Urząd nie gwarantuje świętości. Tak dzisiejszy tekst podsumowuje święty Augustyn. Mianowicie jest mowa o wyborze Dwunastu. Ewangelista Mateusz zapisuje: „Jezus przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości. A oto imiona dwunastu apostołów”. Ewangelista wymienia Apostołów, ale najważniejsze, na czym chciałbym się dzisiaj zatrzymać, to końcowe słowa: „i Judasz Iskariota, ten, który Go zdradził”, czyli Jezusa zdradził.
Dzisiaj właśnie na postaci Judasza chciałbym się zatrzymać, bo jest to postać trudna, także w historii Kościoła, do zrozumienia dla wielu wierzących. Jezus wybiera Dwunastu, a pośród nich Judasza. Święty Augustyn, jak już wspomniałem na początku, mówi: urząd nie gwarantuje świętości. Zobaczmy, Judasz został wybrany tak samo jak pozostali Apostołowie. Mamy zapisane, że miał władzę wyrzucania złych duchów i uzdrawiania. Robił wielkie rzeczy dla Jezusa. Głosił Ewangelię, a pomimo tego zagubił własne zbawienie, własną drogę do zbawienia. To znaczy nie wiemy, czy Pan Bóg go nie zbawił, bo Pan Bóg jest miłosierny. Nie wchodźmy tutaj w rolę Pana Boga. Chodzi o to, że zagubił najprostszą drogę do zbawienia.
Święty Augustyn odnosi to również do duchowieństwa. To przecież są pierwsze wieki Kościoła, ale dzisiaj dzieje się to samo. Ilu księży czy biskupów spowodowało zgorszenie, bo zagubili swoją drogę do świętości. Chociaż posługiwali w Kościele jako szafarze sakramentów i wykonywali swoją posługę, to w tym wszystkim gdzieś się pogubili. W ostatnich czasach wychodzi wiele afer. Media chętnie nagłaśniają błędy ludzi Kościoła, bo jest to szczególnie gorszące, gdy takie błędy popełnia osoba duchowna. Taka jest myśl świętego Augustyna.
Ale dalej święty Jan Chryzostom wlewa nam pozytywną nadzieję. Mówi, że Chrystus daje szansę każdemu, bo Judasz nie był wybrany jako gorszy. Chociaż ewangelista wymienia go na końcu, nie był mniej ważnym Apostołem. Miał taką samą władzę jak pozostali, tak samo ewangelizował, wyrzucał złe duchy i uzdrawiał. Był na równi z wszystkimi. To, co wydarzyło się później, było już jego własną decyzją.
Na końcu święty Hieronim zwraca uwagę na pewien szczegół tekstu. Ewangelista Mateusz zapisał: „Judasz Iskariota, ten, który Go zdradził”. Zobaczmy, czasami można pójść na skróty i pomyśleć: Judasz Iskariota – zdrajca. Nie. Ewangelista nie pisze „zdrajca”, ale „ten, który Go zdradził”. Oznacza to, że w momencie wyboru, w chwili powołania Dwunastu, nie był jeszcze zdrajcą. Być może w jego sercu tliła się już jakaś nieufność wobec Jezusa czy własne plany. Wiemy, że najprawdopodobniej liczył na bunt przeciwko władzy rzymskiej i miał nadzieję, że obecność w gronie Dwunastu doprowadzi do wyzwolenia Izraela. Jednak w chwili powołania nie był jeszcze zdrajcą. „Ten, który Go zdradził” oznacza wydarzenie, które nastąpi później.
Oczywiście ewangelista spisuje Ewangelię z perspektywy czasu, już wiedząc, co się wydarzyło. Ale w momencie wyboru ani Judasz, ani pozostali Apostołowie nie mieli pojęcia, jak potoczy się jego historia. Pan Jezus daje więc szansę każdemu. To właśnie jest myśl świętego Jana Chryzostoma i zarazem świętego Hieronima. Judasz zdradził później, ale w chwili powołania miał, można powiedzieć, czystą kartę. To, co zrobił, było skutkiem jego późniejszych decyzji.
Niech więc ta dzisiejsza Ewangelia będzie dla nas przypomnieniem, że urząd nie gwarantuje świętości. Także to, czego każdy z nas doświadcza: chrzest, bierzmowanie, sakrament małżeństwa, przyjęte święcenia kapłańskie czy zaangażowanie w życie duchowe, nie gwarantuje jeszcze świętości. Póki człowiek żyje, zawsze może zejść na manowce, zawsze może pobłądzić. Ale na szczęście, dopóki żyje, zawsze może się nawrócić i wrócić do Pana Boga. Dlatego Kościół nikogo nie kanonizuje za życia, ponieważ dopóki człowiek żyje, zawsze ma wybór. Starajmy się więc nieustannie wracać do Pana Boga, a jeśli już jesteśmy blisko Niego, pilnujmy się, aby nie zboczyć z drogi i nie odejść od Niego.