Niebezpieczeństwo związane z rozwiązłością, pijaństwem i utratą panowania nad sobą. Tak Jan Chryzostom patrzy na dzisiejszy tekst biblijny. Mowa oczywiście o fragmencie opisującym zabójstwo, bo tak to trzeba nazwać, Jana Chrzciciela.
I tak pomyślałem właśnie o tym pijaństwie, ponieważ mamy sierpień, miesiąc trzeźwości, gdzie w sposób szczególny myślimy o tym, w jaki sposób walczyć z alkoholizmem w naszym społeczeństwie.
Przejdźmy do tekstu biblijnego. Najpierw Herod urządza ucztę i tam nierozważnie składa przysięgę, a matka dziewczyny, Herodiada, mówi: „Proś go o głowę Jana Chrzciciela”. I tak też się stało. Został zamordowany.
Tu też przy okazji polecam moje wcześniejsze rozważanie z 6 lutego 2026 roku. Tam zadałem takie pytanie: „Czy posługujesz się drugim człowiekiem?”. Właśnie w odniesieniu do Herodiady, która posłużyła się w sposób całkowicie brutalny swoją córką.
Ale teraz wróćmy do Jana Chryzostoma. Zobaczmy. Jan Chryzostom nie patrzy tylko na ten mały fragment biblijny, ale patrzy na całokształt, na całość życia Heroda. Co doprowadziło go do tego zabójstwa? To nie jest tak, że grzech, grzech ciężki pojawił się znikąd. On tu mówi o końcowym rezultacie całego łańcucha namiętności i wcześniejszych ustępstw. Właśnie, bo to były wcześniejsze ustępstwa. Małe, jedno, drugie, a później wszystko doprowadza do morderstwa.
Zobaczmy najpierw ten początek. O co w ogóle poszło? Dlaczego Jan był w więzieniu? Bo przeciwstawiał się temu związkowi, mówił: „Nie możesz mieć żony swego brata”. Herod słuchał go, bał się, ale jednocześnie nie był w stanie pójść za jego radami i jej zostawić. Nie był też w stanie go zabić. Czytamy, że ilekroć słuchał Jana Chrzciciela, tylekroć odczuwał pewien niepokój. No ale co z tego, skoro już pierwsza namiętność, czyli życie w związku, zaistniała.
Później Jan Chryzostom mówi o uczcie jako pewnym środowisku utraty czujności. Bo co to była za uczta? To była wystawna uczta, gdzie było pełno pijaństwa, zabawy, gdzie jeden drugiemu starał się zaimponować, przechwalał się.
I tu właśnie tak pomyślałem w kontekście sierpnia. Jakże często gdzieś mamy jakieś właśnie takie zabawy, gdzie jest alkohol, jeden drugiemu próbuje zaimponować i później pojawiają się jakieś złe rzeczy.
Ale wróćmy do tekstu biblijnego. Dalej Chryzostom mówi o tańcu córki Herodiady, że to nie był po prostu taniec, bo na weselu ludzie też tańczą, się bawią. Tutaj Chryzostom tę scenę tańca widzi w kontekście rozwiązłości, namiętności i utraty panowania nad sobą. Bo dopiero w tym momencie Herod rzuca tę nierozważną obietnicę.
Czyli popatrzmy: jest nieuporządkowana namiętność na początku, czyli ten związek, później odrzucanie napomnień Jana Chrzciciela, aż wreszcie utrata samokontroli właśnie poprzez pijaństwo, przez ucztę, przez pożądliwość i przez ten taniec. I następnie nierozważna obietnica.
Ale tutaj jeszcze mógłby się wycofać. Jednak co się dzieje? Pojawia się lęk przed opinią ludzi. „Przecież obiecałem. I co, teraz się wycofam? Się ośmieszę?”. Dochodzi wstyd przed współbiesiadnikami i dopiero teraz następuje zabójstwo Jana.
Zobaczmy, jak to powoli narastało, aż doszło do takiego momentu kulminacyjnego, że było już zabójstwo.
Zatem niech ten dzisiejszy tekst biblijny nie skupia nas tylko na tych wydarzeniach, które miały miejsce podczas uczty, ale na tym, co działo się w sercu Heroda. Od samego początku, przez małe ustępstwa, ostatecznie doprowadziło go to do zabójstwa, do morderstwa.
Niech ten tekst biblijny będzie też okazją do refleksji nad naszym życiem. Czy czasami właśnie gdzieś jakieś jedno, drugie, trzecie, kolejne ustępstwo nie sprawia, że nasze sumienie jest coraz bardziej rozmiękczone, że coraz więcej jest w nim miejsca dla grzechu i pojawiają się grzechy coraz, coraz, coraz bardziej ciężkie.
Zobacz także wcześniejsze rozważanie: Czy posługujesz się drugim człowiekiem?