Dzisiaj jest trudny tekst biblijny, ale powiem, że dosyć owocne były moje poszukiwania, więc zacznijmy.
„Nie stawiajcie oporu złemu” — tak mówi Pan Jezus. Tutaj pół godziny się naszukałem, jak to z greki przetłumaczyć. „Nie stawiajcie oporu złemu” w naszym języku oznaczałoby pewnie jakąś bierność, ale absolutnie nie tędy droga.
Zobaczmy, wystarczyło wziąć nowsze tłumaczenie i tutaj ujęli to, czego szukałem bardzo długo. To zdanie jest przetłumaczone w ten sposób: „Nie zwalczajcie zła złem”. Zobaczmy, inaczej całkiem się to słyszy. Nie zwalczajcie zła złem. Czyli nie: bądźcie bierni, nie stawiajcie oporu, bądźcie tacy byle jacy, dajcie się bić. Nie. Nie zwalczajcie zła złem.
Nowsze tłumaczenie o wiele bardziej oddaje sens tego tekstu, ponieważ tutaj w moich poszukiwaniach także znalazłem, że właśnie o to chodzi. Nie stań się podobny do twojego wroga, do twojego przeciwnika. Tak, syntezując tłumaczenia greckie plus wypowiedzi Ojców Kościoła, mógłbym to ująć.
Czyli ktoś ciebie atakuje — nie stań się podobny do niego, bo jakże często to jest największa satysfakcja ludzi, którzy nas atakują, że my schodzimy do ich poziomu, że zareagujemy, że oddamy tak samo jak oni. Oni widzą: a wcale lepszy nie jesteś. Słyszeliśmy to? Pewnie nie raz.
Teraz pojawia się pytanie: jak mamy reagować? Tu Pan Jezus mówi: „Jeśli ktoś uderzy cię w prawy policzek, nadstaw mu i drugi”. A przecież wiemy, że podczas męki, gdy Pan Jezus został spoliczkowany przez żołnierza, zareagował: „Dlaczego Mnie bijesz? Wykaż, co źle powiedziałem”. Widzimy? Czyli zatem to nie oznacza jakiejś bierności. Jezus się bronił.
Co oznacza ten prawy policzek i „nadstaw mu drugi”? Tutaj też bibliści zwracają uwagę, że Jezus podał konkretnie, który policzek. Nie, że ktoś cię uderzy w policzek, ale konkretnie w prawy. Bo okazuje się, że w tym świecie żydowskim wymierzenie komuś policzka to nie był atak fizyczny, w sensie: fizycznie go uderzył. W tamtym świecie nie chodziło o to, że ktoś kogoś zaatakował, nie wiem, jak ktoś komuś zadał lewy czy prawy sierpowy albo kogoś zaczął bić pięściami. Nie, to było bardziej znieważenie drugiej osoby.
Nawet tutaj znalazłem w Misznie, w żydowskich pismach, że jest zapisane: jeśli ktoś uderzył kogoś dłonią, to musiał zapłacić karę 200 zuz, a jeśli uderzył go grzbietem dłoni, to płacił 400. Dlaczego? Ponieważ to właśnie był gest obraźliwy, tak jak dzisiaj byśmy powiedzieli — no nie będę tu pokazywał — ale jak ktoś komuś pokazuje środkowy palec. Nawet dzieci znają ten gest, sobie czasami pokazują, i to jest gest obraźliwy.
Jedziemy samochodem, ktoś źle pojechał i przez okno nieraz widzimy, pokazuje nam środkowy palec. Człowiek wtedy jest w stanie się zagotować: albo go strąbi, albo też mu pokaże, albo się zdenerwuje. Wtedy schodzimy do poziomu tego właśnie, który nas zaatakował.
Jezus mówi: „Nadstaw mu drugi policzek”. To jest dosyć istotne w tym całym rozważaniu. Zobaczmy, ktoś został spoliczkowany, czyli obrażony, i Jezus mówi: nadstaw mu drugi policzek. Czyli nie pozostajemy w tej samej biernej sytuacji, żeby on znowu nas zaatakował, ale trochę możemy powiedzieć, że to jest tak, jakbyśmy w boksie przyjęli teraz taką pozycję obronną.
Ojcowie Kościoła mówią: spodziewaj się kolejnych ataków, zwłaszcza w kontekście pierwszych chrześcijan, którzy wiedzieli, że prześladowania to nie są epizody jednorazowe, ale spodziewaj się dalszych ataków.
Przekładając to na nasze życie: jakże często ten, który gdzieś nas zaatakuje, jeszcze nieraz będzie tego próbował. Jeśli zejdziemy na jego poziom, to będzie się to jeszcze bardziej gdzieś nakręcało. Ilu nieraz tłumaczy: „O, on u mnie był, to do niego pójdę. Ta do mnie nie przyszła, to ja do niej też nie przychodzę. Ten mi wtedy nie pożyczył, to ja mu też nie pożyczę. Ten mi to zrobił, to ja mu to...” Schodzimy wtedy na ten sam poziom logiki, który mają nasi wrogowie czy nasi agresorzy.
A Jezus mówi: nadstaw drugi policzek, w sensie: bądź gotów. Dalej podaje te przykłady: idź tysiąc kroków, daj szatę, pożycz temu, pożycz czy daj komuś. W sensie: spodziewaj się, że te prośby będą dalsze, to będzie eskalowało, że rzadko kiedy jest tak, że wróg nagle się nawróci i więcej nas nie zaatakuje.
Ale my bądźmy na to gotowi przez to, że nie będziemy odpłacać złem za zło, że nie będziemy żywić zemsty, że nie będziemy wchodzić coraz bardziej w logikę: ja mu przy najbliższej okazji odpłacę. „Dobra, ja już pamiętam, on mnie tak załatwił, to ja mu tam... Czekam tylko na okazję, żeby mu odpłacić”. No nie.
Pan Jezus mówi: nie, w ogóle nie wchodźmy w tę logikę. My mamy kochać nieprzyjaciół, mamy ich miłować, mamy dążyć do własnej świętości, do zbawienia, więc nie chodzi tu o to, żeby teraz być biernym, ale żeby być gotowym, że kolejne ataki mogą być, ale żeby być na nie przygotowanym.
Nie w sensie teraz odwetu, zemsty, ale jakiegoś lepszego przygotowania. Znamy ludzi na co dzień, wiemy często już po kim, czego się spodziewać. Po prostu być na to przygotowanym też, żeby właśnie biernie jakoś się nie nadstawiać złu, nie dać się, że tak powiem, cały czas w tę rolę ofiary wpędzać, żeby być po prostu gotowym i poprzez swoje zachowanie czy właśnie reagowanie nie napędzać tej spirali, ale potrafić wybaczać.
No i unikać też takich sytuacji, tych ludzi, unikać tych momentów, kiedy ktoś nas skrzywdzi. Ale po to jest właśnie modlitwa, po to jest rozeznanie, żeby zobaczyć tę sytuację w odpowiednim świetle, a nie od razu reagować złem za zło.