Fundament, którego nie widać, a decyduje o wszystkim.

Fundament, którego nie widać, a decyduje o wszystkim.

Ewangelia na dzień – 4 grudnia 2025 (Mt 7,21.24-27)

Tekst Ewangelii

4 grudnia 2025 Czwartek I tygodnia adwentu

Mt 7,21.24-27

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nie każdy, który Mi mówi: "Panie, Panie», wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki”.

Słuchaj

Rozważanie do Ewangelii w formie audio.

Czytaj

Rozważanie z:

Fundament, którego nie widać, a decyduje o wszystkim.

„Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale” – w ten sposób Jezus porównuje życie swoich słuchaczy do solidnie wybudowanego domu. „Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom – on jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony”. Jezus wskazuje, co sprawiło, że dom nie runął — skała, na której był wybudowany. Jest tu użyte greckie określenie „pétra”, oznaczające skałę, masyw skalny, twarde podłoże, litą skałę w ziemi. W czasach Jezusa, jeśli tylko teren na to pozwalał — a w obszarach skalistych, takich jak Judea czy Galilea, zdarzało się to często — wykuwano fundamenty bezpośrednio w skale. Konstrukcję osadzano na naturalnym skalnym podłożu, a następnie wznoszono budynek. Wykorzystywano więc najczęściej litą skałę tuż pod powierzchnią. Jeśli teren nie pozwalał na takie posadowienie, budowano inaczej: w rowie fundamentowym układano kamienie, głazy, duże bloki, później łączone zaprawą. Dzisiaj budownictwo rozwinęło się do tego stopnia, że pojawiły się fundamenty żelbetowe — czyli beton zbrojony stalą. Trochę może za bardzo rozwinąłem ten temat, ale ci, którzy mnie znają, wiedzą, że kończyłem technikum budowlane, a oprócz tego kilka lat przepracowałem na budowach, więc ten temat szczególnie lubię. Gdy idziemy przez miasto, widzimy różne budynki: od małych domów, poprzez bloki i wieżowce, aż po drapacze chmur. Często podziwiamy ich architekturę, konstrukcję, wykończenie, ale rzadko zastanawiamy się, ile betonu musiało zostać wlane w ziemię i ile ton stali wykorzystano na zbrojenia, aby postawić solidny fundament pod tym budynkiem, żeby mógł stać i nie runąć. To wszystko jest dla naszych oczu ukryte. Patrzymy na piękne budynki, ale nie wiemy, co jest pod ziemią — czy fundament został wykonany solidnie, czy nie. Widzimy często budynki leciwe: stu-, dwu-, trzystuletnie, najczęściej kościoły, które stoją do dziś, ponieważ ktoś kiedyś wykonał pod nimi solidny fundament. Widzimy też domy, chałupy, które pękają i zapadają się, ponieważ rzemieślnik zawalił temat i fundamenty były wykonane byle jak. Zwłaszcza kobiety — chociaż nie chcę generalizować — myśląc o nowym domu, niemal automatycznie są już myślami w „Action”, zastanawiając się, jakie ozdoby do niego kupić. Głowami są już w „Komforcie”: jakie wybierzemy wykładziny czy panele. Myślami przemierzają „Agatę” lub „Bodzio”, meblując pokoje. Pochłaniają je kolory ścian, dodatki, stylizacje, piękne firanki. Rzadko która z pań zastanawia się nad tym, ile betonu pójdzie w ziemię, żeby wykonać solidny fundament. Oczywiście panowie też czasem myślą jedynie o tym, jak dom będzie wyglądał z zewnątrz — o elewacji, oświetleniu, które „zrobi wrażenie” na sąsiadach. A majster, kierownik budowy czy projektant zaczynają — jeśli oczywiście to porządna firma — od dobrego rozeznania gruntu i od tego, jak wykonać solidny fundament. Niedawno miałem okazję być w Elblągu i, spacerując po mieście, zauważyłem wielki sprzęt budowlany do wiercenia pali pod fundamenty – to ogromne palownice, które wiercą otwory, w których będą zalewane kilkunastometrowe pale betonu. Dopiero na nich będzie stał budynek. Normalnie takich rzeczy nie trzeba robić — wystarczy zwykła ława fundamentowa — ale był to teren pomiędzy starym miastem a niedaleko płynącą rzeką. Teren bardzo niepewny, stąd potrzeba dokładnych obliczeń i aż tak głębokich fundamentów, żeby budynek stał stabilnie i bezpiecznie. To się majster rozwinął — pomyślicie — i powiecie: „Księże, księże, do tematu, sprawy duchowe”. Dobrze, więc wracamy do spraw duchowych. Oczywiście tym fundamentem jest Chrystus i to jest rzecz dla nas oczywista. Celowo użyłem obrazu człowieka idącego przez miasto i podziwiającego różne budynki, ponieważ zewnętrznie możemy być nimi zachwyceni, innymi trochę mniej — bo są może zaniedbane, nieremontowane. Jednak to, jak długo postoją, zależy od tego, czego nie widzimy: od fundamentu, który jest w ziemi. Podobnie, idąc przez miasto, spotykamy różnych ludzi: bardziej zadbanych, mniej zadbanych, dbających o siebie i mniej dbających o siebie. I zewnętrznie może przyjść pokusa, żeby ich oceniać. Ale tak samo jak w przypadku budynków — nie widzimy, na jakim fundamencie budują swoje życie. Może część z tych ludzi jest szczęśliwa, wierząca, praktykująca, ma dobre rodziny. A może niektórzy właśnie idą do sklepu kupić sznur, ponieważ za chwilę się powieszą. Może ktoś inny idzie kupić alkohol, żeby tylko zapić ten dzień i go zakończyć. Może ktoś idzie zdradzić swoją żonę — tego nie wiemy. Bo to wynika z fundamentu, na którym budują swoje życie, a którego my nie znamy. Puentując: nie chodzi o ocenianie ludzi wokół nas, lecz o nasze własne życie. Pamiętajmy: gadżety z „Action” i różne inne drobiazgi, w przypadku domu, sprawiają, że jest ukończony i piękny — to jest ważne, żeby dobrze się w nim mieszkało. Jednak decydujący jest fundament pod tym domem. Tak samo jest z naszym życiem. To, co prezentujemy na zewnątrz, sposób, w jaki żyjemy i funkcjonujemy, to tylko wykończenie. Natomiast to, co jest w naszym sercu — to, co mozolnie wypracowujemy przez lata poprzez pracę nad sobą i modlitwę — jest fundamentem, który powinien być osadzony, jak mówi Jezus, na skale, czyli na Nim. Pamiętaj o tym, że nie można zaniedbać pracy nad fundamentem, jeśli dom ma być solidny na lata i nie runąć. Nie można też zaniedbywać pracy nad swoim wnętrzem, duchem, jeśli twoje życie ma być szczęśliwe na lata i nie runąć.

Oglądaj

Brak wideo dla tego rozważania.

Co dalej?