Trzeci etap życia.

Trzeci etap życia.
*Ilustracja podglądowa, wygenerowana za pomocą AI

Ewangelia na dzień – 27 grudnia 2025 (J 20,2-8)

Tekst Ewangelii

27 grudnia 2025 Sobota Święto św. Jana, apostoła i ewangelisty

J 20,2-8

Pierwszego dnia po szabacie Maria Magdalena pobiegła i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: „Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono”. Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył.

Słuchaj

Rozważanie do Ewangelii w formie audio.

Czytaj

Rozważanie z:

Trzeci etap życia.

Wczoraj w kościołach słyszeliśmy list rektora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, na Uroczystość Bożego Narodzenia 2025 roku. Przywołano w nim słowa jednego z pacjentów hospicjum, który powiedział: „Każdego dnia poruszamy się w specyficznej atmosferze Bożego Narodzenia, bo umierający człowiek rodzi się dla wieczności”. Inny chory dodał: „Większość umierających ma świadomość swego narodzenia dla Pana Boga”. Trzeba powiedzieć wprost, że ten list był bardzo odkrywczy. Rektor nawiązywał do osób przebywających w hospicjach — terminalnie chorych, będących już na ostatnim etapie swojego życia, patrzących realistycznie na fakt, że niedługo będą musieli ten świat opuścić. Każdy z nas ma świadomość przemijania, jednak w codzienności jest to perspektywa raczej odległa, taka, którą łatwo odsunąć na bok i zbyt mocno się nią nie przejmować. Natomiast człowiek terminalnie chory w hospicjum, jeśli zachowuje jeszcze świadomość, musi skonfrontować się z prawdą, że za kilka dni, tygodni czy miesięcy może już go nie być. Musi przyjąć do wiadomości, że to mogło być jego ostatnie Boże Narodzenie. List ukazywał ludzkie życie w trzech etapach. Pierwszy to etap płodowy — czas, gdy człowiek bezpiecznie przebywa pod sercem matki. Ten etap nie może jednak trwać wiecznie. Musi się zakończyć, aby człowiek mógł narodzić się do życia tu, na ziemi. To nasze życie ziemskie również przemija i ma swój kres. Właśnie w tym momencie pojawia się ta odkrywcza myśl: kończące się życie na ziemi staje się narodzeniem dla nieba. Śmierć jest rodzeniem się do rzeczywistości wiecznej. Oczywiście jest to perspektywa ludzi wierzących. Możemy więc mówić o trzech etapach życia człowieka: o życiu płodowym, o życiu fizycznym na ziemi oraz o życiu w rzeczywistości wiecznej. Próbowałem skonfrontować to spojrzenie z osobami niewierzącymi, dla których istnieje etap życia pod sercem matki, potem życie fizyczne, a później — jedno wielkie nic. Brak jakiegokolwiek „później”. Zatrzymajmy się jednak przy katolickim spojrzeniu, bo przecież to wiara nas łączy. Dzisiejsza Ewangelia mówi o zmartwychwstaniu. Może to zaskakiwać, że zaledwie dwa dni po Bożym Narodzeniu słyszymy o odkryciu pustego grobu. Apostoł Piotr wraz z Janem, Ewangelistą, przybywają do grobu. Na podstawie znalezionych płócien oraz oddzielnie ułożonej chusty Jan opisuje swoją reakcję krótko: „Ujrzał i uwierzył.” To właśnie jest nasza wiara — przekonanie, że istnieje zmartwychwstanie, że jest ten trzeci etap ludzkiego życia. Jak czytamy dalej w tym liście: „Osoby ciężko chore, zbliżające się nieuchronnie do momentu śmierci, odczuwają szczególnie mocno ten aspekt Bożego Narodzenia, związany z nowym narodzeniem człowieka do lepszego życia”. Ta perspektywa nam towarzyszy — perspektywa narodzin do nowego, lepszego życia. Niech to dzisiejsze rozważanie stanie się przypomnieniem, że nieustannie znajdujemy się na drugim etapie naszej drogi. Im bliżej jego końca, tym bliżej rodzenia się do etapu trzeciego.

Oglądaj

Brak wideo dla tego rozważania.

Co dalej?