Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony. Tak kończy się dzisiejszy fragment biblijny. To jest Ewangelia według świętego Mateusza, ale dosłownie te same słowa znajdziemy w Ewangelii według świętego Łukasza. Tam, gdy jest mowa o wybieraniu sobie miejsc przy stole, na końcu Jezus właśnie mówi: kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony. To jest ta historia, kiedy człowiek usłyszał: „Przyjacielu, przesiądź się wyżej”.
Zobaczcie, identyczne zdanie w dwóch różnych Ewangeliach: Ewangelii według świętego Mateusza i według świętego Łukasza, ale użyte jest w całkowicie innym kontekście. Tam mówi bardziej o relacjach społecznych, tu natomiast o pysze religijnej. Tak było, że Pan Jezus pewnie często, chodząc i nauczając, używał takich maksym, które miały zapaść w pamięci. Stąd takie powtórzenia w Piśmie Świętym.
Przejdźmy do dzisiejszego tekstu. Dostało się tu mocno uczonym w Piśmie i faryzeuszom. Pan Jezus mówi: oto zasiedli na katedrze Mojżesza i ostrzega przed nimi: „Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie”.
Zacznijmy od hipokryzji, rzeczy najprostszej. Nauczają, ale sami nie czynią tego, co nauczają. Czy Pan Jezus mówi, że dlatego nie mamy ich słuchać, bo nie są autentyczni? Właśnie nie. Pan Jezus mówi: zachowujcie wszystko, czego was uczą. Jeśli autorytet nie potrafi żyć tym, co głosi, nie mamy naśladować jego czynów, ale to nie podważa tego, że może on mówić prawdę i głosić prawdę.
Dalej Pan Jezus mówi: „Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą”. Tu chodzi o interpretację Starego Testamentu. Uczeni w Piśmie przekazywali, co jest w Słowie Bożym, a przeciętny mieszkaniec Izraela nie miał w domu świętych ksiąg. Wiemy, ile wtedy kosztowały zwoje. Pismo Święte mógł znać jedynie z tego, czego nauczył się w domu od starszych, albo z tego, co słyszał w synagodze podczas nabożeństw.
Oni jednak dokładali także własną interpretację. Pan Jezus mówi: słuchajcie ich, czyli słuchajcie Pisma Świętego, ale z tą interpretacją niekoniecznie musicie iść. Zwłaszcza wtedy, gdy nie ma tu spójności życia i nauczania. Dotyczy to szczególnie faryzeuszów, którzy mieli mnóstwo przepisów religijnych. Starali się ich przestrzegać, ale też nie zawsze.
Wróćmy do zdania: kto się wywyższa, będzie poniżony. W odniesieniu do pychy religijnej widać to bardzo wyraźnie. Oprócz tego, że nie zawsze czynili to, co nauczali, lubili być pozdrawiani na rynkach, wydłużali sobie frędzle u płaszczów i rozszerzali filakterie. Chcieli mieć pierwsze miejsca na ucztach i w synagogach. To, że głosili słowo Boże, w ich oczach dodawało im splendoru i oczekiwali, że będą szczególnie traktowani.
Pan Jezus mówi dalej: „Wy nie pozwalajcie nazywać się rabbi”. Zdziwiło mnie, że komentarze podają, iż słowo „rabbi” dopiero w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych po Chrystusie zaczęło funkcjonować formalnie, a później przekształciło się w tytuł „rabin”, czyli oficjalny nauczyciel. Natomiast w czasach Jezusa słowo „rabbi” funkcjonowało jako forma szacunku: „mój wielki”, „mój nauczyciel”. Zresztą do Jezusa także się tak zwracano.
„Wy wszyscy braćmi jesteście. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem i nie chciejcie, żeby was nazywano mistrzami”. Okazuje się, że później oprócz słowa „rabbi” zaczęto także używać słowa „ojciec” wobec uczonych. W tradycji Kościoła przeszło to choćby przez ojców pustyni i zachowało się w języku: mówimy „ojciec duchowny” albo „ojciec” na zakonnika.
Podsumowując: niech ta dzisiejsza Ewangelia będzie dla nas przypomnieniem, że kto się wywyższa, będzie poniżony. Nie warto szukać próżnej chwały, zwłaszcza przez to, że głosi się Ewangelię innym. Nie wolno czynić z tego podbudowania ego ani oczekiwać od innych uznania.
Najistotniejsze jest jednak to, co od razu rzuca się w oczy: jednoznaczność. W sensie: to, co głoszę, to czynię. Potrzebna jest spójność pomiędzy moim słowem a moim życiem.