Tak zatytułowałem dzisiejsze rozważanie. Niech to pytanie nam towarzyszy, rezonuje w nas. Co nosisz w swoim sercu?
Tekst biblijny:
„A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te sprawy w swoim sercu”.
W innych tłumaczeniach też jest: „te słowa” albo „te wszystkie rzeczy”. „Te sprawy” myślę, że najbardziej tak to oddaje.
Tu jest to oczywiście kontekst całego wydarzenia biblijnego. Moment, kiedy Pan Jezus się zagubił i został odnaleziony w świątyni, dwunastoletni Pan Jezus. Ale samo to określenie, że Matka Jego, czyli Maryja, rozważała, chowała te sprawy w swoim sercu, nie dotyczy tylko tego jednego wydarzenia, ale ogólnie bycia Matką Syna Bożego.
Dzisiejszy dzień i to rozważanie są nieprzypadkowe, bo mamy wspomnienie Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny. Wczoraj przeżywaliśmy uroczystość Serca Pana Jezusa, a dzisiaj przeżywamy wspomnienie Serca Maryi. Te dwa serca w liturgii zestawione są ze sobą dzień po dniu. Także na Cudownym Medaliku, jeśli zobaczymy na rewers, odwrotną stronę, zobaczymy, że tam jest Serce Jezusa i Serce Maryi.
Różnią się wprawdzie od siebie. Dzisiaj akurat miałem katechezę z uczniami. Pierwsze Serce Jezusa jest z koroną cierniową wokół, ukazującą cierpienie, które podjął Jezus, swoją mękę za nasze zbawienie. Drugie Serce Maryi, nie idzie ich pomylić, ponieważ jest ukazywane jako przebite mieczem. Od średniowiecza tak rozwinął się ten kult Serca Maryi, gdzie często było pokazywane też z siedmioma boleściami, z siedmioma mieczami, ale ostatecznie właśnie te dwa wizerunki się ukształtowały: Serce Jezusa z cierniami wokół i Serce Maryi przebite mieczem.
Jezus, już mówiłem, tak w duchu pasyjnym można rozważać te serca, fizycznie cierpiał, oddał życie za nas. Maryja natomiast cierpiała, możemy powiedzieć, bardziej duchowo. Ta zapowiedź Symeona: „miecz przeniknie Twoje serce”, ten ból, trzymanie w rękach Jezusa, Pietà, trzymanie ciała Jezusa, swojego Syna. Nie ma chyba większego bólu na świecie dla kobiety niż chowanie swojego dziecka.
W tym kontekście widzimy te dwa serca złączone. Są też rysowane właśnie jako gorejące miłością, z płomieniami. Niech ten dzisiejszy tekst, rozważanie, że Maryja trzymała te sprawy w swoim sercu, pokazuje nam to kochające serce Maryi, która rozważała wszystko, co związane z życiem Jezusa, ze swoją wiarą, ze swoją relacją z Panem Bogiem.
Teraz wróćmy do początkowego pytania: co zachowujesz w swoim sercu?
Możemy się przyjrzeć, co w nim jest, bo jest w nim dużo rzeczy, i tych złych, i tych dobrych. Ja powiem, że im dłużej żyję na tym świecie, tym coraz częściej się łapię na tym, że rozmawiając z osobami mniej więcej w moim wieku, odwołuję się do jakichś wydarzeń sprzed 10, 15 czy 20 lat. Ale rozmawiając z dziećmi w szkole czy z młodzieżą, wiem, że to będzie dla nich puste wspomnienie, bo oni żyją na tym świecie zaledwie kilkanaście albo kilka lat. Nie znają kontekstu tych wcześniejszych wydarzeń, do których mogę się odwoływać z moimi rówieśnikami. Oni będą budowali swój świat wspomnień.
To są rzeczy, które są w naszym sercu.
A teraz już przechodząc bardziej konkretnie, w tym sercu są różne rzeczy: zranienia, złe wspomnienia, żale, nienawiści i rzeczy, które czasami w zupełnie innych okolicznościach wracają. Myślimy, że już dawno wybaczyliśmy komuś, a one nagle się pojawiają i przypominają o sobie. Tak to jest niestety.
Ale w tym sercu mogą być też rzeczy piękne. Piękne wspomnienia, wyjazdy, spędzony czas na łonie natury, relacje z innymi, spotkania, piękne rozmowy. Mogą być też wspomnienia związane właśnie z przeżywaniem relacji z Panem Bogiem, z modlitwy, z adoracji, z modlitwy uzdrowienia, wstawienniczej, z osobistej medytacji słowa Bożego.
Te wszystkie rzeczy są w naszym sercu i ważne, żeby nie były, jak tu ostatnio pokazałem, klisze, jakąś pamiątką, zdjęciem, archiwum naszego życia i wydarzeń, ale miejscem medytacji działania Bożego w naszym życiu. Bo wszystkie wydarzenia, nawet te złe z naszej perspektywy, tworzą naszą historię życia, tworzą naszą historię relacji z Panem Bogiem.
Niech więc to dzisiejsze słowo Boże i święto Serca Maryi będą dla nas okazją do przyjrzenia się swojemu sercu. Co w nim noszę? Czy te wszystkie wydarzenia, te dobre i złe, pogłębiają moją relację z Panem Bogiem? Pozwalają mi bardziej zrozumieć siebie samego i tę relację?