razu dopowiedzieć, że sam z siebie nikt nie jest w stanie zasłużyć na niebo. Nie jest tak, że niebo jest jakąś nagrodą, którą możemy zdobyć wyłącznie własnym wysiłkiem. Ostatecznie to Chrystus oddał za nas życie. On za nas umarł na krzyżu i dzięki Jego łasce jesteśmy zbawieni.
Jednak w tej ekonomii zbawienia, jak to nazywamy, czyli w tej Bożej logice zbawiania świata, również nasze czyny w pewien sposób mają wartość zasługującą. Stąd bierze się później mowa o czyśćcu i o ponoszeniu doczesnych skutków grzechów, które nie zostały odpokutowane tutaj, na ziemi.
Czyny zasługujące to oczywiście czyny dobre, ale stają się one zasługujące dzięki łasce Chrystusa. Połączenie dobrego czynu z łaską Jezusa sprawia, że czyn otrzymuje wartość nadprzyrodzoną.
To jest istotne właśnie w kontekście słów Jezusa: „Beze Mnie nic nie możecie uczynić”. Człowiek może bowiem czynić dobre rzeczy zarówno wtedy, gdy znajduje się w stanie łaski uświęcającej, jak i wtedy, gdy pozostaje w stanie grzechu, nawet grzechu ciężkiego.
Myślę, że pamiętamy jeszcze z przygotowania do Pierwszej Komunii Świętej, czym jest stan łaski uświęcającej. Jest to stan, w którym sumienie nie wyrzuca nam żadnego grzechu ciężkiego, możemy przystępować do Komunii Świętej i pozostajemy w jedności z Chrystusem.
Z drugiej strony może nastąpić utrata łaski uświęcającej. Dzieje się tak wtedy, gdy więź z Chrystusem zostaje zerwana przez grzech ciężki. Grzech lekki nadwyręża tę relację, ale nie pozbawia człowieka stanu łaski uświęcającej.
Chodzi mi zatem o ten moment, kiedy mamy wewnętrzne przekonanie, że trzeba pójść do spowiedzi, ponieważ stan łaski uświęcającej został utracony, zwłaszcza przez grzech ciężki.
Teologia mówi właśnie o czynach zasługujących. Zobaczmy: człowiek żyjący w stanie łaski uświęcającej i człowiek pozbawiony łaski uświęcającej mogą wykonywać dobre czyny. To, że ktoś zgrzeszył i nie ma łaski uświęcającej, nie oznacza, że nie może starać się żyć dobrze i pomagać innym.
Żeby jednak czyn posiadał wartość zasługującą w porządku nadprzyrodzonym, musi być połączony z łaską Chrystusa. Czyny dokonywane w stanie łaski uświęcającej są więc czynami zasługującymi dzięki łasce Bożej.
Natomiast człowiek, który nie żyje w łasce uświęcającej, nie pozostaje w tej ścisłej więzi z Chrystusem. Chociaż jego czyn sam w sobie może być dobry – i tego nie zaprzeczamy na płaszczyźnie moralnej – nie jest połączony z łaską Bożą i nie ma tej samej wartości zasługującej w porządku nadprzyrodzonym.
To jest właśnie ta różnica. To już ujęcie ściśle teologiczne. Może ktoś się nie spodziewał, że w tych rozważaniach pójdę dzisiaj w tak głęboką teologię, ale czasami warto również takie rzeczy objaśnić.
Stąd bierze się walka o trwanie w stanie łaski uświęcającej, o ścisłą relację z Chrystusem i o to, aby zawsze móc przyjąć Go do swojego serca.
Wiadomo, że jesteśmy tylko ludźmi. Człowiek czasami zgrzeszy, gdzieś zbłądzi. Wtedy nie ma sensu się poddawać. Widzimy jednak, że niektórzy odwlekają spowiedź, odkładają ją na później i starają się w tym czasie żyć dobrze.
Zobaczmy jednak, że czyny, które wtedy wykonujemy, są trochę słabsze na płaszczyźnie nadprzyrodzonej, ponieważ nie dokonują się w jedności z Chrystusem i nie mają charakteru czynów zasługujących.
Dlatego warto walczyć o stan łaski uświęcającej i o ścisłą relację z Chrystusem, aby każdy nasz czyn nie tylko przynosił dobro na płaszczyźnie moralnej, etycznej i zwyczajnie ludzkiej, ale również posiadał wartość nadprzyrodzoną dzięki zjednoczeniu z Chrystusem.