Wielka Sobota więc takie bardziej refleksyjne zrobimy rozważanie. Ewangelia podaje: „Po upływie szabatu o świcie pierwszego dnia tygodnia przyszła Maria Magdalena i druga Maria obejrzeć grób”. To jest oczywiście Ewangelia, która będzie czytana podczas liturgii paschalnej, a dzisiaj chciałbym, abyśmy zatrzymali się jeszcze na Wielkiej Sobocie.
W Wielki Piątek po zakończonej liturgii Męki Pańskiej, liturgii krzyża został zaniesiony Najświętszy Sakrament do grobu. Jest figura, najczęściej jako dekoracja — Jezus zmarły leży w grobie. Ludzie przychodzą wieczorem, adorują Najświętszy Sakrament, modlą się, czuwają przy tym grobie.
Dzisiaj u nas akurat w Ujściu jest tak, że grób nie jest budowany w kościele, tak jak to zwyczajowo jest w parafii, ale mamy na samym szczycie Kalwarii kaplicę Grobu Pańskiego. I tam trzeba było siłą rzeczy ten Najświętszy Sakrament zanieść. Już przy końcówce, gdy niosłem monstrancję, trochę tak byłem zziajany i tak sobie pomyślałem o tych panach, którzy na pogrzebie też zanoszą ciało, zwłaszcza tutaj w Ujściu, jeśli jest trumna — jest też taki dosyć stromy ten cmentarz. Też bardzo często już widać, że są zmęczeni.
Tak niosąc Najświętszy Sakrament, oczywiście symbolicznie jako ciało Jezusa przenosząc do grobu, już pomyślałem, że jak właśnie ci pogrzebnicy, ci z zakładu pogrzebowego panowie wykonują tę ostatnią posługę, tak mi przyszło teraz zanieść, złożyć to ciało Jezusa do grobu.
Co dzieje się później? Ludzie płaczą, ludzie rzeczywiście przychodzą do grobu adorować tutaj Najświętszy Sakrament, jeśli chodzi o Wielki Piątek wieczór, ale przychodzi Wielka Sobota i nadal jest Najświętszy Sakrament wystawiony w budowanych właśnie grotach, w tych grobach, u nas w tej kaplicy u góry, i ludzie przychodzą, modlą się, ale nie wszyscy.
W większości atmosfera, jak pójdziemy w Wielką Sobotę do kościoła, jaka jest? Radosna, śpiewy, tutaj ludzie zadowoleni, uśmiechnięci, chichy, śmiechy, śmieją się, zdjęcia sobie robią, filmują, bo dla wielu z nich to jest jeden jedyny dzień w roku, kiedy oni przychodzą do kościoła. Jeśli jeszcze jest święconka w kościele, bo czasami jest święconka gdzieś na wsi pod krzyżem, pod figurą, czasami przed kościołem, bo jest tyle tych ludzi, nawet do kościoła nie wejdą, nie pomyślą, żeby podejść jeszcze adorować Pana Jezusa w grobie.
Nie, tam już jest ta atmosfera taka podniosła właśnie świętowania, święconki, zjedzenia od razu tego, co tam jest, czy powrotu do domu. Już mało kto myśli o jakimś dniu takim postnym, dniu zadumy, dniu ciszy. W wielu domach jest po prostu już pełna zabawa.
Tak sobie pomyślałem, czy nie można tu odnieść analogii do naszych pogrzebów. Zobaczmy, jakże często jest ta jeszcze podniosła atmosfera na Mszy Świętej, jeśli gra organista, potrafi zaprowadzić taką atmosferę dobrą, czy ksiądz trochę wzruszy ludzi na kazaniu. Później sam moment złożenia trumny czy urny, ludzie płaczą. Ale później zapraszamy najbliższą rodzinę na poczęstunek do restauracji, na stypę. Tam jeszcze chwila jest zadumy, a później już śmiechy, zabawy. No, a to niedawno nie widziałem, a tamto, a słyszałaś — plotki się dzieją i już ludzie w innej atmosferze żyją.
Jak sobie to przełożyłem na tę Wielką Sobotę, to przyjście do kościoła tych katolików, nawet nie niedzielnych, tylko takich raz w roku przychodzących właśnie ze święconką, to jest dla nich taka fajna stypa, taka zabawa. Jezus umarł, my tutaj teraz świętujemy.
Jest to pewna radość, można powiedzieć, bo po śmierci Jezusa też niektórzy byli radośni. Herod, przełożeni synagogi, przełożeni świątyni, faryzeusze, uczeni w Piśmie, oni pewnie sobie tam wino otworzyli i się cieszyli, że się pozbyli tego wywrotowca.
Ale my jako chrześcijanie musimy patrzeć głębiej. Nie tylko przez pryzmat tego, co się dzieje w Wielką Sobotę w kościołach podczas święconki, czasami wręcz zabawy. Ale prawdziwa radość, ta głębsza, przychodzi w sobotę wieczorem, gdy przyjdziemy na liturgię paschalną i będzie właśnie odczytany ten tekst o zmartwychwstaniu, gdy niewiasty przy grobie widzą grób pusty i biegną z radością do apostołów, żeby im oświadczyć, powiedzieć o radości zmartwychwstania.
To jest istota chrześcijaństwa, to jest istota naszej wiary. Radość ze zmartwychwstania Chrystusa.
Życzę ci, abyś doświadczył nie tylko tej radości takiej zewnętrznej, właśnie pisankowej, wielkanocnej ogólnie, czy świątecznej, o bardziej świątecznej, niektórzy tak mówią, ale żebyś doświadczył tej radości wewnętrznej, spotkania z Chrystusem zmartwychwstałym.
To jest radość, która może gdzieś zewnętrznie czasami gdzieś się nie przebija, ale w swoim sercu ją odkryjesz. Czy masz taki pokój serca? Czy masz pokój ducha? Czy rzeczywiście Chrystus w tobie zmartwychwstał? Ten czas wyrzeczeń, postu, Wielkiego Postu, postanowień własnych, uczynków miłosierdzia, czy to wszystko czujesz, że zaowocowało? Że jesteś bardziej wolny, że Jezus jest z tobą, że jest w twoim sercu?
Tego tobie życzę na Niedzielę Zmartwychwstania.