„Wiele mam wam jeszcze do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie”. A tutaj najnowsze tłumaczenie mówi: „Lecz teraz nie jesteście w stanie tego udźwignąć. Po swoim przyjściu On, Duch Prawdy, poprowadzi was ku pełnej prawdzie”. Trochę inaczej zostało to przetłumaczone, ale sens pozostaje ten sam.
Zobaczmy, jak Pan Bóg objawiał się człowiekowi w Trójcy Świętej. Najpierw Stary Testament — ludzie poznali Boga, wiedzieli, że jest jeden Bóg, możemy powiedzieć: Bóg Ojciec. Później Ewangelia i Jezus Chrystus. Okazuje się jednak, że to jeszcze nie wszystko, ponieważ Jezus mówi, że zostanie posłany Duch Święty i to On dalej będzie objawiał prawdę. Mamy więc Boga Ojca, Syna Bożego i Ducha Świętego. Stopniowe objawianie prawdy.
Ojcowie Kościoła mówią tutaj, że człowiek ze względu na swoją ograniczoną naturę nie jest w stanie przyjąć całej prawdy od samego początku. Święty Grzegorz Wielki właśnie o tym nauczał — że gdyby człowiek był istotą boską, mógłby od razu poznać całą prawdę. Jednak ze względu na ludzkie ograniczenia prawda jest przed nim odsłaniana powoli. Najpierw człowiek się nawraca, później dojrzewa, a dopiero potem coraz bardziej poznaje prawdę.
Gdy zastanawiałem się, jaki podać przykład, przyszło mi do głowy zwyczajne życie. Gdyby ktoś, wchodząc w małżeństwo, wiedział dokładnie, co go czeka za 25 lat czy nawet na 50-lecie ślubu — jak będzie wyglądało jego życie, dzieci, wnuki, jak wszystko się potoczy — być może przerażony tym wszystkim nie podjąłby tego trudu i wysiłku.
Podobnie ktoś wchodzący w kapłaństwo. Kleryk zafascynowany Kościołem — gdyby od razu zobaczył całe swoje przyszłe życie, wszystko, co będzie musiał przejść, może także by się przestraszył i wycofał.
Wyczytałem ostatnio bardzo ciekawe stwierdzenie: „Nieważne, czy droga jest trudna. Ważne, czy prowadzi do celu”.
Zobaczmy — jakaś droga może być trudna, ciężka, wymagająca, ale jeśli prowadzi do celu, to jest drogą słuszną. Może też być droga łatwa i przyjemna. Możemy jechać samochodem piękną autostradą albo drogą ekspresową. Im łatwiejsza droga, tym szybciej jedziemy. Ale jeśli prowadzi w złym kierunku, to tym szybciej oddalamy się od celu.
I tutaj jeszcze jeden przykład. Pomyślałem sobie o nauczycielu w szkole, zwłaszcza że teraz są egzaminy ósmoklasistów. Moi uczniowie też piszą egzaminy. W środę będę siedział w komisji i pilnował, więc mam nadzieję, że pójdzie im jak najlepiej.
Zobaczmy jednak, że taki nauczyciel najczęściej przejmuje klasę czwartą, a potem prowadzi tych uczniów przez piątą, szóstą, siódmą i ósmą klasę. Ma więc pięć lat, żeby przygotować ich do egzaminu.
Gdyby nauczyciel matematyki albo języka polskiego wszedł do czwartej klasy i powiedział: „Przecież wy jeszcze nie znacie tego, co będzie na egzaminie ósmoklasisty. Co z was za uczniowie?” — to byłoby absurdem.
Dobry nauczyciel patrzy na to, czego dziecko powinno nauczyć się na danym etapie. W czwartej klasie nauczy jednego, w piątej czegoś więcej, w szóstej rozszerzy materiał, w siódmej jeszcze bardziej przygotuje uczniów, a w ósmej będzie miał już naprawdę dobrze przygotowaną klasę — jeśli sumiennie pracował z nimi przez wszystkie lata.
Skoro więc nauczyciel, patrząc na czwartoklasistę, nie wymaga od niego wiedzy studenta czy licealisty, ale prowadzi go etapami, to dlaczego my chcielibyśmy, aby Pan Bóg od razu objawił nam wszystko? Żebyśmy już teraz wszystko rozumieli, wszystko widzieli i wszystko wiedzieli?
Właśnie dlatego święty Grzegorz Wielki mówi o stopniowym objawianiu prawdy. Najpierw jest moment nawrócenia i fascynacji Panem Bogiem. Człowiek zaczyna rozumieć, że trzeba zmienić życie. Później przychodzi dojrzewanie w wierze — opadają pierwsze emocje i pojawia się zderzenie z konkretem, z realizmem wiary. Dopiero wtedy Pan Bóg zaczyna coraz głębiej objawiać człowiekowi prawdę.
Oczywiście pełnię tej prawdy poznamy dopiero w życiu przyszłym. Jezus mówi dzisiaj o Duchu Świętym, że będzie nauczał także o sprawach przyszłych, ale całą prawdę człowiek pozna dopiero w niebie.
Niech więc dzisiejsze rozważanie — może szczególnie ten obraz nauczyciela i ucznia — pokaże nam, że gdy chcemy wszystko zrozumieć od razu, zobaczyć całą drogę już teraz, warto trochę zwolnić. Pan Bóg wie, co robi. Będzie prowadził nas stopniowo, adekwatnie do naszego rozwoju duchowego i wewnętrznego.
Ważne tylko, aby iść w dobrym kierunku. Nie martwić się, że jeszcze wszystkiego nie wiemy i całej drogi nie znamy. Jeśli idziemy we właściwą stronę, Pan Bóg będzie stopniowo objawiał nam prawdę.