Bogosławieni (bārûk) czy szczęliwi (aszar)?

Bogosławieni (bārûk) czy szczęliwi (aszar)?
*Ilustracja podglądowa, wygenerowana za pomocą AI

Ewangelia na dzień – 1 lutego 2026 (Mt 5, 1-12a)

Tekst Ewangelii

Czwarta Niedziela zwykła

Mt 5, 1-12a

Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył usta i nauczał ich tymi słowami:
"Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni jesteście, gdy wam urągają i prześladują was i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe o was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie".

Słuchaj

Rozważanie do Ewangelii w formie audio.

Czytaj

Rozważanie z:

Bogosławieni (bārûk) czy szczęliwi (aszar)?

Dziś w Ewangelii słyszymy o błogosławieństwach. Pan Jezus na górze mówi: błogosławieni ubodzy w duchu, ci, którzy cierpią prześladowanie, i tak dalej. Nie będę wszystkich tych błogosławieństw wymieniał, ponieważ myślę, że je znamy. Być może jednak zwróciliście uwagę, że istnieją dwie wersje tłumaczenia. Najczęściej w Kościele słyszymy „błogosławieni”, a w innych tłumaczeniach – przykładowo w tym – pojawia się słowo „szczęśliwi”: szczęśliwi ubodzy, szczęśliwi, którzy cierpią udrękę, szczęśliwi łagodni. Nawet to tłumaczenie „szczęśliwi” bardziej do mnie przemawiało, ale okazuje się, że całkowicie zmienia ono sens przesłania.

Trzeba więc na chwilę odnieść się do oryginałów hebrajskich i do tego, jak to słowo było rozumiane. Okazuje się, że to „szczęśliwi”, dziś częściej promowane w nowszych tłumaczeniach, niestety sprowadza przesłanie tego tekstu wyłącznie do naszego życia i naszej woli. Chodzi tu o hebrajskie słowo aszar, które oznacza szczęśliwego człowieka, tego, komu się dobrze powodzi, tego, który dobrze żyje. Cała perspektywa zostaje więc sprowadzona do człowieka. Natomiast drugie określenie – „błogosławieni” – w języku hebrajskim odpowiadałoby słowu baruch. Błogosławiony to ten, który jest objęty Bożą obietnicą, ten, nad którym Pan Bóg wypowiedział dobro. Ten wątek przymierza jeszcze za moment rozwinę, bo jest on w tym fragmencie bardzo istotny.

Wróćmy jednak na chwilę do końcówki Ewangelii: „Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie”. Choć są to słowa zamykające ten fragment, warto od nich zacząć, ponieważ bardzo łatwo można spłycić to przesłanie, uznając je jedynie za obietnicę przyszłej nagrody. W takim ujęciu wyglądałoby to tak: teraz mamy się starać i cierpieć, a kiedyś Pan Bóg nam to wynagrodzi. Pojawia się wtedy pytanie o motywację: po co żyć w ten sposób, skoro nie przynosi to żadnych korzyści tu, na ziemi?

W tym miejscu wracamy do dwóch znaczeń, o których była mowa wcześniej. Zrozumienie „szczęśliwi” mogłoby tworzyć pewną ułudę moralnej obietnicy: wykonujcie wszystkie zadania, które wskazał Pan Jezus, zaliczajcie kolejne etapy, a będziecie szczęśliwi. Wiemy jednak, że tak nie jest. Człowiek prześladowany, ubogi, dążący do sprawiedliwości, a doświadczający niesprawiedliwości, po ludzku szczęśliwy nie będzie. Będzie czuł się pokrzywdzony. Można więc pomyśleć: dobrze, przecierpię to teraz, a kiedyś Pan Bóg mi wynagrodzi.

Tymczasem tłumaczenie „błogosławieni” okazuje się o wiele trafniejsze, ponieważ nie opisuje postępowania z perspektywy człowieka, który ma zdobywać nowe cnoty czy umiejętności, ale z perspektywy Boga i przymierza. Stary Testament, a także sam Pan Jezus, mówiąc o nowym przymierzu, bardzo często odwołują się właśnie do przymierza: z Abrahamem, z Mojżeszem. Pan Bóg składa obietnicę i ją realizuje. Sposób przeżywania błogosławieństw wskazuje więc na trwanie w Bożym przymierzu. Będąc ubogimi w duchu, szukając sprawiedliwości, już żyjemy w tym przymierzu. Wiem, że nie jest to łatwe do zrozumienia, dlatego spróbujmy posłużyć się obrazem z życia.

Weźmy relację rodzic–dziecko. W pierwszym, błędnym rozumieniu wyglądałoby to tak: rodzice mówią do dziecka – pokaż nam, że masz same piątki, wzorowe zachowanie, osiągnięcia sportowe, zapiszemy cię na kółka, zdobędziesz nagrody w konkursach, a wtedy będziemy cię kochać. Czy jednak tak funkcjonuje zdrowa rodzina? Nie. W prawidłowej relacji rodzice najpierw kochają swoje dziecko i je akceptują. Oczywiście zachęcają do starań, dostrzegają jego możliwości, ale biorą pod uwagę także jego ograniczenia. Bywa, że rodzice stawiają dziecku zbyt wysoką poprzeczkę, próbując realizować przez nie własne, niezrealizowane ambicje: studia, karierę, sukcesy, których sami nie osiągnęli.

Jeśli miłość rodziców byłaby uzależniona wyłącznie od spełniania wymagań, byłoby to głęboko krzywdzące. Rolą rodziców jest pomóc dziecku odkryć jego talenty i zdolności, wspierać je i pomagać mu wzrastać. W tym wszystkim dziecko wie, że nie zdobywa miłości rodziców, ponieważ jest kochane niezależnie od wyników. Ta pewność miłości i akceptacji pozwala mu się rozwijać i iść dalej.

Ten obraz można odnieść do relacji z Panem Bogiem. Pan Bóg nie jest Tym, który stawia warunki: spełnij to i to, zachowaj Dziesięć Przykazań, a wtedy cię pokocham. Przeciwnie, w logice przymierza i błogosławieństw mówi: jesteś kochany w sytuacji, w jakiej się znajdujesz. Staraj się wzrastać i iść dalej. „Błogosławieni”, a nie „szczęśliwi”, oznacza właśnie trwanie w tej relacji.

Dopiero w tym świetle wracamy do końcówki dzisiejszej Ewangelii: „Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie”. Nie jest to jedynie zapowiedź przyszłej zapłaty, ale zapewnienie, że już teraz, nawet jeśli po ludzku doświadczamy niesprawiedliwości i cierpienia, trwamy w relacji z Bogiem. Żyjąc błogosławieństwami, często będziemy wykorzystywani, jako miłosierni spotkamy się z roszczeniami, a dążąc do sprawiedliwości doświadczymy nacisku. Pan Bóg jednak obiecuje, że trwając w przymierzu, jesteśmy z Nim w relacji, która ostatecznie doprowadzi nas do pełni szczęścia – do pełnej komunii z Nim w rzeczywistości nieba.

Oglądaj

Komentarz do Ewangelii w formie wideo.

Wideo: Bogosławieni (bārûk) czy szczęliwi (aszar)? Otwórz na YouTube

Co dalej?