Dziś jest 6 stycznia. W Kościele wspominamy czterech króli.
Pismo Święte mówi, że za czasów panowania Heroda do Jerozolimy przybyli ze Wschodu mędrcy. Nie mamy tam jednak podanej liczby, że było ich trzech. Skąd więc wzięła się ta trójka? Ewangelia podaje dalej, że gdy przybyli do Jezusa, przynieśli trzy dary: złoto, kadzidło i mirrę. Stąd późniejsza tradycja Kościoła zaczęła wnioskować, że skoro były trzy dary, to i mędrców musiało być trzech.
Dopiero gdzieś w IV wieku zaczęto interpretować, że nie byli to mędrcy, lecz królowie, zgodnie z zapowiedziami starotestamentalnymi mówiącymi o tym, że królowie z odległych krajów przybędą złożyć dary Mesjaszowi. Tak ukształtowało się dzisiejsze święto Trzech Króli.
Na początku jednak wspomniałem o czterech. Słusznie, ponieważ tekst biblijny mówi także o królu Herodzie. To właśnie jemu chciałbym się szczególnie przyjrzeć. Zobaczymy jego reakcję na wizytę tych niespodziewanych gości, przybyszów.
Mędrcy powiedzieli do niego: „Zobaczyliśmy na Wschodzie Jego gwiazdę, czyli Jezusa, i przybyliśmy oddać Mu pokłon”. Jaka jest reakcja Heroda? Ewangelia mówi: „Gdy to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima”.
Nietrudno to zrozumieć. Herod jest królem, a oto przybywają obcy mędrcy czy królowie z innych królestw i mówią, że narodził się nowy król, któremu chcą oddać pokłon, a on sam nic o tym nie wie. Musiał być mocno zdziwiony i przerażony, ale nie dał tego po sobie poznać.
Polecił gościom odpocząć i posilić się po podróży. W tym czasie zebrał swoich doradców i zaczął konsultować, co to za historia. Doradcy potwierdzili, że według Pisma Mesjasz ma narodzić się w Betlejem Judzkim.
Gdy Herod ponownie przywołał mędrców, powiedział do nich: „Idźcie i wypytajcie się dokładnie o to Dziecię, a gdy Je znajdziecie, dajcie mi znać, żebym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon”. Jak pięknie musiały brzmieć te słowa — serdeczne, pełne troski, sprawiające wrażenie szczerości.
Wiemy jednak, co kryło się za tymi deklaracjami. Herod chciał zamordować nowo narodzonego pretendenta do tronu. Gdy Józef z Maryją uciekli z Jezusem, Herod wysłał wojsko, aby pozabijać wszystkich chłopców w Betlejem i okolicy poniżej drugiego roku życia. Jakże wielki kontrast między górnolotnymi słowami a rzeczywistymi intencjami.
Postać Heroda zawsze przypomina mi, by w relacjach z drugim człowiekiem patrzeć nie tylko na słowa, lecz przede wszystkim na intencje i czyny. Spotykamy bowiem wielu ludzi, którzy potrafią mówić pięknie i z troską, a w rzeczywistości myślą i działają zupełnie inaczej.
Niech dzisiejszy tekst biblijny — historia tych czterech królów: trzech, którzy naprawdę przyszli oddać pokłon Jezusowi, oraz jednego króla Heroda, mściwego i krwawego, choć na zewnątrz sprawiającego wrażenie człowieka empatycznego i życzliwego — będzie dla nas przypomnieniem i przestrogą. Nie dawajmy się zwieść pozorom, pięknym słowom i deklaracjom, gdy nie idą za nimi czyny, bo czasem pod płaszczem dobroci kryją się, jak mówi Ewangelia, drapieżne wilki.