Odpoczynek jako nakaz Jezusa!

Odpoczynek jako nakaz Jezusa!
*Ilustracja podglądowa, wygenerowana za pomocą AI

Ewangelia na dzień – 7 lutego 2026 (Mk 6, 30-34)

Tekst Ewangelii

Sobota IV tydzień zwykły

Mk 6, 30-34

Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A On rzekł do nich: "Pójdźcie wy sami osobno na pustkowie i wypocznijcie nieco". Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu. Odpłynęli więc łodzią na pustkowie, osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich wyprzedzili. Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać o wielu sprawach.

Słuchaj

Rozważanie do Ewangelii w formie audio.

Czytaj

Rozważanie z:

Odpoczynek jako nakaz Jezusa!

Sobota jest — nie ma spania do południa. Zaraz ci coś wymyślę do roboty.

Tak niektórzy z nas wspominają, że ojciec wołał ich do roboty albo matka jeszcze dorzucała: południe, a ty jeszcze śpisz? Albo nieraz rodzice patrzą na dziecko i mówią: co tak siedzisz, weź się do roboty. Albo żona mówi do męża siedzącego na kanapie i łupiącego pilotem: weź się do roboty, cały dzień tylko siedzisz.

Dobrze — nie mówię o tym, że ktoś jest naprawdę leniem i całe dnie nic nie robi, ale o takim zwykłym odpoczynku. Dzisiejsza Ewangelia cytuje słowa Jezusa, który mówi do swoich apostołów: idźcie sami na miejsce odludne i odpocznijcie nieco. Tak wielu bowiem przychodziło, że nie mieli czasu nawet zjeść.

Zobaczmy — bardzo wielu ludzi gdzieś spowiada się z lenistwa, chociaż osobiście nie do końca jestem przekonany, czy rzeczywiście są leniwi, czy po prostu mają w sobie jakiś wewnętrzny przymus, że muszą cały czas coś robić. Naprawdę wiele osób tak ma, że nie potrafi sobie chwilę usiąść i odpocząć, bo już rodzą się wewnętrzne wyrzuty sumienia: nie, trzeba coś zrobić, czymś się zająć.

Także w relacji do drugiego człowieka — wielu zarzuca komuś odpoczynek. Wystarczy zobaczyć, jak reagujemy na kogoś, kto siedzi i nic nie robi. Wielu od razu się burzy: no jak siedzisz, przecież można coś zrobić. To często nie dlatego, że to grzech, ale dlatego, że ktoś tak został wychowany, tak ukształtowany, że sam odpoczynek budzi w nim bunt.

Czasami wynika to z wychowania, a czasami z ucieczki od siebie. Człowiek, który się zatrzyma, musi spotkać się ze swoimi myślami. Dlatego bywa, że jest ta gonitwa, ten kierat dnia codziennego, żeby nawet na moment nie wyhamować.

Dzisiejszy tekst biblijny — to polecenie Jezusa — chciałbym zobaczyć na dwóch płaszczyznach. Pierwsza jest czysto ludzka: po prostu trzeba odpocząć. Przyznam, że teraz w szkole już czekam na ferie. Była kolęda, cały czas spotkania z ludźmi, teraz jeszcze szkoła. Myślę, że jeszcze ten tydzień tutaj w Wielkopolsce przeżyjemy i wreszcie będzie można trochę odpocząć. Nie w tym sensie, że ktoś powie: ksiądz nic nie robi, a zmęczony — tylko po prostu jestem takim typem introwertyka, a może bardziej ambiwertyka. Lubię mówić o swoich osiągnięciach, ale gdy kontaktów z ludźmi jest za dużo, zaczyna mnie to przytłaczać.

Potrafię wtedy wyjechać samochodem na cały dzień, obsłużyć się w kasie samoobsługowej albo w McDonaldzie, z nikim nie rozmawiać i jestem szczęśliwy. Takich chwil odpoczynku też potrzebuję. Widzę po uczniach, że są przemęczeni. Czysto po ludzku — trzeba czasem wyluzować.

Druga płaszczyzna to wiara. Pan Jezus mówi: idźcie i odpocznijcie nieco. To nie jest pomysł uczniów. Oni nie mówią: jesteśmy zmęczeni, nie mamy kiedy zjeść, daj nam urlop. To Jezus nakazuje: odpocznijcie. Okazuje się, że to jest zasada życia duchowego.

Już od początku Kościoła Ojcowie Kościoła mówili o potrzebie odpoczynku. W każdym zakonie jest czas na modlitwę, na pracę, ale też na odpoczynek czysto ludzki. Człowiek nie może cały czas być w pędzie, bo spada jego efektywność, staje się drażliwy, irytuje się bliskimi, wchodzi w konflikty. Wystarczy drobiazg — i wszystko wybucha, bo nie było miejsca na relaks i wyhamowanie.

Zostańmy jeszcze przy życiu duchowym. Święty Augustyn mówił, że jeśli ktoś chce nieustannie być tylko dla innych, zaczyna posługiwać nie Chrystusem, ale sobą. Ilu jest we wspólnotach, a nawet wśród księży, przekonanych: ja, tylko ja, beze mnie wszystko się zawali. To już moment, w którym posługa staje się budowaniem wszystkiego na sobie.

Orygenes mówi jeszcze ciekawiej. Jeśli nie ma czasu na modlitwę i osobiste spotkanie z Jezusem, można mówić wszystkim o przyjaźni z Nim, a jednocześnie od dawna w tej relacji nie żyć. To jak opowiadanie o przyjacielu: co u niego słychać, jakie ma poglądy, a ktoś nagle pyta: a kiedy ostatnio się z nim widziałeś, bo on już dawno zmienił pracę. Można uważać się za kogoś bliskiego, a nie mieć kontaktu.

Tak samo w życiu duchowym. Jeśli nie ma Pisma Świętego i modlitwy, a jest tylko mówienie o Bogu, to coś jest nie tak.

Dzisiejszy fragment — przypominam: to nakaz, wręcz rozkaz Jezusa — przypomina o dwóch rzeczach. O odpoczynku czysto ludzkim, żeby nabrać sił, i o odpoczynku w Bogu: o modlitwie, ciszy, refleksji nad sobą i nad relacją z naszym Przyjacielem. Gdy ta relacja jest żywa wewnątrz, wtedy może też emanować na zewnątrz i przynosić owoce w ewangelizacji.

Oglądaj

Komentarz do Ewangelii w formie wideo.

Wideo: Odpoczynek jako nakaz Jezusa! Otwórz na YouTube

Co dalej?