Glow up Mateusza. I to jaki progres. Bardziej tak po polsku, ale dzisiaj mówi się: glow up, czyli ktoś podskoczył levele wyżej, i to o wiele. Nie chodzi oczywiście o jego wygląd, ale o jego rozwój duchowy.
Zobaczmy.
Jezus ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: „Pójdź za Mną”. W komorze celnej. Co tam robił? Siedział sobie, tutaj forsę liczył, a Pan Jezus mówi: „Pójdź za Mną”. On patrzy i co zrobił? Zostawił forsę, wstał i poszedł za Jezusem.
Jakie to proste, nie?
Ale zobaczmy, co się stało dalej. Ten Mateusz, który był pogardzany, bo później, za chwilę, jak siedzą przy stole, ludzie mówią: „Czemu ty siedzisz z grzesznikami i celnikami?”, a Pan Jezus mówi: „Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników”.
Mateusz, którego życie było zdefiniowane przez to, że jest tym celnikiem, zobaczmy, kim się stał. Apostołem, to jest jedna rzecz, ale co bardziej mnie uderzyło – ewangelistą.
Zobaczcie, tu mam trochę egzemplarzy Pisma Świętego. Kilka miliardów egzemplarzy Pisma Świętego zostało już wydrukowanych na całym świecie. Co roku kilkaset milionów, sprawdzałem, jest drukowanych egzemplarzy Ewangelii Mateusza.
Gość, który siedział sobie, forsę liczył, a tutaj przyszedł Jezus: „Pójdź za Mną”, i stał się dwa tysiące lat później popularny na cały świat. Człowiek by tego sobie sam nie wymyślił.
Otwartość na Ducha Świętego, na powołanie, na sprawy Boże może naprawdę zmieniać nasze życie. Co więcej, dzieje się to wielokrotnie bardziej, niż byśmy sami sobie wyobrazili.
On nigdy nie pomyślał pewnie, że tak się jego życie potoczy. Usłyszał jednak słowa Jezusa: „Pójdź za Mną” i poszedł.