Czy wolno płacić podatek cezarowi, czy nie? Mamy płacić czy nie płacić? Takie pytanie faryzeusze zadali dzisiaj Panu Jezusowi. Pan Jezus od razu ich rozszyfrowuje, że po raz kolejny próbują Go gdzieś wpuścić w maliny, po prostu wystawić Go na próbę. Sam mówi: „Czemu wystawiacie Mnie na próbę?”.
Zobaczcie, oni nie po to zadają pytania, żeby się czegoś dowiedzieć, ale po to, żeby Jezusa złapać. Tutaj bardzo łatwo mógł się Jezus naciąć. Gdyby powiedział: „Tak, należy płacić podatki”, wtedy na pewno straciłby wielu zwolenników, a oni by to wykorzystali. Powiedzieliby: „Zobaczcie, każe płacić podatki okupantowi. Nie jest z nami, jest zdrajcą”.
A gdyby powiedział: „Nie, nie płaćcie podatków”, wtedy donieśliby do władzy rzymskiej: „Trzeba tego buntownika zabrać. Buntuje przeciw władzy, nie pozwala płacić podatków”.
Zobaczcie, cokolwiek by Jezus nie odpowiedział – tak czy nie – byłby w kropce. Wszedłby po prostu w ślepą uliczkę. Pan Jezus rozpoznaje ich obłudę, że nie było to pytanie zadane po to, aby poznać prawdę, ale żeby Go wpuścić w ślepy zaułek i pochwycić.
Święty Jan Chryzostom mówił, że obie te odpowiedzi, gdyby Jezus nie zorientował się, że jest to zwykła podpucha, sprowadziłyby zło. Dlatego Jezus nie odpowiada im wprost.
Ciekawe spostrzeżenie ma także święty Hieronim. Dostrzegł on, że nie tylko zadali Jezusowi pytanie, ale wcześniej trochę Mu pochlebili. Rozpoczęli od słów: „Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i na nikim ci nie zależy”.
Zobaczmy, rozpoczęli od pochlebstwa. W naszym życiu też tak bywa, że czasami ludzie próbują nas do czegoś podpuścić. Nie zależy im na tym, co odpowiemy. Chcą osiągnąć swój cel, a dodatkowo – podobnie jak faryzeusze – posługują się pochlebstwem. Ktoś podejdzie, powie kilka miłych słów, zrobi nam się przyjemnie, trochę się zawstydzimy i już nas ma. Wtedy łatwiej osiągnąć to, co sobie wcześniej zaplanował.
Warto więc uważać. Zobaczmy, jak pięknie działa Pismo Święte, które mówi nie tylko o sprawach Bożych, ale również o relacjach międzyludzkich.
Przejdźmy teraz do teologii. Święty Augustyn zadał bardzo ciekawe pytanie. Moglibyśmy cały czas myśleć, że chodzi tutaj jedynie o płacenie lub niepłacenie podatków. Tymczasem Augustyn pyta: „Czyj obraz jest w tobie?”.
To bardzo ciekawe pytanie. Porównuje człowieka do monety. Faryzeusze mówią o monecie, a Jezus odpowiada: „Czyj jest ten obraz i napis?”. Odpowiadają: „Cezara”. Wtedy Jezus mówi: „Oddajcie więc cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga”.
Augustyn porównuje człowieka do monety. Oczywiście na nas, jako na tej monecie, nie ma obrazu cezara. Ale czy jest jakiś obraz? Właśnie. Księga Rodzaju mówi, że człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boże.
Zobaczmy więc, jak pięknie brzmią słowa Jezusa. Skoro na monecie znajduje się obraz cezara, należy ją oddać cezarowi. Skoro natomiast na nas, jako na tej monecie, znajduje się obraz Boga, to co powinniśmy zrobić? Powinniśmy oddawać nasze życie Bogu.
Starajmy się więc tak żyć. Po pierwsze, pamiętajmy o tej kwestii relacji i podpuszczania. Nie zawsze trzeba od razu odpowiadać: tak albo nie. Czasami warto najpierw rozeznać intencje drugiego człowieka, zwłaszcza gdy próbuje nas podejść poprzez pochlebstwo.
Po drugie, pamiętajmy o obrazie, który nosimy w sobie. Skoro zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boże, powinniśmy całe nasze życie oddawać Panu Bogu.