Abyś nie przesolił w swojej nadgorliwości o sprawy Boże.

Abyś nie przesolił w swojej nadgorliwości o sprawy Boże.
*Ilustracja podglądowa, wygenerowana za pomocą AI

Ewangelia na dzień – 8 lutego 2026 (Mt 5, 13-16)

Tekst Ewangelii

V Niedziela zwykła

Mt 5, 13-16

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Wy jesteście solą ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też lampy i nie umieszcza pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu. Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie".

Słuchaj

Rozważanie do Ewangelii w formie audio.

Czytaj

Rozważanie z:

Abyś nie przesolił w swojej nadgorliwości o sprawy Boże.

Jesteście solą ziemi, lecz jeśli sól smak swój utraci, na nic się nie przyda, chyba że na wyrzucenie i na podeptanie przez ludzi. Tak Pan Jezus dzisiaj mówi do swoich uczniów. Jest sól rzeczywiście? Można się zdziwić, bo ta nasza sól, której używamy w kuchni, raczej nie zwietrzeje i nie utraci swojego smaku, więc najpierw przejdźmy do czasów Jezusa, a później do samego przesłania Ewangelii.

Jak za czasów Jezusa pozyskiwano sól? Najczęściej z wypływającej solanki albo bezpośrednio z Morza Martwego. Ci, którzy byli w Ziemi Świętej, wiedzą, że ma ono bardzo duże zasolenie. Odparowywano więc tę wodę i w ten sposób wydobywano sól. Mniej więcej tak to działało jak w Inowrocławiu. Przy okazji zareklamuję moje miasto. Niedaleko rynku jest Muzeum Solnictwa, można tam się udać. W ostatnich wiekach sól była tam wydobywana już w sposób tradycyjny: najpierw istniała kopalnia soli, gdzie wydobywano sól kamienną, później pojawiły się nowocześniejsze systemy, w których sól była wypłukiwana. Obecnie kopalnia soli już nie działa, została zalana.

Przy okazji budowy jednego z marketów w Inowrocławiu dokonano jednak odkrycia archeologicznego, że już kilka tysięcy lat temu miasto słynęło z pozyskiwania soli. Wtedy nie polegało to na kopaniu kopalni i wydobywaniu brył soli kamiennej. Istniały miejsca, gdzie wypływała słona woda. Ludzie ją zbierali, przygotowywali duże gliniane naczynia — a właściwie ogromne, płytkie zbiorniki — wylewali tam solankę, a ona, odparowując, dawała sól. To technologia sprzed kilku tysięcy lat, która funkcjonowała także za czasów Jezusa w Ziemi Świętej.

Sól, o której mówi Pan Jezus, to nie jest więc nasza sól kuchenna, sól kamienna, którą dziś używamy, ale sól zmieszana z różnymi innymi minerałami. Tak jak nasza sól zasadniczo nie ma terminu ważności i nie traci smaku, tak tamta pod wpływem wilgoci mogła się zmienić. Po jakimś czasie zostawał tylko biały proszek, inne minerały, a właściwa sól była wypłukana. Rzeczywiście więc w tamtych czasach sól mogła utracić swój smak. Tyle biblijnego wstępu.

Teraz warto skupić się na przesłaniu tekstu. Bardzo często fragment ten bywa brany na skróty i staje się argumentem dla wielu, że mamy robić porządek z całym światem, że mamy być solą ziemi i wszystkim pokazywać, jak należy żyć. Czy na pewno? Sól smak swój utraci — chciałbym skupić się właśnie na smaku. Po co jest sól? Nikt z nas nie je samej soli, chyba że zwierzęta zimą mają lizawki. Sól służy po to, żeby doprawić potrawę. Nie zasolić i nie przesolić, bo wiemy, jak trudno potem zjeść przesoloną zupę czy inne danie. Sól ma wydobyć smak, sprawić, że potrawa będzie dobra, smaczna, że powiemy: jakie to pyszne danie.

Tej soli musi być odpowiednia ilość. Danie nie może być przesolone. Mamy więc być solą ziemi, czyli mamy mieć swoją tożsamość i jej nie tracić, mamy wiedzieć, kim jesteśmy, ale nie mamy tą solą wszystkiego zniszczyć, wszystkiego „przesolić”.

Jednym z takich subtelnych złorzeczeń używanych przez katolików — na co zwrócił mi uwagę kolega ksiądz — jest zdanie: „ja się za ciebie pomodlę”. Katolicy rzadko powiedzą wprost: gardzę tobą czy nie znoszę cię. Powiedzą raczej: pomodlę się za ciebie. Co często za tym stoi? Nie spełniasz moich oczekiwań, moich kryteriów. Gardzę tobą, uważam się za moralnie lepszego i modlę się, żebyś się nawrócił. W taki sposób można „na skróty” rozumieć ten fragment Ewangelii: ja jestem solą, więc jestem lepszy, wyrazistszy, mam prawo innym dosolić, wszystkim pokazać, jak należy czynić, bo tylko ja jestem prawy.

Czy w ten sposób buduje się królestwo Boże? Gdyby kucharz tak działał, przesoliłby wszystkie dania i nikt więcej nie przyszedłby do jego restauracji. Dzisiejsza Ewangelia przypomina więc o naszej tożsamości. Mamy być solą, jak najbardziej. Mamy nie tracić swoich właściwości, ale mamy być solą, która ubogaca świat i nadaje smak innym. Niech Pan Bóg broni nas przed nienawiścią i pogardą wobec drugiego człowieka.

Oglądaj

Komentarz do Ewangelii w formie wideo.

Wideo: Abyś nie przesolił w swojej nadgorliwości o sprawy Boże. Otwórz na YouTube

Co dalej?