Taki bardzo życiowy tekst. Można powiedzieć, że Pan Jezus dał tutaj takiego pstryczka świętemu Piotrowi.
Wszystko dzieje się już po zmartwychwstaniu. Czytamy: „Piotr, obróciwszy się, zobaczył idącego za sobą ucznia, którego Jezus miłował”. Oczywiście mowa o świętym Janie. Piotr pyta Jezusa: „Panie, a co z tym będzie?”. Zobaczcie, jaka ciekawość, wścibskość.
Tutaj święty Augustyn mówi wprost, że Pan Jezus odpowiadając: „Jeżeli chcę, aby pozostał, aż przyjdę, cóż tobie do tego? Ty pójdź za Mną”, upomina Piotra. Można powiedzieć bardzo prosto: nie wtrącaj nosa w nie swoje sprawy. Ty masz pójść za Mną. A zobaczcie, Piotr interesuje się tym, co będzie z Janem.
To pytanie zostało zadane w nieprzypadkowym miejscu. Wczorajsza Ewangelia kończyła się trzema pytaniami: „Czy kochasz Mnie? Czy miłujesz Mnie?”. Piotr trzykrotnie wyznaje miłość. Na końcu zaś Pan Jezus mówi — o czym wczoraj w komentarzu już nie wspominałem — „Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz”. Dalej Jezus powiedział: „Pójdź za Mną”.
Zobaczcie więc: przed chwilą Piotr dowiedział się o swojej przyszłości, o swojej drodze, a zaraz potem interesuje go, jaką drogę będzie miał Jan. Dlatego Jezus odpowiada: „Jeżeli chcę, aby pozostał, aż przyjdę, cóż tobie do tego? Ty pójdź za Mną”. Jeszcze raz powtarza słowa, którymi kończył się wcześniejszy fragment Ewangelii: „Pójdź za Mną”.
Jezus mówi: ty pójdź za Mną. Nie interesuj się za bardzo tym, jaką drogę będzie miał Jan.
Jeszcze jeden Ojciec Kościoła — święty Grzegorz Wielki. On może nie skupiał się tutaj aż tak na wścibskości Piotra, ale zwracał uwagę na to, że istnieją różne drogi. Piotr symbolizuje drogę aktywności, odpowiedzialności. Przecież jako pierwszy papież brał odpowiedzialność za wspólnotę Kościoła, także tę organizacyjną, praktyczną. Natomiast Jan jest bardziej utożsamieniem strony kontemplacyjnej Kościoła, modlitewnej.
I takie powołania, i takie powołania są potrzebne. Każdy uczeń ma swoją drogę. Święty Augustyn również o tym mówił — że nawet spośród dwunastu Apostołów każdy miał indywidualną drogę, własną ścieżkę powołania, chociaż wszyscy byli Apostołami.
Tak samo jest w naszym życiu. Jakże częsta bywa pokusa, żeby zamiast rozeznawać własną drogę, zastanawiać się: „A co z nim będzie? A czemu on robi inaczej?”. Człowiek zaczyna interesować się życiem drugiego, a czasem nawet porównywać się z innymi. Wtedy może zagubić radość własnej drogi i jej wyjątkowość.
Każdy ma inną drogę. Nawet jeśli powołania są podobne, nigdy nie będą identyczne. Każdy z nas ma inne predyspozycje, inne możliwości, inne talenty. Dlatego staraj się na modlitwie rozeznawać swoją własną drogę.
A kiedy zaczniesz rozmyślać: „Czemu ten idzie taką drogą? Czemu tamten ma inaczej? Czemu nie ja?”, wtedy przypomnij sobie słowa Jezusa: „A co tobie do tego? Ty pójdź za Mną”.