Maria Magdalena natomiast stała przed grobem, płacząc. Dzisiaj widzimy, jak ważna jest tak zwana lectio continua, czyli dokładnie w biblistyce oznacza to, można powiedzieć, kontynuację, czytanie tekstu biblijnego po kolei. Ponieważ dzisiaj mamy fragment od wersetu 11, rozdział 20. Natomiast w Niedzielę Zmartwychwstania słyszeliśmy rozdział 20, wersety od 1 do 9. A dzisiaj od 11, czyli widzimy, że werset 10 został pominięty. Słuchając Ewangelii w Kościele, możemy myśleć, że mamy podany pełny tekst, że znamy Pismo Święte. Tak są te perykopy podzielone, niedzielne czy w tygodniu, że często jest coś pominięte, skrócone i nie znamy całego kontekstu. Myślimy, że znamy Pismo Święte, dlatego dobrze jest zerkać do Pisma Świętego i też do komentarzy.
Werset 10 został pominięty: „Uczniowie zatem wrócili znowu do siebie”. Czyli widzimy, że to nie są jakieś dwa oddzielne wydarzenia, ale kontynuacja Ewangelii z niedzieli. Maria Magdalena przychodzi, widzi odsunięty kamień, biegnie po Jana i po Piotra. Jan przybiega pierwszy, o tym mówiłem, jako młodszy, ale nie wszedł do środka, ponieważ Piotr miał pierwszeństwo wśród apostołów. Przybiega drugi, zwyczajnie wchodzi, widzą pusty grób i Jan zapisał o sobie: „Ujrzał i uwierzył”. Dalej jest ten moment właśnie, opuszczony werset 10: „Uczniowie zatem wrócili znowu do siebie”. Czyli z tą radością zmartwychwstania wrócili podzielić się nią z pozostałymi apostołami i innymi uczniami.
Teraz rozpoczyna się dzisiejsza Ewangelia. Co robi Maria? Maria Magdalena natomiast stała przed grobem, płacząc, a kiedy tak płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów. Zobaczmy, oni dostali informację, zobaczyli i zrozumieli, że Jezus zmartwychwstał, że wypełniły się te zapowiedzi prorockie plus zapowiedzi, które Jezus mówił, bo wielokrotnie zapowiadał swoje zmartwychwstanie, ale dotychczas tego nie rozumieli. Idą z tą radością głosić innym, a Maria Magdalena stoi, można powiedzieć, jakoś bezradnie, zapłakana, cały czas nie może się odnaleźć w tej tajemnicy.
I tutaj święty Augustyn mówił, że to nie były jakieś łzy bezradności, ale to były łzy wyrażające jej miłość. Pan Bóg chce się objawiać tym, którzy wytrwają nawet w niezrozumieniu, w ciemności. Ona tak stała, trochę właśnie w zamyśleniu. Zdecydowała się jednak zerknąć do tego grobu, zobaczyła dwóch aniołów, ale za moment się obraca i spotyka samego Jezusa. Wynagrodził jej wytrwałość, że została przy tym grobie, chociaż na początku, Augustyn też zwraca na to uwagę, nie rozpoznała Jezusa.
„Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz, gdzie Go położyłeś, a ja Go zabiorę”, bo myślała, że to jest ogrodnik. Święty Augustyn mówi, że mogła w ten sposób postrzegać Jezusa, ponieważ cały czas miała to wyobrażenie cielesne, tak jak Jezusa znała wcześniej. Natomiast Jezus jest zmartwychwstały, w tym ciele uwielbionym, dlatego mogła Go nie rozpoznać.
Ale dzięki temu dochodzimy do najpiękniejszej rzeczy w tym wszystkim i w tych świętach, które już mijają. Jezus zwraca się do niej: „Mario”, jak zapisał ewangelista Jan, a ona, obróciwszy się, powiedziała do Niego po hebrajsku: „Rabbuni”, to znaczy: „Mój Nauczycielu”. Ten piękny zwrot: „Mario”. Zarówno święty Augustyn, jak i inni Ojcowie Kościoła podkreślają to osobowe wezwanie. Bo czasami niektórzy myślą o wierze w sposób abstrakcyjny, o jakichś ideałach, ale my wierzymy, że zbawienie będzie osobowe. „Mario” — konkretne imię, konkretna osoba.
Jezus znał ją po imieniu i tak samo my wierzymy, że podczas sądu ostatecznego, podczas dnia zmartwychwstania, Pan Jezus do każdego z nas podejdzie i powie: „Sławku, znam ciebie, chcę cię przyjąć”. Mam nadzieję, że tak do mnie powie. Pan Jezus nie powie, że zbawia ludzkość, ale konkretnie zwróci się do ciebie po imieniu. Takiego Boga znamy, takiego Jezusa poznajemy w Jego objawieniu.
„Święta, święta i po świętach” — tak się mówi. Święta mijają i można było przeżyć wiele rzeczy, ale można było też w tej masie ludzi trochę się zagubić, bo wszyscy chodzą do kościoła, wszyscy się modlą, byli na liturgii, byli na święconce, siedzieliśmy przy stole. Ale gdzieś najważniejsze jest to, czy usłyszałeś ten głos właśnie: „Mario”, „Sławku” — ten osobisty głos Jezusa.
Bo święta przeminą, ale jeśli coś się wydarzyło w twoim sercu, jeśli jak ta Maria Magdalena stojąca przy grobie zobaczyłeś Jezusa zmartwychwstałego, usłyszałeś Jego głos w swoim sercu, to jest to najpiękniejsze, co mogło się w te święta wydarzyć.