Z Ewangelii według świętego Mateusza "Jedenastu uczniów udało się do Galilei na górę, tam, gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili."
Dzisiaj Wniebowstąpienie Pana Jezusa. Normalnie w czwartek przypada liturgia, ale w Polsce, ze względu na to, że czwartek jest dniem pracy, zostało ono przeniesione na niedzielę. Stąd mamy Niedzielę Wniebowstąpienia Pańskiego.
Moment Wniebowstąpienia. Pan Jezus przechodzi do chwały niebiańskiej, uczniowie nie będą Go tutaj spotykać na ziemi. Co czytamy? „Niektórzy jednak wątpili”. To jest ciekawe sformułowanie. Na tym się zatrzymam, a później jeszcze chwilę o chrzcie i Trójcy Świętej.
Drugie tłumaczenie podaje: „Niektórzy jednak nie dowierzali”. Czy to są dobre tłumaczenia? Poszukałem, jak to z greki by brzmiało, i inne słowa, które można byłoby tu użyć jako synonimy, odnoszą się do sytuacji, gdy Pan Jezus przyszedł w nocy przez jezioro do uczniów. Piotr wyszedł i szedł po wodzie do Jezusa, i w pewnym momencie zwątpił, zawahał się i zaczął tonąć.
Tutaj jest użyte to samo słowo, które oznacza pewne wahanie, niepewność, oszołomienie, wewnętrzne rozdarcie. Czyli zobaczmy, tu nie chodzi o jakąś niewiarę, jakieś wątpliwości, ale chodzi właśnie o takie oszołomienie. To wszystko gdzieś jeszcze było dla nich trudne do ogarnięcia, za dużo tego było naraz. Stąd potrzeba zesłania Ducha Świętego niedługo, żeby umocnił uczniów.
Tak myślałem, jakiego tu użyć obrazu. Czasami jest w naszym życiu tak, że życie gdzieś przyspiesza, dzieją się jakieś wydarzenia: awans w pracy, ktoś przygotowuje się do ślubu, do święceń kapłańskich, jakieś uroczystości. Coś się dzieje, zmienia się w życiu i nagle człowiek jest taki oszołomiony, bo wiele różnych rzeczy trzeba zorganizować, wiele rzeczy się dzieje, człowiek prawie za tym nie nadąża, czuje, że wszystko go przytłacza. To jest właśnie takie oszołomienie, o którym moglibyśmy tutaj powiedzieć.
To nie jest tak, że ci Apostołowie nie wierzyli, ale że jeszcze nie do końca dowierzali, jeszcze to wszystko nie było dla nich do końca zrozumiałe. Ojcowie Kościoła podają, że to wskazuje na autentyczność tego tekstu, na realizm tego tekstu. Zobaczmy — moment Wniebowstąpienia. Ewangelista mógł napisać: „Wszyscy, głęboko wierzący, spojrzeli w niebo i uwielbiali Jezusa”. A on oddaje realizm tej sytuacji, że niektórzy — oczywiście nie wszyscy — ale niektórzy nie dowierzali. Czyli pokazuje, jak ta wspólnota funkcjonowała.
Podobnie jest z dzisiejszym Kościołem. Chcielibyśmy przyjść do Kościoła i zawsze mieć super wierzącego księdza, porządnych katechetów, panie katechetki, które później żyją na co dzień w dobrych związkach małżeńskich. A różnie bywa. Różnie bywa z tym Kościołem i różnie bywa z naszą wiarą.
Druga rzecz. Pan Jezus mówi: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”. Pan Jezus przedstawia wprost Trójcę Świętą.
Niektórzy mają czasami wątpliwość, nawet bibliści, gdy czytają Dzieje Apostolskie. Wszędzie jest podane, że Apostołowie chrzcili w imię Jezusa, w Jego imię. Nie ma już tego powtórzenia: „w imię Trójcy Świętej”. Ale główna myśl, większość biblistów idzie tym tropem, że to były już dalej skróty myślowe. Nie ma podstaw, żeby wątpić, że Jezus powiedział te słowa.
Taki dokument z końcówki I wieku, początku II wieku, już pozabiblijny — Didache — też podaje wprost, że chrzczono w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
Niech zatem ta dzisiejsza Ewangelia będzie dla nas przypomnieniem o Trójcy Świętej, o której mówił sam Jezus — Bogu działającym przez Trójcę Świętą. To przez ostatni tydzień często pojawiało się w moich rozważaniach.
Druga rzecz — nawet w dniu Wniebowstąpienia byli tacy, którzy właśnie byli oszołomieni, wahali się, nie dowierzali. Takie jest po prostu życie. Takie uczucia mogą nam towarzyszyć, pojawiać się i one nie są złe. Ważne tylko, żeby starać się pogłębiać swoją wiarę, iść za nią, rozwiewać wszelkie wątpliwości, jeśli się pojawiają.