Dzisiejsza Ewangelia mówi o Jezusie, który wraca do Galilei, ale nie do Nazaretu, nie do swojego rodzinnego miasta, lecz osiada w Kafarnaum nad jeziorem. Dalej ewangelista Mateusz pisze, że było to na pograniczu ziem Zabulona i Neftalego, i cytuje dosłownie fragment z Księgi proroka Izajasza. Ci, którzy w niedzielę będą na Mszy Świętej, usłyszą ten tekst jako pierwsze czytanie – dokładnie ten sam fragment: „Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego, Galilea pogan, lud, który był pogrążony w ciemności, ujrzał światło wielkie”.
W tej zapowiedzi prorockiej ewangelista Mateusz dostrzega Jezusa – zapowiedź Tego, który miał stać się światłością dla Galilei. Dzisiaj przeżywamy Niedzielę Słowa Bożego. W tym kontekście warto pamiętać, że Pan Jezus nie był kimś, kto stworzył nową religię, przyszedł i wszystko wymyślił od nowa. Czerpał obficie ze Starego Testamentu, z objawienia Bożego, które było wcześniej i które przygotowywało naród wybrany na pełnię objawienia w Chrystusie.
Szczególnie ewangelista Mateusz bardzo chętnie cytuje Stary Testament, ukazując jedność, a właściwie kontynuację, Starego Testamentu w nauczaniu Pana Jezusa. To jest właśnie to, czego wyznawcy judaizmu nie zrozumieli. Dla nich zapowiedzi prorockie pozostają w pewien sposób zacienione, ponieważ nie dostrzegli Chrystusa jako zapowiadanego Mesjasza. My już wiemy, że Jezus jest tym Mesjaszem zapowiadanym w Starym Testamencie.
To jest jedna myśl. Druga dotyczy faktu, że Pan Jezus nieprzypadkowo osiadł w Kafarnaum. Chodził po mniejszych miastach i wioskach, ale właśnie Kafarnaum stało się Jego bazą wypadową. Było to miejsce, w którym krzyżowały się ważne drogi: z Egiptu do Rzymu, z Rzymu na Wschód, w stronę Jerozolimy. Wiemy, jak ogromne znaczenie miały drogi w Imperium Rzymskim. Legiony mogły szybko się nimi przemieszczać, zarówno w celu tłumienia buntów, jak i prowadzenia nowych podbojów.
Najistotniejszy był jednak handel. To właśnie nim te drogi tętniły najbardziej, a dzięki temu ekspansja Imperium Rzymskiego postępowała bardzo szybko. Kafarnaum było miejscem spotkań, krzyżowania się szlaków i wymiany handlowej. Pan Jezus, wybierając to miejsce, wiedział, że słowo, które głosi, oraz cuda, których dokonuje, bardzo szybko się rozejdą.
Mamy na to świadectwa w innych fragmentach Ewangelii. Dobra Nowina docierała do Syrii, na wschód, do Dekapolu po drugiej stronie jeziora, a także na południe, w stronę Jerozolimy i zapewne dalej, aż do Egiptu.
Niech dzisiejsza Ewangelia będzie dla nas przypomnieniem dwóch rzeczy. Po pierwsze, że Słowo Boże – rozumiane szeroko, także jako Stary Testament – jest skarbem, z którego obficie czerpiemy. Po drugie, że Słowo Boże nie jest dane tylko po to, byśmy je rozważali i nad nim się zatrzymywali, ale po to, by rozszerzało się dalej poprzez nasze głoszenie. Jedni mają do tego większe predyspozycje, inni mniejsze, ale najważniejsze jest to, by mówić o Panu Jezusie. Niech Ewangelia niesie się po całym świecie.