Vana gloria, czyli próżna chwała – tak opisywali to Ojcowie Kościoła.
Tekst biblijny:
„Strzeżcie się uczonych w Piśmie. Z upodobaniem chodzą oni w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach. Objadają domy wdów i dla pozoru odprawiają długie modlitwy”.
Powiem, że siłą rzeczy zawsze mi się to trochę z księżmi kojarzyło. Zwłaszcza lubię patrzeć, jak ksiądz kończy modlitwę – co on robi? Czy po prostu odetchnie wreszcie i żyje całkiem inaczej?
Analizując jednak ten tekst i wypowiedzi Ojców Kościoła, doszedłem do wniosku, jak bardzo odnosi się on do współczesnego świata. Naszego świata mediów, gdzie promujemy siebie na Instagramie, na Facebooku. W jakiś sposób każdy przedstawia swoje zdjęcia i czasem jest takie oczekiwanie: wrzucę zdjęcie i czekam, ile będzie lajków, ile będzie polubień, serduszek.
To jeszcze mogę przeżyć. Wiele osób robi jednak tak, że jedzie w jakieś fajne miejsce i już nie szuka wspomnień, tylko fajnych zdjęć. O, tutaj wziąłem parę moich starych albumów. Ciekawe, czy jeszcze pamiętacie Fuji, kiedy później oglądało się wspólnie z rodziną zdjęcia, prywatnie, podziwiało się, co tam fajnego się działo. Młodsi pewnie już nie pamiętają kliszy na 24 albo 36 zdjęć. Zdjęcia wyszły albo czasami nie wyszły, klisza się prześwietliła.
To było moje, to było jakieś wspomnienie. Dzisiaj natomiast wielu ludzi, będąc na wczasach czy wycieczce, myśli: jak tu zrobić zdjęcie, jakie ujęcie zrobić, żeby koleżanki zazdrościły, kiedy zobaczą, gdzie byłem. Ach, po prostu...
Tak żyjemy dla innych, żeby innym coś pokazać. To właśnie jest ta próżna chwała. O tym jest ten tekst. Jezus nie podważa tutaj pierwszych miejsc, nie podważa modlitwy, ale mówi o tym, że można robić to wszystko tylko po to, żeby się pokazać ludziom. Można przedłużać modlitwy, walczyć o zaszczyty, walczyć o pierwsze miejsca.
Jakże często dzisiaj właśnie zdjęcia, życie na Instagramie czy Facebooku są po to, żeby komuś coś pokazać, coś udowodnić. Człowiek przestaje żyć samym sobą, przestaje żyć swoim życiem.
Niech ta dzisiejsza Ewangelia będzie dla nas takim zastanowieniem. Nie przykładajmy łatki tylko komuś: „O, księża w powłóczystych szatach, jak oni lubią pierwsze miejsca i pozdrowienia na rynku”. Nie. Pomyślmy, czy my czasami nie żyjemy właśnie tak na pokaz dla ludzi.
Dzisiaj będzie Lednica. Kiedy będziecie to oglądać, ja już będę z moją grupą na Lednicy. Ile osób będzie tam tylko biegało, żeby zrobić fajne ujęcia, fajne fotki, super filmiki. Przeżycie spotkania, wspólnota i spotkanie z Jezusem zejdą gdzieś na dalszy plan.