"Wziął kawałek chleba — i wszedł w niego szatan". Mowa o Judaszu podczas Ostatniej Wieczerzy. Jezus poczęstował go kawałkiem chleba i mamy to określenie: „wszedł w niego szatan”.
Jakże często w języku takim powszechnym, codziennym to określenie jest używane. Czasami ktoś po prostu dostanie jakiejś furii, zdenerwuje się, czy jakieś dziecko zaczyna szaleć i niektórzy mówią: „O, wszedł w niego szatan, tak się zachowuje”. Ale tu całkowicie chodzi o inną rzecz.
Bo nieraz tak sobie myślimy skrótowo, czy w przypadku właśnie takiej furii człowieka, czy w przypadku opętań, nieraz mówimy: „O, wszedł w niego szatan, on ma już nad nim władzę”. I tutaj niektórzy, interpretując ten tekst, też idą tak skrótowo: zły duch go opętał, wziął teraz nad nim kontrolę, przejął i on już nie mógł podejmować własnych decyzji.
Nie. Tu jest ukazany ten moment jako ostateczne podjęcie decyzji przez Judasza.
I Pismo Święte ładnie pokazuje, że to nie było coś, co przyszło nagle. Że sobie siedział zwykły człowiek, jeden z apostołów, i nagle wchodzi w niego szatan, i on teraz po prostu już funkcjonuje inaczej. Bo niestety w ostatnich latach w wielu filmach takie motywy się pojawiały i tak ludzie sobie wyobrażają właśnie działanie złego ducha: że człowiek, Bogu winny, nagle — szatan wchodzi i on się zmienia, i już teraz jakieś światła w oczach, jak to na filmach jest pokazywane, i on już teraz nie ma własnej woli, własnej decyzji.
Pismo Święte pokazuje cały proces deprawacji serca Judasza.
Najpierw mamy ten opis — bodajże wczoraj to było w Ewangelii — gdy Maria myje nogi Jezusa, ociera je własnymi włosami, namaszcza je i jest ten moment, kiedy Judasz się bulwersuje: można było sprzedać ten olejek. Jan dodaje: „bo był złodziejem”, czyli to już pokazuje, że jego serce już wcześniej było zdeformowane, nieuczciwie postępował.
Później początek 13. rozdziału, czyli tego obecnego, który czytamy, Ewangelii Jana: „W czasie wieczerzy, gdy diabeł już nakłonił serce Judasza Iskarioty”, czyli diabeł już wszedł z pokusą w jego serce, już się tam rozgościł, można powiedzieć, aż do tego momentu ostatecznego, czyli tego, co dzisiaj słyszymy.
„Po spożyciu kawałka chleba wszedł w niego szatan”, czyli to jest moment ostatecznej decyzji.
I można mieć w głowie różne pomysły. Myśli przychodzą przecież niezależnie od nas, ale dopóki to jest myśl, która przychodzi, której nie przyjmujemy jako swojej, to ona jest tylko pokusą, jakąś sugestią złego ducha.
I w tym momencie, kiedy człowiek podejmuje decyzję: „Tak, robię to, idę za tą myślą”, to jest ten moment, kiedy można właśnie użyć tego biblijnego określenia „wszedł w niego szatan”, czyli inaczej: człowiek podjął decyzję, zgodził się. Od teraz zaczyna szukać sposobu, żeby zrealizować ten zły czyn.
Więc dzisiejsza Ewangelia przypomina nam o tym, że to nie jest tak, że zły duch kogoś atakuje i nagle człowiek staje się zły, ale że to jest powolna deprawacja serca: od takich drobnych rzeczy, małych, od zrobienia miejsca złu w swoim życiu, w swoim sercu, przez akceptację jego obecności, przyzwyczajenie się do tego zła, aż do momentu, kiedy człowiek podejmuje decyzję, że to zło jest już jego własnym wyborem i zaczyna za nim iść.