To, co wcześniej panowało nad człowiekiem, zostaje poddane człowiekowi. To jest genialna myśl św. Hieronima do dzisiejszego tekstu biblijnego. Jeszcze na końcu do niej wrócę.
Najpierw sam tekst biblijny. Ludzie przynoszą sparaliżowanego do Jezusa, a On najpierw odpuszcza mu grzechy, a później go uzdrawia. Myślę, że nie będzie to nic odkrywczego. Wielu komentatorów wskazuje właśnie na wiarę tych ludzi. Święty Augustyn również podkreśla, że sam paralityk nie był w stanie przyjść do Jezusa. Będąc sparaliżowanym, leżał w swoim domu, zdany na łaskę lub niełaskę swoich bliskich czy przyjaciół, którzy przynosili mu jedzenie, troszczyli się o niego, oklepywali go i przekładali, żeby nie miał odleżyn.
Augustyn wskazuje na wiarę tych ludzi, którzy modlili się za niego wstawienniczo. Widzimy tutaj wartość modlitwy wstawienniczej, ale także konkretnych czynów. Wzięli go, musieli go dźwigać, przynieść przed Jezusa i prosić Go o uzdrowienie. To jest właśnie ta pierwsza myśl: pomaganie drugiemu człowiekowi i wstawianie się za nim.
Teraz przejdźmy do głównej myśli, od której rozpocząłem – do komentarza św. Hieronima. To naprawdę genialna interpretacja. Zobaczmy: Pan Jezus mówi: „Weź swoje łoże i idź”. Gdy w Jerozolimie uzdrawia paralityka, również każe mu wziąć swoje łoże i je nieść. Właśnie dlatego później uczeni w Piśmie i przełożeni świątyni zainteresowali się tym człowiekiem: dlaczego chodzi z łożem i kto go uzdrowił.
Święty Hieronim wyjaśnia, że to, co wcześniej panowało nad tym człowiekiem, zostało mu poddane. Przez cały czas swojego paraliżu był ściśle związany z tym łożem. To było jego życie, cały jego świat. Ktoś przekładał go z lewej strony na prawą, troszczył się o niego, ale on pozostawał z tym łożem związany. Teraz Jezus mówi: „Weź je w rękę i nieś”.
Zobaczmy, że człowiek, który pracuje nad sobą, który został uwolniony od grzechu, a właściwie którego Pan Bóg uwolnił od grzechu, jeśli dalej idzie tą drogą, może z czasem zapanować nad tym, co wcześniej panowało nad nim. Alkoholik, który wyszedł z alkoholizmu, bardzo często staje się przewodnikiem dla innych i pomaga im wyjść z nałogu. Narkoman, który wyszedł z narkomanii, doskonale rozumie cały ten bałagan, cały ten syf, który pojawia się w życiu człowieka wchodzącego w narkotyki, dlatego może skutecznie pomagać innym.
Podobnie człowiek zniewolony seksualnością, który żył wyłącznie tym i potrafił to w sobie okiełznać, może później pomagać tym, którzy zmagają się z podobnym problemem. Tak samo ktoś, kto żył gniewem, zawiścią czy nienawiścią, kto nie panował nad swoimi emocjami i ciągle wybuchał. Jeśli nie tylko odejdzie od grzechu, ale również przepracuje jego przyczyny, wtedy zacznie dostrzegać takie zachowania u innych ludzi. Zobaczy toksyczne relacje, nieadekwatny do sytuacji gniew czy inne mechanizmy i będzie mógł skutecznie pomagać.
Niech więc dzisiejsza Ewangelia będzie dla nas przede wszystkim przypomnieniem postawy tych ludzi, którzy przynieśli paralityka do Jezusa. Niech przypomina o wartości modlitwy wstawienniczej i konkretnej pomocy drugiemu człowiekowi.
Niech będzie także okazją do przyjrzenia się grzechowi w naszym życiu. Nawet temu grzechowi, którego już nie ma, który został pokonany. Czy było tak po prostu, że przestałem grzeszyć i jestem zadowolony? A może dzięki temu, że zrozumiałem, jak ten grzech działał we mnie i jak mnie niszczył, potrafię dziś dostrzec go w życiu drugiego człowieka? Nie po to jednak, aby się nim gorszyć czy wytykać mu błędy i mówić: „Ja kiedyś też tak grzeszyłem”. Chodzi o to, by pomóc mu wyjść z tego grzechu i zapanować nad nim.
Tak właśnie było z paralitykiem. Jezus polecił mu nieść łoże. Teraz to on nad nim panował. My również, wychodząc z grzechu, możemy zapanować nad tym, co wcześniej miało władzę i panowanie nad nami.