„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu”. Tak jest napisane w Ewangelii według świętego Marka. Akurat to tłumaczenie, które mam, mówi: „Idąc na cały świat”, ale Biblia Tysiąclecia podaje prościej: „Idźcie na cały świat”. Dzisiaj nie będę się zgłębiał, które tłumaczenie jest lepsze. To jest tłumaczenie biskupa Romaniuka, ale chciałbym się skupić na samej postaci świętego Marka.
To jest wstęp do jego Ewangelii, bo co najważniejsze, on nie był teoretykiem. Pierwsza, najstarsza Ewangelia, a zarazem taka najbardziej konkretna, byśmy powiedzieli, najbardziej surowa, została napisana przez człowieka, który doświadczył dzieła ewangelizacji. On był przecież współpracownikiem świętego Piotra, a także świętego Pawła i Barnaby, czyli pisał o tym, czego doświadczył.
Ten ostatni nakaz misyjny, który dzisiaj słyszymy w Ewangelii, właśnie pójście na cały świat, on zrealizował w praktyce. Właśnie poprzez te wyprawy misyjne, o których wspomniałem, współpracę z apostołami, ale też poprzez swoją dalszą pracę, bo tradycja przekazała, że głosił Ewangelię aż do samego Egiptu, aż dotarł do Aleksandrii.
Dalej pisze: „Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony”. I tak wyglądała jego praca misyjna. Właśnie w Aleksandrii zakładał Kościół i tam chrzcił nowych chrześcijan, tych, którzy mieli dostąpić zbawienia.
Opisuje później: „W imię moje będą wyrzucać złe duchy, mówić językami, brać do rąk węże, a jeśliby nawet jakąś truciznę wypili, nic im nie zaszkodzi. Będą wkładać ręce na chorych, a ci odzyskają zdrowie”.
Gdyby to pisał jakiś teoretyk, moglibyśmy powiedzieć: trochę może przesadził, może buja w obłokach, może wymyślił z takiej mentalności żydowskiej wyolbrzymiania, bo często właśnie tak przesadzali, przesadnie wiele rzeczy opisywali, może wyolbrzymia. Ale pamiętajmy, że on był praktykiem, znał Piotra, znał Pawła, znał Barnabę, ewangelizował, szedł do Egiptu, czyli doświadczał wspólnoty.
I to jest najważniejsze, tu na końcu: „A Pan wspomagał ich i umacniał naukę znakami, które im towarzyszyły”. To jest tłumaczenie biskupa Romaniuka. Biblia Tysiąclecia ładniej to określa: „Pan współdziałał z nimi i potwierdzał naukę znakami, które jej towarzyszyły”.
Te znaki, które wcześniej były tu wymienione, czyli to nie są znaki jakieś wymyślone, abstrakcyjne, ale konkretne rzeczy, których on doświadczał we wspólnocie i określa je jako współdziałanie z Panem Bogiem. Że Pan Bóg współdziałał z tymi apostołami, z pierwszymi misjonarzami, z tymi, którzy szli i głosili Ewangelię, z pierwszymi chrześcijanami, właśnie poprzez te wielkie znaki i cuda, które opisywał.
Zatem ta dzisiejsza Ewangelia niech dla nas nie będzie tylko jakąś suchą informacją, tekstem, który przekazuje ostatnią wolę Pana Jezusa, który wstępując do nieba posyła uczniów, apostołów, ale zarazem – też w tym duchu, w jakim była napisana – jako świadectwo pierwszych chrześcijan, życia ich wspólnoty.
Czyli to nie jest tylko posłanie przez Pana Jezusa, ale zarazem ten tekst jest świadectwem, jak ta pierwsza wspólnota działała, jak ewangelizowała, jak tą mocą Chrystusa i współdziałaniem z Panem Bogiem szli z odwagą głosić Ewangelię na ten świat. Przypłacając to także życiem, bo tradycja podaje, że Marek zginął śmiercią męczeńską.