Wy będziecie płakać i narzekać. Świat zaś będzie się cieszył. Wy będziecie się smucić, lecz wasz smutek przemieni się w radość. Kobieta, gdy ma rodzić, przejmuje się, bo nadszedł jej czas. Gdy jednak wyda na świat dziecko, zapomina o udręce z powodu szczęścia, że oto pojawił się na świecie człowiek. Tak podaje to tłumaczenie. Biblia Tysiąclecia mówi wprost: „zapomina o bólu”.
Nie jestem kobietą, nie wiem, jaki to jest ból rodzenia. Pewnie dzisiaj może jest trochę łagodniej niż za czasów Jezusa, gdy wszystkie kobiety rodziły naturalnie. Tylko niektóre polityczki mówią, że mężczyzna może biologicznie urodzić dziecko, ale zostawmy takie ciekawsze przypadki. Tutaj tradycyjnie, że tak powiem, nauczamy.
Mamy więc ten ból rodzenia, ale najpierw ten smutek, podczas gdy świat się raduje. Ojcowie Kościoła oczywiście mówią tutaj o ukrzyżowaniu Jezusa, o Jego śmierci, gdy dla wielu był to triumf. Mówiłem w jednym z poprzednich rozważań, że pewnie sobie tam szampana otworzyli czy dobre wino przełożeni świątyni, bo pozbyli się konkurenta. Natomiast uczniowie jak najbardziej cierpieli.
Święty Augustyn, odnosząc się do tego fragmentu, mówi o chrześcijanach w świecie. My także doświadczamy cierpienia i idziemy do pełni zbawienia, gdzie doznamy pełnej radości spotkania z Panem Bogiem. Jednak tutaj, na ziemi, życie chrześcijanina i życie Kościoła bardzo często oznacza rzeczy trudne, zwłaszcza jeśli człowiek serio to wszystko podejmuje.
Jeśli żyje tak powierzchownie, po łebkach, to życie może mu minąć całkiem miło. Może nawet chodzić do kościoła, mienić się chrześcijaninem, jak mówiłem we wczorajszym rozważaniu, wszystkie praktyki wypełniać, a jednak nie doświadczyć trudu życia wiarą na co dzień, realizmu, walki z pokusami, podejmowania swoich obowiązków czy rozeznawania swojej drogi. Siłą rzeczy ten trud na ziemi jest obecny, jeśli ktoś chce być chrześcijaninem.
Zobaczmy teraz: Augustyn mówi o tym, że tutaj, na ziemi, nie doznajemy pełnego pocieszenia, bo mamy pocieszenie głębsze. To jest ta myśl, główny wątek, który chciałem dzisiaj podjąć.
Człowiek oczywiście cieszy się wieloma rzeczami. Coś mu się uda, pojawiają się różne radości rodzinne, osobiste czy zawodowe sukcesy. Ale to są radości, które dziś są, a jutro przemijają. Człowiek wierzący lokuje swoją radość dalej, głębiej, lokuje ją w wierze.
To jest pierwszy wątek. Drugi to Beda Czcigodny. Dawno już się do niego nie odnosiłem. Beda Czcigodny mówi wprost o bólu rodzenia, że ten ból nie jest bezsensowny sam w sobie, ponieważ przez ten ból kobieta wydaje dziecko na świat. Zobaczmy: ten ból ma sens wtedy, gdy służy narodzinom dziecka.
Tak samo w naszym życiu pojawia się ból, niezrozumienie czy trudności. Pamiętajmy, że to ma czemuś służyć. Jeśli służy rozwojowi wiary i naszemu zbawieniu, to jest moment, żeby zmierzyć się z tym i to podjąć. Na tej głębszej płaszczyźnie trzeba też starać się zrozumieć, ku czemu to prowadzi. Jeśli prowadzi ku czemuś dobremu, to warto w to wejść i to podjąć.