Tylko teraz nie bój się, tylko wierz. Takie słowa usłyszał dzisiaj Jair od Jezusa, ale przejdźmy do całej tej historii. Jair ma dwunastoletnią córkę, jest przełożonym synagogi. Ona bardzo mocno zachorowała, nawet jest napisane, że umiera. Tak to określił, albo „dogorywa” w innych tłumaczeniach. Naprawdę nie wiedząc już, co robić, Jair wpada na genialny pomysł: idę do Jezusa. Biegnie do Niego i prosi: moja córka umiera, przyjdź i uzdrów ją.
W międzyczasie, gdy Jair już idzie razem z Jezusem do jego domu, Jezus spotyka kobietę, która od dwunastu lat cierpiała, wydała cały majątek, całe swoje mienie na lekarzy i nic jej nie pomogli. W tym kontekście możemy teraz lepiej zrozumieć te słowa: nie bój się, wierz tylko. Najpierw mamy kobietę, która mnóstwo pieniędzy wydała na lekarzy i nie byli w stanie jej pomóc. Ufała temu, że jeśli zapłaci odpowiednią kwotę, to będzie uzdrowiona. Z drugiej strony mamy Jaira, który był przełożonym synagogi. Nie wiemy, czy był bardzo bogatym człowiekiem ani ile wydał na leczenie córki, ale na pewno miał autorytet w społeczności, bo zarządzał całą synagogą, prowadził życie modlitewne i religijne oraz miał zapewne pewne znajomości. Mógł mieć u lekarzy jakieś względy. Pomimo tego nie byli w stanie uleczyć jego córki.
Widzimy więc dwie sytuacje. Kobieta ufała, że mając majątek, będzie zdrowa, a niestety to się nie sprawdziło. Z drugiej strony Jair, który miał pewną pozycję społeczną i znajomości, ufał, że załatwi sobie takich lekarzy, którzy uleczą jego córkę. Obydwie drogi zawiodły. Przykładając to do naszych czasów: ilu dzisiaj myśli, że skoro ma pieniądze, to będzie żył wiecznie i zawsze będzie zdrowy. Okazuje się jednak, że nawet najbogatsi ludzie umierają. Lekarze mogą czasem trochę pomóc, złagodzić cierpienie, czasem wydłużyć życie, ale w końcu i tak każdy musi odejść z tego świata. Ilu ludzi myśli, że załatwi sobie lekarza po znajomości i będzie lepiej, będzie zdrowiej, a okazuje się, że nawet najlepszy specjalista w niektórych sytuacjach rozkłada ręce i nic więcej już nie może zrobić.
W tym kontekście jeszcze lepiej rozumiemy sytuację Jaira. Przychodzą już do domu, są przed domem, gdy wybiega sługa i mówi: Twoja córka umarła. Czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela? W tym momencie Jair mógł rozłożyć ręce, paść z bezsilności i powiedzieć: koniec, starałem się, próbowałem. Patrzy jednak na Jezusa, a Jezus, słysząc te słowa, mówi: nie bój się, wierz tylko. Wiemy, co wydarzyło się dalej. Jezus wchodzi do tego domu, zwraca się do dziewczynki słowami, które znaczą: dziewczynko, mówię ci, wstań. Ona wstaje i cieszy się życiem na nowo. Dwunastoletnie dziecko. Jezus poleca jeszcze, żeby dać jej jeść i pić.
Spróbujmy teraz przełożyć to na nasze życie. Co właściwie oznacza to zaufanie i te słowa: nie bój się, tylko wierz? Łatwo pójść na skróty i pomyśleć: nie bój się, czyli odrzuć lęk, zakłam swoje uczucia. W żadnym wypadku. Emocje nigdy nie są złe w sensie moralnym. Możemy ich nie lubić, nie chcieć ich odczuwać, ale same w sobie są moralnie neutralne. Nie bój się nie oznacza więc: zakłam rzeczywistość, udawaj, że nic się nie dzieje. Nie oznacza też: cały się boję, trzęsę się ze strachu, nie mogę jeść, ściska mnie żołądek, ale będę udawał, że wszystko jest w porządku. Nie o to chodzi.
Człowiek ma prawo odczuwać ból, strach, lęk i niepokój, zwłaszcza w tak dramatycznych sytuacjach, gdy pieniądze już nic nie pomogą, znajomości nic nie dadzą, a choroba postępuje. „Nie bój się” oznacza: zaufaj Panu Bogu. „Nie bój się, tylko wierz” to wezwanie, by wejść na płaszczyznę wiary. Ciekawe jest to słowo „tylko”, bo ono rzeczywiście pojawia się w tekście greckim. Wyklucza jakąkolwiek inną „wiarę”. Dotychczas kobieta wierzyła w siłę pieniędzy, że zapłaci i zostanie uleczona. Jair wierzył w siłę swojego autorytetu i znajomości, że załatwi lekarzy i córka wyzdrowieje. Jezus mówi: to, w co dotychczas wierzyłeś, gdzie lokowałeś swoje zaufanie, odłóż. Tylko wierz, czyli tylko zaufaj Mnie.
Warto zauważyć, że Jezus nie mówi: tylko wierz, a za chwilę uzdrowię twoją córkę. Mówi jedynie: tylko wierz. Jair nie wiedział, co się za moment wydarzy. To jest właśnie wiara rozumiana jako zaufanie obecności Boga, obecności Jezusa. Wierz w to, że jestem przy tobie, że jestem Bogiem, który jest blisko. Nie wierz w kolejną wersję wydarzeń, którą sobie ułożyłeś w głowie, bo to byłoby spłycenie wiary do taniego pocieszania: będzie dobrze, nic się nie bój. Tak często ludzie próbują się pocieszać w trudnych sytuacjach, mówiąc: jakoś to się ułoży.
Jezus mówi: wierz, ale nie w to, co sobie ustaliłeś. Jak często modlimy się w taki sposób, że z góry zakładamy konkretny scenariusz: mam być uzdrowiony, ma się wydarzyć to i to, i wierzę, że tak się stanie. Wtedy nie wierzymy Panu Bogu, lecz wierzymy w to, że spełni się to, o co prosimy. To jest ogromna różnica. Wiara chrześcijańska polega na wierze Bogu. Jair uwierzył Jezusowi, że On jest przy nim i że chce dobra. To przekracza czysto ludzką logikę. Zaczynamy wierzyć, że Bóg jest przy nas i że wyprowadzi jakieś dobro, ale według swojej wizji i swojej woli.
„Nie bój się, tylko wierz” oznacza więc: działaj po ludzku, wykorzystuj pieniądze na leczenie, korzystaj ze znajomości, jeśli masz takie możliwości. Jednocześnie pamiętaj o zaufaniu Bogu, że ostatecznie to On kieruje światem i ma swoją wolę oraz swoją wizję. Wiara polega na tym, by wtedy, gdy nasze ludzkie działania zawodzą i nie przynoszą już efektu, uwierzyć Panu Bogu, że On naprawdę chce naszego dobra.