Miłując nieprzyjaciół upodabniasz się do Bożej Miłości.

Miłując nieprzyjaciół upodabniasz się do Bożej Miłości.
*Ilustracja podglądowa, wygenerowana za pomocą AI

Ewangelia na dzień – 28 lutego 2026 (Mt 5, 43-48)

Tekst Ewangelii

Sobota I Tygodnia Wielkiego Postu

Mt 5, 43-48

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Słyszeliście, że powiedziano: „Będziesz miłował swego bliźniego”, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski".

Słuchaj

Rozważanie do Ewangelii w formie audio.

Czytaj

Rozważanie z:

Miłując nieprzyjaciół upodabniasz się do Bożej Miłości.

Słyszeliście, że powiedziano: miłuj bliźniego twego, a nieprzyjaciela twego miej w nienawiści. Tak dzisiaj Pan Jezus zwraca się do słuchaczy. Tego cytatu ze Starego Testamentu nie znam, przeszukałem i nie ma. „Miłuj bliźniego swego” – owszem, to jest przykazanie starotestamentalne, myślę, że wszystkim nam znane. Natomiast „nieprzyjaciela twego miej w nienawiści” – takiego cytatu wprost nie ma.

Na przykład tłumaczenie księdza Romaniuka podaje w komentarzach około ośmiu fragmentów mówiących o tym, jak to funkcjonowało praktycznie w czasach Jezusa. Żydzi, interpretując inne fragmenty Pisma Świętego jako wskazania do życia codziennego, przyjmowali, że skoro są narodem wybranym, mają kochać swoich bliźnich, czyli współziomków, natomiast pozostałych nie, a wręcz nawet ich nienawidzić.

Konkretne cytaty, których nie będę czytał, mówią o nienawiści wobec określonych narodów. Posłużę się jedynie Starym Testamentem, Psalmem 139, wersety 21–22. Bardzo dobitnie pokazują myśl, która się rozwinęła, że trzeba nienawidzić obcych. Psalmista pisze: „Czy nie mam w nienawiści, Panie, tych, którzy Ciebie nienawidzą? Czuję wstręt do Twoich przeciwników. Nienawidzę ich z całego serca. Stali się także moimi wrogami”. To jest Pismo Święte, Stary Testament, Księga Psalmów. Pozostałe fragmenty również w podobnym tonie mówią o nienawiści.

W Izraelu pierwszego wieku tak się to zakorzeniło, że rzeczywiście byli przekonani: naród wybrany to my, bliźni to my, mamy siebie kochać i szanować, natomiast inne narody niekoniecznie. Jezus nawiązuje więc nie wprost do konkretnego cytatu, ale do ówczesnej mentalności.

Jakie daje nam zadanie? Poprzeczkę stawia bardzo wysoko, bo mówi: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za waszych prześladowców”. To jest bardzo trudne.

Ostatnio często odnoszę się do Ojców Kościoła. Święty Augustyn z Hippony mówi, że nie chodzi tu tylko o doskonałość moralną, o zaciskanie zębów i kochanie tych, którzy nas nienawidzą. Chodzi o uczestnictwo w życiu Bożym, o upodobnienie się do Boga. Jezus mówi przecież, że Ojciec sprawia, iż słońce wschodzi nad złymi i nad dobrymi, zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Bóg, kochając każdego człowieka, daje wzór miłości po ludzku niezrozumiałej, budzącej opór. Jak kochać tego, kto jest moim nieprzyjacielem?

Jan Chryzostom opisuje to bardzo konkretnie. Miłość nieprzyjaciela może mieć charakter terapeutyczny. Modlitwa za nieprzyjaciela uzdrawia serce modlącego się. Nieprzyjaciel przestaje być jedynie zagrożeniem, a staje się tym, którego powierzam Bogu. „Panie Boże, zadziałaj w życiu tego człowieka. Ty go stworzyłeś”. Rani mnie, może zranił, ale postrzegam go jako stworzenie Boże, jako kogoś, kto może nie widzi woli Boga, kto krzywdzi, bo sam został skrzywdzony, kto na dziś nie potrafi inaczej funkcjonować.

Wtedy nie postrzegam go już wyłącznie jako zagrożenia, lecz jako człowieka potrzebującego modlitwy i wsparcia. To ma wymiar terapeutyczny. Gdy czuję się zagrożony, rodzi się lęk i strach. Modlitwa stopniowo ten mechanizm rozbraja.

Nie chodzi o bagatelizowanie zła ani o puszczanie czegokolwiek płazem. Było już rozważanie o sprawiedliwości. Chodzi o brak zemsty. Modlitwa za drugiego sprawia, że gniew słabnie, nienawiść maleje, znika pragnienie odwetu. Sprawiedliwości należy szukać. Nie wolno pozwalać się krzywdzić. W sytuacji zagrożenia, zwłaszcza życia czy bezpieczeństwa dzieci, trzeba szukać ratunku i pomocy.

Stary Testament ograniczył prawo odwetu: nie wolno było mścić się ponad miarę. Jezus idzie dalej i wzywa do całkowitej rezygnacji z zemsty. Sprawiedliwość – tak. Nadmiar kary, satysfakcja z cudzego nieszczęścia – nie.

Dzisiejsza Ewangelia zachęca, by miłować nieprzyjaciół. Jezus mówi: jeśli kochacie tych, którzy was kochają, cóż szczególnego czynicie? To potrafią wszyscy, także niewierzący.

Człowiek wierzący, modląc się za nieprzyjaciół i starając się ich kochać, nie tylko wzrasta moralnie. Przede wszystkim upodabnia się do Chrystusa, do samego Boga.

Oglądaj

Komentarz do Ewangelii w formie wideo.

Wideo: Miłując nieprzyjaciół upodabniasz się do Bożej Miłości. Otwórz na YouTube

Co dalej?