Czy pozwalasz się pouczać? Czy może uważasz, że już wszystko wiesz? A zwłaszcza chodzi tutaj o kwestię wiary.
Dzisiaj Pan Jezus mówi: „Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić”. I możemy się zastanawiać: jak to „komu Syn zechce objawić”? To nie objawia wszystkim wiary? Nie objawia wszystkim prawdy o Bogu Ojcu? Tylko komu zechce?
Ojcowie Kościoła odrzucają takie myślenie, że Pan Jezus jakoś wybiórczo tylko niektórym chce objawiać siebie i swojego Ojca. Bardziej podkreślają równość boskiej natury Syna i Ojca. Jezus jest takim samym Bogiem jak Bóg Ojciec, mają tę samą naturę, razem są jednym Bogiem. Skoro jest w stanie objawić nam Ojca, to dlatego, że żadne stworzenie nie jest w stanie objawić czegoś, czego samo w pełni nie zna. My, jako stworzenia, nie znamy w pełni Pana Boga. Chrystus natomiast, mając naturę boską i ludzką, w pełni może nam objawiać Ojca.
Tylko tu jest właśnie to najważniejsze. Święty Hilary z Poitiers mówi, że Jezus może objawić Ojca, ale objawia Go tylko tym, którzy to objawienie przyjmą. To już jest myśl świętego Augustyna: tym, którzy przez wiarę i pokorę pozwalają się pouczyć.
Zobaczmy, właśnie pycha jest tym, co zamyka człowieka na wiarę. Inni Ojcowie Kościoła – już nie będę szukał dokładnie który – mówili, że nie chodzi tu o brak mądrości ani o to, że mądrość jest przeszkodą. Przecież byli ludzie wykształceni. Święty Paweł był wykształcony, Mojżesz wychował się na dworze egipskim. Wielu proroków było wykształconych i poznawali Boga, ponieważ mieli tę cechę nazywaną pokorą. Nie obrastali w pychę, nie mówili: „Ja już wszystko wiem najlepiej. Mnie już nikt niczego nie nauczy”.
W naszym codziennym życiu jakże często się z tym spotykamy. Nikt nie lubi być pouczany – to już jest inna kwestia – ale jakże często mamy w zakładzie pracy jakieś obowiązkowe szkolenie albo klerycy mają rekolekcje w seminarium i pojawia się myśl: „Ja już wszystko wiem. Trzeba tylko ten czas przeżyć. Dobra, ile to szkolenie trwa? Trzy godziny? Oby szybko minęły. A może pani skróci szkolenie? Może uda się wcześniej pójść do domu?”. Wielu ludzi jest z góry nastawionych: „Po co mnie ktoś ma szkolić? Przecież ja już wszystko wiem”.
Na płaszczyźnie wiary może być dokładnie tak samo. „Ja już wszystko wiem. Co ma mi jeszcze Jezus objawiać o Ojcu? Przecież chodziłem na katechezę, modlę się”.
A wiara – ta głębsza – zaczyna się właśnie od tego, że niekoniecznie wszystko wiem. „Jezu, pokazuj mi Ojca. Objawiaj mi Ojca. Objawiaj mi drogę do Niego. Objawiaj mi swoją wolę w moim życiu”.
To jest wiara dojrzała: kiedy pytam Jezusa o drogę, kiedy rozeznaję wolę Bożą i – co najważniejsze – nie popadam w pychę, ale pozwalam Jezusowi się pouczać.