Było siedmiu braci – takie dzisiaj stawiają pytanie Jezusowi. Każdy z nich po kolei miał tę samą żonę. „Przy zmartwychwstaniu więc, gdy wszyscy powstaną z martwych, którego z nich będzie żoną? Bo siedmiu miało ją za żonę”. Z takim pytaniem przychodzą ci saduceusze do Jezusa.
Tutaj nie będę się odnosił już do tego, dlaczego tak to wyglądało, bo to jest starotestamentalna zasada, że brat po prostu po bracie przejmował żonę.
Ojcowie Kościoła tylko – jak oni spoglądali na ten fragment?
Mianowicie na początku Jan Chryzostom. On zwrócił uwagę, że to znowu jest pytanie podchwytliwe. To, co mieliśmy wczoraj w Ewangelii, gdy Pan Jezus wziął monetę i pytał, czyj jest ten obraz. Znowu oni, saduceusze, nie chcieli poznać prawdy, ale stworzyli absurdalny wręcz przykład tych siedmiu braci, którzy mieli tę samą żonę, żeby tylko Jezusa pochwycić, nie żeby szukać prawdy. Jan Chryzostom na to zwraca uwagę.
Później święty Augustyn, jeden z Ojców Kościoła, mówi, że nasze życie po śmierci nie będzie jakieś inne w sensie takim, że będziemy bezpłciowi, że będziemy jakąś abstrakcyjną formą. Będziemy mężczyznami i kobietami, jak dotychczas, ale nie będziemy już mieli tego podstawowego zadania, można powiedzieć, dla mężczyzny i kobiety, czyli przekazywania życia. Stąd właśnie przecież jest małżeństwo, bo póki ludzie na ziemi umierają, muszą to życie przekazywać dalej, żeby ludzkość istniała. A w niebie już nie będzie potrzeby podtrzymywania ludzkości, bo wszyscy będą żyć wiecznie. To jest tutaj święty Augustyn.
Hieronim też mówi ciekawą rzecz. „Będą jak aniołowie”. Tutaj Pan Jezus o tym powiedział. Nie będą aniołami, ale będą jak aniołowie w niebie. Tak Pan Jezus odpowiedział. Co jest istotne? Nasza ludzka natura gdzieś nie zniknie. Ona będzie nadal. Nie staniemy się nagle aniołami. Będziemy jak aniołowie, czyli będzie nieśmiertelność, brak małżeństwa, całkowite skierowanie ku Bogu, wolność od ziemskich ograniczeń. Tutaj już można sobie samemu wyobrażać, jak to będzie wyglądało, ale pozostaje nasza tożsamość osoby.
Tu już ostatni – Ireneusz z Lyonu. On zwraca uwagę na te ostatnie słowa: „Nie jest On Bogiem umarłych, lecz żywych”. Zatem jeśli jest Bogiem żywych, a nie umarłych, to Ireneusz wykorzystał ten fragment do tego, żeby walczyć z tymi, którzy mówią tylko o zmartwychwstaniu duszy. Pan Bóg stworzył człowieka jako jedność ciała i duszy. Stąd mówimy o zmartwychwstaniu ciała w czasie ostatecznym i będziemy całością. Oczywiście to ciało będzie uwielbione. Nie wiemy, jak ono będzie dokładnie wyglądało, ale Chrystus chce nas zbawić jako całość.
Niech więc ta dzisiejsza Ewangelia będzie dla nas znowu, na początek, przypomnieniem, że są ludzie, którym nie zależy na prawdzie, ale zadają pytania po to, żeby nas podchwycić. Druga rzecz – kontynuacja naszego życia w życiu wiecznym oznacza, że będziemy nadal sobą, tylko oczywiście udoskonaleni, można powiedzieć, na wzór aniołów, gdzie będziemy już kochać wszystkich ludzi, nie tylko męża czy żonę, ale będziemy żyć w tej jedności z Panem Bogiem i stąd będzie wypływać jedność pomiędzy nami wszystkimi zbawionymi.