Jezus, przechodząc koło Jeziora Galilejskiego, zobaczył Szymona i Andrzeja, brata Szymona, jak zarzucali sieci w jezioro; byli bowiem rybakami. Jezus powiedział do nich: „Pójdźcie za Mną, a sprawię, że staniecie się rybakami ludzi”.
To tekst znany, bardzo często używany w kontekście powołania, i powiem, że sprawiał mi pewną trudność. Tu będę się posługiwał takim kalendarzem wędkarskim. Trudność ta wynikała z faktu, że w języku polskim słowo „rybak” w odniesieniu do ludzi może budzić pewne negatywne skojarzenia: sieć, podstęp czy wędkarz, który haczykiem próbuje rybę zwabić.
Sprawdziłem to w grece, w oryginale – rzeczywiście jest tam słowo „rybak”. Myślałem, że może uda się znaleźć jakiś językowy wytrych, ale tak się nie stało. Pozostajemy więc przy rybaku. Okazuje się jednak, że w biblijnym rozumieniu nie chodzi o podstęp ani o schwytanie kogoś po cichu, tak aby nie wiedział, że wpadł w sieci czy sidła. Absolutnie nie o to tu chodzi.
Odniesienie do rybaka dotyczy jego pracy, sposobu funkcjonowania i wykonywania zadania – łowienia ryb. Więcej analogii będę czynił do wędkarzy, choć o rybakach również będzie mowa, ponieważ na wędkarstwie znam się lepiej. Stąd dzisiaj ten kalendarz wędkarski.
Mowa tutaj o prawdziwych wędkarzach, nie o tych, którzy łowią na tzw. komercjach. Dla tych, którzy nie wiedzą, czym są komercje: to stawy, do których wpuszcza się dużą ilość ryb, dowozi się je beczkowozami, a następnie ludzie przyjeżdżają, wykupują zezwolenie i łowią. Często są to duże okazy. Nie jest to nic złego, bo dla rekreacyjnego wędkowania również ma to swój sens.
Chodzi jednak bardziej o zwykłych wędkarzy – łowiących na jeziorach i rzekach. Taki wędkarz musi najpierw poznać łowisko. Gdy przychodzi, mniej więcej wie, czego może się spodziewać: czy będą liny, czy dno jest muliste, czy trafi się okoń albo sandacz, czy dno jest kamieniste. Posiada już pewne rozeznanie.
Po zarzuceniu wędki sprawdzany jest grunt, obserwowana roślinność i rozeznawane całe łowisko. W tym miejscu pojawia się ważna analogia: ci, którzy idą za Jezusem i chcą „łowić ludzi”, również potrzebują rozeznania środowiska, w którym działają. Ta myśl była dla mnie naprawdę odkrywcza. Często zakładamy, że wystarczy wyjść i głosić, a ludzie mają zareagować. Tymczasem, tak jak trzeba poznać środowisko wodne, tak samo trzeba poznać środowisko, do którego się głosi.
Kolejnym elementem jest zanęta. Wędkarz ją rzuca, czyli podkarmia, a następnie czeka, aż ryby przypłyną. Pojawia się tu obraz cierpliwości i oczekiwania, aż zanęta zacznie działać. Na komercjach jest łatwiej, bo ryba zazwyczaj już tam jest. W naturalnym łowisku trzeba ją dopiero „zaprosić”.
Na jeziorze czy rzece woda bywa kapryśna. Zdarza się wracać z pustymi rękami. W tym roku miałem dzień, w którym nie było nawet jednego brania – spławik ani razu nie drgnął. Takie sytuacje się zdarzają; wpływa na nie ciśnienie i wiele innych czynników.
Właśnie o to chodzi w określeniu „rybak ludzi”. Nie oznacza ono podstępu, lecz odwołuje się do charakteru pracy, cierpliwości i doświadczenia wypracowanego wcześniej nad jeziorem.
Jeśli ktoś stara się głosić Ewangelię lub dawać świadectwo, warto pamiętać o cierpliwości rybaka czy wędkarza. Potrzebne jest rozeznanie „łowiska” oraz dobór odpowiedniego sprzętu: spinning, gruntówka czy spławik. Znaczenie ma również grubość żyłki, haczyk i przynęta – żywa lub sztuczna, naturalna czy zbożowa. Tych elementów jest bardzo wiele.
Każdy wędkarz ma swoje sprawdzone metody. Podobnie jest z głoszeniem Ewangelii. Zamiast dziwić się, dlaczego coś nie działa, warto spojrzeć na potrzebę rozeznania środowiska i cierpliwości – takiej, jakiej wymaga czekanie, aż ryba podejdzie do zanęty.
Niech dzisiejszy fragment Ewangelii o powołaniu apostołów – „staniecie się rybakami ludzi” – będzie przypomnieniem, że pozyskiwanie ludzi dla Chrystusa wymaga prawdziwej cierpliwości rybaka czy wędkarza.