Dziś w Ewangelii słyszymy o trzech pokusach wobec Jezusa, których doświadczył na pustyni. To pierwsza niedziela Wielkiego Postu. Ciekawa rzecz pojawia się już na początku, bo czytamy, że Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. Gdy to słyszymy, możemy pomyśleć, że to zły duch Go wyprowadził. Tymczasem chodzi wyraźnie o Ducha Świętego. To Duch Święty poprowadził Jezusa, aby przed rozpoczęciem publicznej działalności przeżył czas osamotnienia i duchowej walki, by potem mógł wejść w swoje posłannictwo z pełną mocą.
Rozważając ten fragment, warto zatrzymać się właśnie nad tematem walki duchowej. Ewangelia ukazuje trzy pokusy: zamianę kamieni w chleb, rzucenie się z narożnika świątyni oraz pokusę władzy nad całym światem. Są to pokusy dobrze nam znane. Chciałbym jednak odnieść się do nauczania świętego Ewagriusza z Pontu, jednego z Ojców Kościoła z IV wieku. Opracował on koncepcję ośmiu złych myśli.
To bardzo ciekawe spojrzenie. Często koncentrujemy się na pokusach dopiero wtedy, gdy coś już się wydarzyło, gdy doszło do grzechu. Ewagriusz, jako Ojciec pustyni, zauważył jednak, że człowiek wychodzący na pustynię doświadcza nie tylko ciszy, lecz także ataku myśli. W codziennym życiu wiele się dzieje: praca, obowiązki, relacje. Dopiero gdy człowiek zostaje sam, zachoruje, wyjedzie na rekolekcje albo znajdzie się w odosobnieniu, wtedy w ciszy zaczynają ujawniać się wewnętrzne niepokoje. W tej pustyni budzą się różne myśli, zwątpienia i lęki. Okazuje się, że pokusa nie pochodzi wyłącznie z zewnątrz, ale bardzo często rodzi się w sercu człowieka.
Ewagriusz wymienił osiem złych myśli: obżarstwo, nieczystość, chciwość, smutek, gniew, duchowe znużenie, próżną chwałę i pychę. Na ich podstawie później ukształtowała się lista siedmiu grzechów głównych. Tu jednak kryje się pewne niebezpieczeństwo. Gdy mówimy o grzechach głównych, od razu myślimy o konkretnym czynie. Ewagriusz natomiast zwracał uwagę na wcześniejszy etap – na myśl.
Zanim pojawi się grzech, najpierw rodzi się myśl. To ona przychodzi w chwili osamotnienia, tak jak w przypadku Jezusa na pustyni. Zły duch zaatakował Go wtedy, gdy był sam, bez uczniów i tłumów. Podobnie dzieje się w naszym życiu. Gdy wydaje się, że wszystko jest już uporządkowane, że mamy chwilę ciszy i spokoju, wtedy mogą pojawić się te osiem myśli.
W życiu duchowym warto nauczyć się dostrzegać ten pierwszy moment. Nie skupiać się jedynie na samym grzechu, ale rozpoznawać myśl, która go poprzedza. Gdy ją rozeznamy i nazwiemy, możemy ją odsunąć. Wtedy pozostaje wolność serca i możliwość pójścia za Chrystusem.