O! Pismo Święte - jakie ładne narzędzie manipulacji! Oczywiście takim nie jest, ale może się stać w rękach niewłaściwych ludzi. Dlaczego tak rozpoczynam dzisiejsze rozważanie? Ponieważ miałem okazję rozmawiać z pewną dziewczyną, która powiedziała, że jej chłopak ostatnio stał się bardzo pobożny i często cytuje Pismo Święte tylko po to, żeby jej wykazać, że ma być posłuszna, jaką ma być żoną, jak ma po prostu wobec niego postępować. Pismo Święte stało się okazją do narzucania własnej woli, własnych argumentów.
Augustyn z Hippony właśnie pisze o tym, że Pismo Święte ma nas prowadzić do Pana Boga, a nie my mamy Pismem Świętym wykorzystywać innych ludzi. Dlaczego w ogóle ten temat? Dzisiaj Ewangelia mówi o uczniach idących do Emaus. Przy nich pojawia się nieznany wędrowiec, Jezus Chrystus, który zaczyna im objaśniać i tłumaczyć Pismo Święte. Jako że dzisiaj jest niedziela biblijna, rozpoczynająca Tydzień Biblijny w polskim Kościele, chciałbym właśnie skupić się na tym właściwym rozumieniu i poznawaniu Pisma Świętego.
Można poznawać Pismo Święte tylko literalnie, znać jego treść, ale wykorzystywać je po to, żeby swoimi argumentami zbijać argumenty innych, a nie żeby bardziej poznawać Pana Boga i za Nim iść. Jan Chryzostom pisał o tym, że Pismo Święte może służyć właśnie tylko po to, żeby argumentami z Pisma Świętego wygrywać. To, co najbardziej lubią Świadkowie Jehowy – tam cytat za cytatem potrafią sypać jak z rękawa i nieraz niektórych katolików zawstydzą, że „ja tak bardzo Pisma Świętego nie znam” i gdzieś w tej rozmowie katolik potrafi się wycofać. To jest jednak tylko manipulacja na zasadzie rzucania cytatów, cytatów, cytatów, ale bez głębszego kontekstu, zrozumienia całego przesłania biblijnego, tego, co chciał Pan Jezus powiedzieć, co Pan Bóg przekazuje w tekście świętym.
Zatem czytając Pismo Święte, nie chodzi o to, żeby je poznawać na zasadzie szukania argumentów, szukania jakiejś broni, „naboi”, żeby innych atakować, ale żeby zrozumieć, co Pan Bóg przez Pismo Święte chce do mnie powiedzieć.
To już ostatni wątek – Orygenes. Mówił on o tym, że można także Pismo Święte znać doskonale, ale czytać je tylko literalnie, czyli odczytywać jakieś fragmenty, rozumieć je, ale nie rozumieć sensu, przesłania głębszego.
Stąd niech ten Tydzień Biblijny, ta niedziela biblijna będzie dla nas inspiracją do pogłębionej lektury Pisma Świętego – żeby poznawać je od strony technicznej, od strony biblijnej, szerszej, ale też starać się szukać w nim teologii głębszej, tego przesłania, co Pan Bóg przez Pismo Święte chce powiedzieć, co Pan Jezus chciał powiedzieć.
Dzisiaj sam Pan Jezus idzie z tymi uczniami, objaśnia im, tłumaczy, wyjaśnia powoli, żeby to zrozumieli, bo to nie jest tak, że człowiek zna Pismo Święte i nagle wszystko zrozumie. Ono się przed nim otwiera, latami prowadzi go. Dużo zależy od naszego wewnętrznego nastawienia: czy chcemy dać się poprowadzić Słowu Bożemu, czy chcemy poznać Słowo Boże, żeby manipulować nim innych i wykorzystywać je przeciwko nim.
Rozważanie z: 8 kwietnia 2026
Chrystus towarzyszy człowiekowi także wtedy, gdy człowiek Go nie rozpoznaje.