Przybiega kobieta do Jezusa, pada Mu do stóp i błaga: uzdrów moją córkę, wyrzuć demona z mojej córki. Co mówi Jezus? „Pozwól najpierw najeść się dzieciom, bo nie wypada zabierać chleba dzieciom i rzucać go szczeniętom”. Wielu może mieć takie wrażenie, gdy słuchamy Ewangelii w Kościele, że Pan Jezus zachował się nawet niekulturalnie, a może wręcz pogardliwie wobec tej kobiety. Takie można mieć wrażenie, bo słowem „pies” można obrazić drugiego człowieka, a za czasów Jezusa także było używane pogardliwie. Żydzi naprawdę pogan nazywali psami, i to w takim pogardliwym tonie.
Żebyśmy jednak nie pozostali w tym błędnym wrażeniu, że Pan Jezus obraził tę kobietę, za moment objaśnię, co to słowo znaczy w tym kontekście. Najpierw jednak taki przykład z mojego życia, bo naprawdę wielu słuchających Ewangelii może mieć to błędne wrażenie, nie znając przysłów i całego kontekstu. Kiedyś, nie pamiętam, co to dokładnie było, ale mój kolega ksiądz jakoś się tak niestosownie ubrał, nie za bardzo do danej okazji. Powiedziałem przy kolegach: ale ci to pasuje jak świni siodło. Ojejku, co się później działo. Długo był na mnie obrażony, bo był święcie przekonany, że nazwałem go świnią, i to jeszcze przy kolegach. Jest takie powiedzenie: „pasuje jak świni siodło”, czyli po prostu komuś coś nie pasuje. On akurat nie znał tego powiedzenia i odebrał to bardzo osobiście. Stąd naprawdę jestem przekonany, że wielu, słysząc tę Ewangelię, rozumie, o co Jezusowi chodzi, ale podświadomie może to odebrać jako zachowanie wysoce niekulturalne, wręcz pogardliwe wobec tej kobiety.
Tyle tytułem wstępu, więc już tłumaczmy. Słowo „pies” było obraźliwe, używane przez Żydów wobec pogan, to już mówiłem. Tutaj jednak mamy słowo „szczenięta” – jest ogromna różnica pomiędzy szczenięciem a psem. Psy bardzo często błąkały się po Palestynie, jadły padlinę, przenosiły choroby, nie wyglądały zbyt pięknie. Natomiast szczenię to mały piesek, który był otoczony troską rodziny, był takim pupilem, dzieci się z nim bawiły. Nie mamy więc użytego słowa „pies”, ale konkretnie „szczenięta”. Zobaczmy jeszcze kontekst domu. To nie były jakieś psy mieszkające w budzie czy bezpańskie, ale szczenię, które mieszkało w domu razem z domownikami, które jadło to, co spadło ze stołu.
Kobieta nie obraziła się na te słowa Jezusa, czyli nie odebrała ich jako obrazy, ataku czy pogardy, ale wchodzi w dialog. Pan Jezus powiedział, że nie wypada zabierać chleba dzieciom, a rzucać szczeniętom. Ona odpowiada: „Panie, ale przecież i szczenięta jadają pod stołem to, co nakruszą dzieci”.
Tu dochodzimy do sedna dzisiejszego rozważania. Pan Jezus wskazał na pewną gradację: najpierw zbawienie przyszło do Żydów, do narodu wybranego. Oni Jezusa odrzucili i później rozchodzi się ono po całym świecie pogańskim. Musimy jeszcze zaznaczyć, kim była ta kobieta. Została nazwana poganką, Syrofenicjanką. Święty Marek podwójnie zaznacza, że nie była w tej pierwszej kolejności adresatką głoszenia Ewangelii. Najpierw była poganką, czyli nie wyznawała wiary, którą wyznawali Jezus i apostołowie. Druga rzecz: była Syrofenicjanką, czyli mieszkała na terenach fenicko-syryjskich. Nie była Żydówką, nie miała ani z urodzenia prawa do pierwszeństwa, ani z racji swojej wiary.
Pomimo tego Jezus pokazuje, że tak, najpierw głosimy swoim, ale później wiara jest głoszona także tym, którzy pochodzili ze świata pogańskiego. Niech więc ta dzisiejsza Ewangelia pokaże nam, że czasami, gdy mamy jakieś błędne wrażenie czy negatywne odczucie, że coś się nam w tekście nie zgadza, warto zgłębić, jak to mogło wyglądać w języku biblijnym i w świecie semickim. Nie pozostawajmy na poziomie zewnętrznych wrażeń, bo to później budzi w człowieku kolejne wątpliwości.
Tak było z tym kolegą. Był naprawdę obrażony, że nazwałem go świnią, ale później, po wyjaśnieniu sprawy i rozmowie z innymi kolegami, pokazałem mu, że takie przysłowie istnieje. Jakoś poszło to w niepamięć, całe szczęście.
Starajmy się zgłębiać Pismo Święte, aby rozumieć kontekst sytuacji i to, co mówił Jezus. Historia kończy się bardzo pięknie. Kiedy kobieta wróciła do swego domu, znalazła dziecko leżące na łóżku, a demon odszedł. Pan Jezus uzdrowił jej córkę, także dzięki dialogowi i uporowi tej kobiety. W swoim życiu starajmy się o taki dobry upór, o walkę w dobrych rzeczach, aby Pan Jezus nas prowadził.