Szymonie, synu Jana, czy miłujesz mnie więcej aniżeli ci? Takie pytanie stawia Pan Jezus Piotrowi już po swoim zmartwychwstaniu, gdy ukazał im się nad jeziorem. Jezus trzykrotnie powtarza to pytanie. Najpierw: „Czy miłujesz mnie więcej aniżeli ci?”. Później: „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz mnie?”. I po raz trzeci, gdy Piotr się zasmucił, pyta: „Czy kochasz mnie?”.
Zobaczmy, myślę, że ten tekst nam jest doskonale znany. Kto może jeździł na Lednicę, ten kojarzy: „Tak, tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham”, taką piosenkę, i haczyki później się śpiewa, tańczy. Ten tekst jest odniesieniem do trzykrotnego zaparcia Jezusa. To już, że tak powiem, w kazaniach się często pojawia. Myślę, że też się z tym spotkaliście. To jest myśl akurat świętego Augustyna, bo dzisiaj chciałbym się do niego odnieść.
Z reguły skupiałem się właśnie na tych trzech pytaniach Jezusa w odniesieniu do trzykrotnego zaparcia. Trzykrotnie musiał święty Piotr wyznać tę miłość, że kocha swojego Mistrza, że kocha Jezusa. Ale poszedłem głębiej. Święty Augustyn zwraca uwagę na to, co odpowiedział Jezus. Muszę się przyznać, że z reguły patrzyłem właśnie na te trzy pytania, że Jezus upewniał się co do miłości, ale co Jezus odpowiada?
Po raz pierwszy mówi: „Paś baranki moje”. Na drugie pytanie Jezus odpowiada: „Paś owce moje”. I na trzecie pytanie odpowiada: „Paś owce moje”. Tam później jest jeszcze to uzupełnienie o tym, że poprowadzą cię, gdzie nie chcesz, ale to jest najistotniejsze: „Paś baranki moje”, „Paś owce moje” i „Paś owce moje”.
Zobaczmy, Piotr wyznaje miłość Jezusowi, że Go kocha. Po raz trzeci już nawet jest zasmucony, ale zapewnia, że teraz będzie kochał swojego Mistrza. Pan Jezus nie mówi: „O, bardzo się cieszę”, „Wreszcie się nawróciłeś”, „Super, cieszę się z twojej miłości”, ale od razu wskazuje mu zadanie: „Paś baranki”, „Paś owce”, „Paś owce”.
To jest myśl świętego Augustyna, myślę, że genialna: nie można kochać głowy, nie kochając ciała. Tu oczywiście chodzi o Kościół, bo Chrystusa nazywamy głową Kościoła, a cały Kościół ciałem Chrystusa. Zatem Jezus, słysząc tę deklarację miłości, od razu przekłada ją na życie praktyczne. Kochasz mnie? Kochaj ich. Kochaj te moje baranki, te moje owieczki.
Zobaczmy, to jest po prostu piękna myśl, taka może pozostanie z nami po tym dzisiejszym rozważaniu, że Pan Jezus od razu przekierunkowuje tę miłość. Nie wystarczą deklaracje, że mnie kochasz, ale przełóż ją na praktyczne, codzienne życie.
Tutaj jest ta jedna rzecz. I druga — Beda Czcigodny, inny Ojciec Kościoła, już wielokrotnie mówiłem, mój ulubiony, wskazuje, że Pan Jezus trochę tu zróżnicował: „Paś baranki moje”, „Paś owce moje”, „Paś owce moje”. Pan Jezus nakazuje Piotrowi kochać wszystkich. Baranki — tych początkujących w wierze, dopiero rozpoczynających, raczkujących gdzieś. I owce — tych, którzy już są dojrzali w wierze, których trzeba głębiej gdzieś poprowadzić.
Takie jest nasze życie codzienne, zwłaszcza tutaj księdza. Mamy w parafii różne osoby — i te początkujące, które trzeba podprowadzić, coś im powiedzieć, wskazać, ale mamy też i te osoby wymagające, już dojrzałe w wierze, którym nie wystarczy spowiedź na szybko pięć minut przed mszą świętą. Potrzebują więcej czasu. Nie wystarczy powiedzieć kazanie w niedzielę, ale chcą przyjść na krąg biblijny, na Akcję Katolicką.
Niektórzy się gdzieś dystansują: „No ale ja mam to prowadzić? Oni później będą zadawać jakieś pytania, będę musiał doczytać, będę musiał się douczyć”. No będziesz musiał, bo tutaj Pan Jezus mówi: masz paść i baranki, i owce. Masz paść i tych początkujących, i tych, którzy są głębiej w wierze.
Niech więc ta dzisiejsza Ewangelia będzie dla nas taką okazją do przypomnienia, że nie wystarczy kochać właśnie Chrystusa, ale trzeba to przekładać na kochanie innych ludzi. Myślę, że ten początek, to potrójne wyznanie miłości analogiczne do potrójnego zaparcia, był raczej znany, ale tę myśl weźmy jako drugą: Pan Jezus przyjmujące wyznanie miłości od razu ukierunkowuje na wspólnotę braci i sióstr, ludzi wierzących.
Zatem nie można kochać głowy, nie można kochać Chrystusa, nie kochając Jego ciała, czyli Kościoła, czyli po prostu konkretnie innych ludzi, naszych bliźnich.