Witaj. Pan Jezus poucza apostołów: „Pokój mój zostawiam wam, pokój mój wam daję. Nie tak, jak daje świat, Ja wam daję”. I zobaczmy, Pan Jezus powiedział do uczniów: „pokój mój daję wam”. To jest bardzo ważne, bo wielu chciałoby pewnie usłyszeć słowa: „spokój daję wam, teraz będziecie mieli błogie życie, będziecie zadowoleni, szczęśliwi”. A Pan Jezus mówi o głębszym pokoju.
Dzisiaj chciałbym się odnieść do świętego Augustyna. On mówi, że to jest pewien pokój porządku wynikający z miłości. Porządku w takim sensie, że on wynika z uporządkowania pewnej hierarchii wartości. Bo człowiek ma ciało, ma uczucia, ma wolę i też ukierunkowuje swoje myśli do Pana Boga. I ten pokój to jest ułożenie tego wszystkiego w odpowiedniej hierarchii i do tego dostosowanie naszego życia.
Jeśli człowiek ma odpowiednią hierarchię w swoim życiu, odpowiednio ustawione cele, to będzie miał taki wewnętrzny pokój. A działanie złego ducha polega na tym, żeby ten pokój burzyć, żeby wprowadzać nieład, nieporządek, przetasowywać tę hierarchię wartości. I wtedy w człowieku budzi się właśnie wszelki niepokój, złość, pojawia się grzech, pojawia się nieuporządkowanie. Stąd ten pokój Chrystusa to jest właśnie pewne uporządkowanie naszego wnętrza.
I zobrazujmy to takim życiem codziennym. Pokój nie zależy od spokoju właśnie tego zewnętrznego, bo jakże często wiele ludzi ma to zewnętrzne życie ułożone: stabilną pracę, rodzinę, wszystko się układa, teoretycznie jest pokój, ale im coś w życiu nie gra, gdzieś i tak się gubią, rozwalają to wszystko, bo wewnętrznie są nieuporządkowani.
A może być sytuacja, że ktoś ma – jak to się mówi – piach mu wiatr sypie w oczy, wszystko w tym życiu zewnętrznie się wali, ale jest to człowiek tak wewnętrznego, głębokiego pokoju, że jak go spotykamy czy z nim rozmawiamy, to aż jesteśmy zdumieni. Mówimy: aż pokój bije od tego człowieka. Co on przeszedł, czy co on przechodzi – w tym wszystkim potrafi zachować ten wewnętrzny pokój, wynikający właśnie z tego uporządkowania hierarchii, ale też uporządkowania relacji z Panem Bogiem.
Jeszcze to bardziej precyzując, może mamy takie doświadczenie z naszych zakładów pracy czy ze szkół, czy ze środowisk, w których funkcjonujemy, że pojawiają się takie osoby – na przykład ktoś zmienia dział w zakładzie i już z góry wiadomo, że ten człowiek, jeśli przyjdzie, na pewno wszystkich skłóci, będą tam konflikty, będzie wszystko zagmatwane, nieuporządkowane i bardzo często to się sprawdza.
Czy przychodzi nowy pracownik do urzędu, czy ktoś na nowy dział w firmie, czy przychodzi do jakiejś grupy nowa osoba – i czasami ta łatka jest już przypięta do tej osoby i często to się potwierdza. Przychodzi do grupy, która funkcjonowała, czy pracowniczej, czy jakiejś mniej lub bardziej formalnej, i potrafi wejść osoba konfliktowa i wszystko: skłóceni ludzie, od razu problem.
Czasami w rodzinie tak jest. Nie dziwię się niektórym, że się odcinają od części rodziny, na przykład już tradycyjnie od teściów czy jakieś tam inne konflikty w rodzinie, bo czasami są tacy ludzie, którzy gdzieś mają to nieuporządkowanie wewnętrzne, że oni nie są w stanie funkcjonować normalnie w danej grupie. I tu nie chodzi, żeby przekreślać takiego człowieka, nie daj Boże, bo jeśli oczywiście zabrałby się, skłoniłby się do jakiejś autorefleksji, do pracy nad sobą, to jest w stanie też funkcjonować normalnie.
Ale często jest kłopot właśnie, że taka osoba tego nie dostrzega, bo to ta grupa jest zła i następna grupa jest zła. I w tym urzędzie są ludzie tacy, i w następnym, gdzie poszedł pracować, znowu są tacy, bo sam przychodzi i to wszystko potrafi niszczyć.
Czyli tu mamy takie już życiowe obrazy – tego nie będę precyzował – ale myślę, że każdy tego doświadczył: takich właśnie ludzi, którzy wprowadzają to nieuporządkowanie. Ale nie o to chodzi w rozważaniach biblijnych, żebyśmy się gorszyli innymi, tylko teraz to przełóżmy na nasze życie konkretnie.
Jakże często właśnie to jakieś nieuporządkowanie, czy te emocje, które biorą nad nami górę, czy właśnie wchodzenie w jakiś konflikt, bierze się z tego, że coś w naszym życiu zaczyna się dziać – ten zły duch właśnie zasiewa ten niepokój, zasiewa nieuporządkowanie.
Pan Jezus mówi: „pokój mój daję wam, nie tak, jak daje świat”, bo świat to jest to, co zacząłem w pierwszym przykładzie. Może dać pokój zewnętrzny: ułoży ci się w życiu, będziesz miał pracę, będą cię dzieci kochać, żona, będziesz miał szczęśliwy dom, dasz radę spłacać kredyt na bieżąco. Wszystko się układa – to jest ten zewnętrzny pokój.
Ale jeśli tylko go lokujemy w tych rzeczach zewnętrznych, to coś w tym się sypnie i później człowiek już cały leży, wszystko jest rozwalone.
I Pan Jezus przychodzi z głębszym pokojem, który nawet wobec przeciwności zewnętrznych potrafi człowieka prowadzić właśnie poprzez to wewnętrzne uporządkowanie, ułożenie odpowiedniej hierarchii. Ten pokój światowy jest przemijający, kruchy. Często wystarczy, że coś zewnętrznie zgrzytnie, że tak powiem – się rozwali – i człowiek już leży i nie wie, jak postępować dalej.
Niech więc ta dzisiejsza Ewangelia będzie dla nas zachętą do modlitwy do Pana Boga o taki wewnętrzny, prawdziwy pokój. Ale nie tylko w sensie, że teraz Pan Bóg ma nam dać ten pokój, zesłać na nas w sensie takiej błogości, spokoju, rozanielenia, bo tak człowiek by chciał, żeby to wszystko tak płynęło. Bo w takim momencie ta prośba staje się modlitwą właśnie o ten pokój światowy, żeby wszystko się układało.
Ale módlmy się o ten pokój wewnętrzny, który jednocześnie – oprócz tej naszej modlitwy i prośby do Pana Boga – wymaga od nas też konkretnej pracy: porządkowania naszego wnętrza, ustawiania odpowiednio hierarchii wartości, abyśmy w duchu miłości, od tej miłości największej – miłości Boga – poprzez rzeczy przemijające, potrafili odpowiednio iść za Panem Bogiem i dzięki temu kierowali się pokojem.
Tu święty Augustyn też mówi, że to jest pewna droga, to jest zdobywanie tego pokoju w swoim życiu, bo absolutnie go tutaj nigdy na ziemi w stu procentach nie zyskamy. Ten pokój będzie pokojem wiecznym, ale trzeba się starać, żeby on właśnie pomagał nam iść ku wieczności, ku Panu Bogu.