Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, Ojciec wasz nie przebaczy wam także waszych przewinień.
Dziś w Ewangelii słyszymy, jak Pan Jezus uczy nas modlitwy Ojcze nasz i tak ją kończy właśnie tym zapewnieniem, że jeśli my przebaczymy innym, nam Pan Bóg przebaczy nasze grzechy. Jednocześnie, jeśli my nie przebaczymy innym, nam Pan Bóg nie przebaczy. Dosyć twarde, jasne ostrzeżenie.
Przepraszam za słabą jakość dzisiejszego nagrania, ale nagrywam gościnnie, a tutaj światło główne dzisiaj padło, korki wystrzeliły i póki co nie da się tego naprawić.
Nazwałem rozważanie: „Chrześcijańskie przebaczenie to akt siły, a nie słabości”. Mam nadzieję, że pomimo tej słabej jakości da się oglądać to wideo, bo naprawdę odkrycie przełomowe w rozumieniu tego fragmentu modlitwy Ojcze nasz dla mnie tutaj nastąpiło, gdy rozważałem ten tekst.
Najpierw Ojcowie Kościoła. Cyprian z Kartaginy mówił, że w słowach „i my przebaczamy” człowiek sam wydaje na siebie wyrok. Bardzo mocne stwierdzenie. Jeśli nie przebaczysz, sam wydajesz wyrok na siebie. Pan Jezus mówił, że Ojciec nam przebaczy, jeśli my przebaczymy innym. Augustyn z Hippony mówił, że jeśli ktoś nie przebacza, modli się przeciw sobie. Zobaczmy, można modlić się żarliwie modlitwą Ojcze nasz, a jednocześnie ściągać na siebie wyrok, gdy nie ma tego wewnętrznego przebaczenia.
Teraz najważniejsze: czym to przebaczenie jest? Przebaczenie jest aktem woli i decyzją serca. Co to konkretnie oznacza? Dla mnie odkrywcze było to stwierdzenie właśnie z dzisiejszego tytułu. Przebaczenie to akt siły, a nie słabości.
Jakże często przebaczamy komuś, ale jesteśmy po prostu bezsilni. Uważamy, że komuś przebaczyliśmy: dobrze, ja mu wybaczam. Tak naprawdę był to wyraz naszej słabości. To nie było żadne przebaczenie. Jeśli myślisz, że komuś wybaczyłeś, zastanów się, czy wybaczyłeś mu z jakiejś własnej bezsilności, słabości, czy twoje wybaczenie było wyrazem twojej siły. Dzięki temu możemy rozeznać wiele sytuacji z naszego życia, gdzie uważamy, że komuś przebaczyliśmy, a tak naprawdę przebaczenia tam jeszcze nie ma. To zamyka nas na miłosierdzie Boże.
Na początek może czym przebaczenie nie jest, napisałem sobie ściągę. Nie jest udawaniem, że zło nie było złem. Nie jest relatywizowaniem grzechu. Nie jest też rezygnacją z dochodzenia sprawiedliwości. Do tego jeszcze wrócę. Nie jest zgodą na przemoc. Ani nie jest robieniem z siebie ofiary losu. To wszystko byłoby wyrazem naszej słabości.
Co zatem oznacza przebaczenie? Nie chodzi o emocjonalny brak urazy, bo emocje rządzą się własnymi prawami. Czasami po latach jakieś rzeczy nam się przypominają i budzą się emocje zakopane wiele lat temu. Przebaczenie nie oznacza też, że mamy rezygnować z dochodzenia sprawiedliwości czy zgodzić się na jakąś szkodę. Nie jest powrotem do starej sytuacji, lecz wprowadzeniem pewnej nowej jakości. Nie jest zgodą na bycie ofiarą.
Temat trudny ostatnich lat. Ile jest sytuacji, gdzie wychodzą oskarżenia wobec księży za dawne sprawy związane z pedofilią. Niektórzy myślą, że to jest brak przebaczenia, że ci ludzie teraz się obudzili i chcą wybaczyć, dlatego ciągają tych księży przed sąd. Nie. To może być wybaczone w sercu, ale mają prawo dochodzić sprawiedliwości. To są dwie różne rzeczy.
Zobaczmy częstszą sytuację z domu, jakaś przemoc rodzinna. Wiele żon, ale czasami wobec mężczyzn też jest przemoc, mówi: ja mu wybaczę. A jednocześnie nosi urazę w sercu, bo to wybaczenie wynikało ze słabości. Nie będę nigdzie tego zgłaszać, bo się go boję, bo może zrobić coś jeszcze gorszego. Teoretycznie wybaczenie, ale praktycznie cały czas lęk i strach w sercu.
Albo ktoś jest oszukiwany przez szefa na pieniądze. Mówi: ja mu wybaczę, ale będę go obgadywał, będę mówił złe rzeczy o nim. Nie pójdę do inspekcji pracy czy do sądu, bo wiem, że może jeszcze bardziej utrudnić życie. To nie jest wybaczenie. Mówimy: przebaczyłem mu, zapomniałem o tym, ale gdzieś w sercu to cały czas zostaje.
Przebaczenie to nieżywienie urazy. Aby coś rosło, trzeba to żywić, karmić. Jest we mnie jakaś uraza, bo coś się wydarzyło. Przebaczenie polega na tym, że ta uraza po jakimś czasie się rozejdzie, żyję innym życiem, nie obciąża mnie. Jeśli jednak ją żywię, cały czas dokarmiam, krytykuję tę osobę, przypominam sobie złe rzeczy, widzę ją tylko w negatywnych określeniach, wtedy dokładam do tej urazy i ona wzrasta. Wtedy przebaczenia nie ma.
Kończąc, jeszcze raz zatrzymam się przy sprawiedliwości. Wielu z nas doświadcza rzeczy złych. Przebaczenie nie zamyka drogi do dochodzenia sprawiedliwości. Chcę to bardzo mocno podkreślić. W związku z tymi sprawami, o których mówiłem, dotyczącymi księży, ale także życia rodzinnego czy innych oszustw, to że komuś wybaczasz, nie znaczy, że masz rezygnować ze sprawiedliwości. To są dwie różne płaszczyzny. Brak dochodzenia sprawiedliwości może powodować, że współuczestniczysz w złu.
Rodzic, który nie zgłasza, że drugi rodzic czy partner krzywdzi jego dziecko, przymyka na to oko i mówi: wybaczam, że on pobił mojego syna, naraża dziecko na dalszą krzywdę. Ktoś mówi: wybaczam, że molestował dzieci, ale nie reaguje, a przecież może krzywdzić kolejne osoby. Wybaczam coś, ale jednocześnie narażam innych na zło.
Wracam do pierwszej myśli. Wybaczenie to wyraz siły, a nie słabości. Pomyśl o różnych sytuacjach w swoim życiu, gdzie ktoś cię skrzywdził i uważasz, że wybaczyłeś. Czy to przebaczenie wynikało z twojej siły? Czy jesteś już wolny i ta sytuacja nie trapi cię emocjonalnie? Czy był to raczej wyraz bezsilności i słabości: dobrze, przebaczyłem, bo się boję, bo on potrafi być mściwy i nie chcę mieć z nim więcej do czynienia? To nie jest do końca przebaczenie.