Dzisiaj Dzień Kobiet i przypada akurat Ewangelia o kobiecie, o rozmowie Jezusa z Samarytanką. Ta rozmowa była nie byle jaka, bo zobaczcie, ewangelista Jan zapisał, że nawet uczniowie, gdy przyszli, dziwili się, że rozmawiał z kobietą.
Przy okazji Dnia Kobiet te rozmowy z kobietami są różne. Niektórzy mężczyźni rozmawiają normalnie, niektórzy gdzieś patrzą z góry, niektórzy próbują jakiegoś flirtu — przepraszam, widać, że się na tym nie znam — niektórzy nieraz patrzą szowinistycznie i od razu umniejszają kobietom, zwłaszcza jeśli chodzi na przykład o kierowanie pojazdem, więc różnie to bywa.
Jak ta Samarytanka mogła odebrać Jezusa? Czy pomyślała, że On przyszedł z nią flirtować? Niekoniecznie. Bardziej mogła czuć się zagrożona, mogła pomyśleć, że nawet będzie po prostu z pogardą na nią patrzył. Dlaczego? Mamy w Ewangelii zapisane: „Żydzi bowiem i Samarytanie unikają się nawzajem”. Bardzo dyplomatycznie to zapisano, natomiast prawda była taka, że Żydzi po prostu gardzili Samarytanami. Księga Syracha opisuje to wprost, że to był naród, którym oni gardzili.
To jednak wątek poboczny, wróćmy do samej kobiety. Przychodzi około południa do studni. Nie była to pora, kiedy przychodzono czerpać wodę. Przychodzono albo rano, albo pod zachód słońca, gdy było chłodniej. Nikt nie szedł w południe. Ta kobieta przyszła, ponieważ później z całej rozmowy wynika, że jej życie było takie — możemy powiedzieć — społecznie mało akceptowalne. Najprawdopodobniej unikała ludzi, sąsiadów. Przyszła o tej porze, kiedy wiedziała, że przy studni nikogo nie ma.
Tymczasem siedzi tam Jezus i zaczyna z nią dialog, rozmowę. Piękna jest ta rozmowa. Orygenes, jeden z Ojców Kościoła, ukazuje, jak stopniowo kobieta zmienia sposób rozmowy z Jezusem, rozpoznając Go. Pokazuje, że jest to właśnie wzrost duchowy człowieka.
Najpierw zwraca się do Niego: „Jakżeż Ty, będąc Żydem…”, czyli nazywa Go Żydem. Później mówi już do Niego: „Panie, nie masz czerpaka…”, czyli używa tytułu Pan. Następnie mówi: „Panie, widzę, że jesteś prorokiem”, czyli pojawia się określenie prorok. Dalej przechodzi jeszcze głębiej: „Wiem, że przyjdzie Mesjasz zwany Chrystusem”. Zobaczmy więc, pojawiają się kolejne określenia: najpierw Żyd, później Pan, następnie prorok i w końcu pojawia się mówienie o Mesjaszu. Nie nazywa jeszcze wprost Jezusa Mesjaszem, ale mówi o oczekiwaniach mesjańskich, że ma nadejść Mesjasz, który będzie nazywał się Chrystusem.
To jest ukazanie wzrostu duchowego. Gdy zaczynamy dialog z Panem Bogiem, modlitwę, medytację Słowa Bożego, wtedy stopniowo otwierają nam się oczy i poznajemy Pana Boga coraz głębiej. To jest ta myśl główna.
Druga myśl jest taka: zobaczmy, kobieta — specjalnie tu zaznaczyłem, że jej życie było różne — przyszła o godzinie południa, żeby unikać ludzi, a teraz biegnie do swojego miasta i wszystkim mówi, że spotkała proroka, że spotkała Jezusa. Przestała się bać, zaczęła głosić.
Jezus także chce przychodzić do tych, którzy gdzieś są może na marginesie, którzy czują się niezauważeni, może nawet pogardzani przez innych. Jezus przychodzi, wybiera ją, aby była Jego narzędziem głoszenia Słowa Bożego. Chce przychodzić też do ciebie i prosić cię, żebyś głosił Słowo Boże dalej.