Z sobą Piotra, Jakuba i Jana. Wobec nich przemienił się, a Jego twarz zajaśniała jak słońce, Jego ubranie stało się białe jak światło.
Góra Przemienienia – dobrze znany nam tekst, gdy Pan Jezus objawił uczniom swoją chwałę, swoją boskość, możemy powiedzieć. Dlaczego to uczynił? Na końcu mówi: nie mówcie nikomu o tym widzeniu, dopóki Syn Człowieczy nie zmartwychwstanie.
Pan Jezus chciał umocnić uczniów na trudny czas, który nadejdzie, na czas Jego męki, śmierci, przebywania w grobie. To był moment, kiedy ich wiara mogła runąć, kiedy zaufanie, którym Go obdarzyli, mogło polec w gruzach. Na ten czas w ich pamięci miało zostać to objawienie.
Tak interpretuje to na przykład Orygenes, jeden z Ojców Kościoła, który ten tekst przekłada na płaszczyznę duchową. Mówi: nie było tam wszystkich apostołów, zobaczmy, tylko trzech – Piotr, Jakub i Jan. Ci, którzy byli świadkami wskrzeszenia córki Jaira, ci, którzy byli przy Jezusie w ogrodzie Getsemani. Zostali wybrani, żeby w sposób szczególny byli umocnieni, a potem stali się umocnieniem dla pozostałych apostołów, dla braci, dla sióstr, dla wszystkich uczniów.
Ten moment przemienienia, teofanii – możemy powiedzieć: objawienia się Pana Boga – bo dalej Bóg objawia się nie tylko w tym rozjaśnionym obliczu Jezusa, w świetle, w białym ubraniu, ale objawia się też w obłoku, który się pojawił. Dodatkowo widzimy Mojżesza i Eliasza, którzy rozmawiają z Jezusem.
Piotr tak bardzo był zaskoczony całą tą sytuacją, że mówi: rozbiję trzy namioty – dla Ciebie, dla Mojżesza i trzeci dla Eliasza. Nie wiedział bowiem, co ma mówić w tym momencie.
Zatem miało być to umocnienie wiary uczniów, umocnienie na czas krzyża – to już słowa świętego Jana Chryzostoma. On właśnie mówi, że dzięki temu przetrwali ten trudny moment.
Teraz przejdźmy już do naszej rzeczywistości. Mam nadzieję, że masz w swoim życiu takie momenty bliskości Pana Boga, kiedy czułeś Jego obecność, kiedy wiedziałeś, że był. Po to jest medytacja Słowa Bożego, po to są rekolekcje – czy parafialne, czy wyjazdowe – po to jest czas na głębszą modlitwę czy adorację Najświętszego Sakramentu, żeby zapisywać w pamięci te momenty, mieć je na czas trudny, który pojawia się w naszym życiu – a pojawia się często.
Teraz chociażby ta sytuacja światowa. To jest dzień, kiedy znowu pewnie nie będę mógł usnąć wieczorem, bo Izrael razem ze Stanami Zjednoczonymi zaatakowały Iran. Ziemia Święta, tam, gdzie chodził Pan Jezus, też jest odwetowo atakowana przez Iran. Dzieje się na tym świecie. Dodatkowo Pakistan z Afganistanem bombardowały w ostatnich dniach. Ukraina zaatakowała Białoruś – pewne instalacje, które Rosja wykorzystuje w wojnie przeciwko nim. Rosja cały czas walczy z Ukrainą.
Dzieje się na tym świecie i człowiek w tym niepokoju – zewnętrznym, ale też w naszym wewnętrznym, bo każdy z nas ma jakieś trudne sytuacje życiowe – łatwo może zapomnieć. Łatwo stać się tym uczniem spod krzyża, uczniem sprzed sądu Piłata, uczniem, który ucieka, świętym Piotrem, który zapiera się Jezusa, uczniami, którzy wątpią po Jego śmierci, uczniami uciekającymi do Emaus.
Właśnie w takim momencie potrzebne są te chwile przypomnienia: kiedy się modliłeś, byłeś na pielgrzymce, kiedy adorowałeś Jezusa, medytowałeś Słowo Boże, gdy czułeś Jego obecność.
W tych zwłaszcza momentach niech Jezus przemieniony będzie dla ciebie umocnieniem – że On jest w twoim życiu także w chwilach trudnych, kiedy Go nawet nie doświadczasz, nie czujesz, nie widzisz.