Dzisiaj mamy Ewangelię o człowieku, który przez trzydzieści osiem lat cierpiał, nie mógł dostać się do sadzawki i – jak mówi – nie mam człowieka, który by mi pomógł. Pan Jezus go uzdrawia. Zobaczmy, zanim przejdziemy do samego tekstu, na początek trochę tutaj przeanalizujemy teksty biblijne, bo okazuje się, że jeśli ktoś z nas w Kościele słucha tego tekstu, i są jeszcze stare lekcjonarze, to usłyszy inną wersję niż w nowych kościołach, gdzie są nowe lekcjonarze.
Sam się zastanawiałem, mówię: czegoś mi tutaj brakuje, gdy czytałem ten tekst. Dobrze, zerknijmy do tłumaczeń. Biblia Tysiąclecia, myślę, że w większości domów takie są. Najpierw wydanie trzecie Biblii Tysiąclecia. Zerknijmy: J 5,3.
„Wśród nich leżało mnóstwo chorych: niewidomych, chromych, sparaliżowanych, którzy czekali na poruszenie się wody. Anioł bowiem zstępował w stosownym czasie i poruszał wodę, a kto pierwszy wchodził po poruszeniu się wody, doznawał uzdrowienia niezależnie od tego, na jaką chorobę cierpiał.”
Taką wersję pamiętałem. Okazuje się jednak, że w nowych lekcjonarzach jest już nowa wersja – to jest wydanie z 1999 roku. Czyli dla młodych to już jest normalne i tego nie zauważają, ale starsze osoby pewnie zauważą różnicę.
Wydanie piąte Biblii Tysiąclecia:
„Leżało w nich mnóstwo chorych: niewidomych, chromych i sparaliżowanych.”
Zobaczcie – od razu zaczyna się werset piąty, a wiersz czwarty jest w przypisie: „Część rękopisów zawiera glosę…”, i tutaj jest cytat tego czwartego wersetu.
W Piśmie Świętym Edycji Świętego Pawła tu jest to ciekawie zrobione. Jest werset trzeci i czwartego nie ma, jest tylko pokazane, że powinien być czwarty i rozpoczyna się piąty.
Taka ciekawostka dla tych, którzy się Pismem Świętym interesują, że czasami nam się może wydawać, że coś tam jest pominięte albo że coś inaczej słyszałem. Warto sobie sprawdzić, bo czasami rzeczywiście tak jest.
Będąc wcześniej ministrantem i lektorem, na pewno słyszałem tę Ewangelię z tych starych lekcjonarzy. Gdy dzisiaj sobie ją czytałem, mówię: o, czegoś mi tutaj brakuje.
Przejdźmy teraz do samej Ewangelii, do przesłania. Ten dopisany fragment, usunięty w najnowszych wydaniach, został najprawdopodobniej dopisany kilka wieków później, ponieważ kopiści poszczególnych wersji Pisma Świętego chcieli jakoś pierwszym chrześcijanom wytłumaczyć, dlaczego ta woda miała uzdrawiać, bo to nie było oczywiste.
Jest napisane, że człowiek nie mógł dostać się do wody, do sadzawki, która miała powodować to, że zostanie uzdrowiony. Później ktoś z kopistów dopisał, że to anioł zstępował – żeby pokazać, że tam było działanie Pana Boga.
Dlaczego? Żeby to odróżnić od pogańskich wierzeń. Były bowiem pogańskie świątynie, gdzie ludzie przychodzili, kąpali się w wodzie i uważali, że dzięki temu zostaną uzdrowieni. Istniały specjalne sanktuaria pogańskie i to mogło mieć też wpływ na chrześcijan.
Tutaj poczytałem – nigdzie w judaizmie nie jest oficjalnie potwierdzone, że ta woda w sadzawce rzeczywiście kogokolwiek uzdrowiła czy że miała taką szczególną moc. Było to po prostu wierzenie ludowe.
Tak jak dzisiaj Kościół nie neguje żadnych cudownych źródełek przy sanktuariach – czy w Licheniu, czy w Częstochowie, tam jest źródełko świętej Barbary, czy w innych sanktuariach. Jeśli to ma pomóc człowiekowi w nawróceniu, ma rozbudzić jego wiarę, dzięki temu pójdzie do spowiedzi, podejmie czyny pokutne, podejmie nawrócenie – nikt z tym nie będzie walczył.
Sama taka woda czy samo takie źródełko jednak nie uzdrawia.
Pan Jezus – zobaczcie – gdy ten człowiek powiedział, że nie ma kto mu pomóc dojść do tej sadzawki, a gdy on sam dochodzi, to już ktoś go wyprzedził – bo tam jest w tym przypisie właśnie, że tylko pierwsza osoba zostaje uzdrowiona.
Dopowiem jeszcze, dlaczego w ogóle ta woda się poruszała. Jest napisane o pięciu krużgankach. Były różne dopływy do tej sadzawki i najprawdopodobniej, gdy były deszcze czy wysoki poziom wód gruntowych, wtedy bardzo szybko napływała woda do sadzawki i zaczynała właśnie bulgotać czy falować. Ludzie uważali wtedy, że to jest ten moment odpowiedni na uzdrowienie.
Zobaczmy teraz: Jezus mógł mu pomóc dostać się do sadzawki, mógł zaczerpnąć wody i polać go z tej sadzawki. Wtedy jednak potwierdziłby, że ta woda rzeczywiście ma moc uzdrawiania.
Jezus mówi do niego: „Wstań, weź swoje łoże i chodź”.
Uzdrawia go bez kontaktu z tą wodą, żeby pokazać, że to On jest tym, który przynosi uzdrowienie. To On przywraca tego człowieka do pełni zdrowia – i to po trzydziestu ośmiu latach.
Takie dzisiaj ciekawostki biblijne związane z różnymi tłumaczeniami Pisma Świętego. Myślę, że to na pewno poszerzy waszą wiedzę.
Pamiętajmy też, że oczywiście można korzystać z wody przywiezionej z jakiegoś sanktuarium, z jakiegoś szczególnego miejsca. Nie uzdrawia jednak sama woda – uzdrawia Pan Bóg. Woda może być tylko pewną pomocą, żeby rozbudzić naszą wiarę i zaufanie do Pana Boga oraz do Jego mocy.