Otrząśnijcie proch z nóg waszych – tak mówi dziś Pan Jezus w Ewangelii. Ale co to właściwie miało znaczyć? Czy apostołowie, którzy zostali posłani, mieli w ten sposób okazać foch: obrażamy się, nie przyjęliście nas, więc idziemy stąd i strząsamy proch? Nie. Katolicki komentarz biblijny pokazuje, że był to gest dobrze znany w Izraelu.
Izraelici, gdy wracali z ziem pogańskich na teren Izraela, symbolicznie otrząsali proch z butów, a właściwie ze stóp czy sandałów, ponieważ często chodzili boso. Gest ten miał pokazać: tamta ziemia była pogańska, a tu jest ziemia święta. Co więc symbolizował ten gest w nauczaniu Jezusa? Nie obrażanie się, lecz jasne świadectwo: zrobiliśmy wszystko, co było w naszej mocy.
Przyszliśmy do was jako posłani, aby głosić Ewangelię. Skoro jej nie przyjmujecie, odchodzimy, ale odpowiedzialność za tę decyzję pozostaje po waszej stronie. My spełniliśmy swoje zadanie.
Tak myślę także z perspektywy zmiany parafii. Zostało zrobione to, co było możliwe. Głoszenie miało miejsce, a ten, kto przyjął, rzeczywiście przyjął. Pan Jezus posyła również do ciebie różnych ludzi: na TikToku, w parafii, przez katechezę, jeśli jesteś uczniem i uczęszczasz na religię. Nikt jednak nie zmusi do wiary ani do chodzenia do kościoła.
Przychodzi moment, w którym decyzję trzeba podjąć samemu. Podobnie jak rodzic, który uczy dziecko jazdy na rowerze: prowadzi je, podtrzymuje, aż w pewnym momencie musi puścić rowerek, żeby dziecko samo nauczyło się jeździć. Tak samo jest z wiarą. Pan Jezus posyła apostołów i posyła konkretnych ludzi, aby głosili wiarę, ale to ty ostatecznie decydujesz, co z tym zrobisz.