Równia pochyła.

Równia pochyła.
*Ilustracja podglądowa, wygenerowana za pomocą AI

Ewangelia na dzień – 20 listopada 2025 (Łk 19,41-44)

Tekst Ewangelii

20 listopada 2025 Czwartek XXXIII tydzień zwykły

Łk 19,41-44

Gdy Jezus był już blisko Jerozolimy, na widok miasta zapłakał nad nim i rzekł: „O gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi. Ale teraz zostało to zakryte przed twoimi oczami. Bo przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, obiegną cię i ścisną zewsząd. Powalą na ziemię ciebie i twoje dzieci z tobą i nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia”.

Słuchaj

Rozważanie do Ewangelii w formie audio.

Czytaj

Rozważanie z:

Równia pochyła.

Jezus płacze na widok Jerozolimy. Spotykamy Jezusa w różnych emocjach. Niedawno, rozgniewany, wszedł do świątyni, aby zrobić porządek w jej przedsionku. Teraz, patrząc na stolicę Izraela, płacze. Oczywiście Jezus nie płacze nad samym miastem, ale nad jego mieszkańcami. Mówi: „O, gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi…”. I dalej zapowiada: „Nieprzyjaciele otoczą cię wałem. Nie pozostawią w tobie kamienia na kamieniu”. Po roku 70 świątynia w Jerozolimie została zburzona razem z dużą częścią miasta. Jezus widzi pewien proces, który prowadzi do tego upadku. Przybywa jako Mesjasz i zarzuca miastu, że nie rozpoznało czasu swojego nawiedzenia. Wszyscy w mieście się bawią, handlują, żyją swoim rytmem. Życie toczy się własnymi torami, a tymczasem nieustannie, powoli, zbliża się zagrożenie i upadek miasta. W 2014 roku pisałem o bólu człowieka, który widzi stopniowy upadek kogoś bliskiego. O bólu matki, która patrzy, jak jej syn wchodzi w narkotyki. O bólu rodziców, którzy widzą, że dziecko obiera złą drogę. Pisałem wtedy o tym, jak patrzymy na drugiego człowieka, gdy powoli stacza się po równi pochyłej: najpierw przez drobne zaniedbania, potem przez przyzwyczajenia, później przez poważniejsze zaniedbania, aż w końcu następuje upadek i kryzys. Dziś Pan Jezus w ten sposób patrzy na Jerozolimę. Mówi zaskakujące słowa: „Ale teraz zostało to zakryte przed twoimi oczami”. Ten człowiek, który doświadcza upadku, który się powoli stacza, może tego nie dostrzegać. Prędzej ktoś z zewnątrz to zobaczy. Dlatego wtedy pisałem o bólu i bezsilności, gdy patrzymy na drugiego, jak rujnuje swoje życie. Dzisiaj chciałbym, żebyśmy spojrzeli z tej drugiej perspektywy: Nasi bliscy, ci, którzy nas kochają, rodzice, i wreszcie Pan Bóg. Miejmy nadzieję, że nie. Czy nie widzą czasem, jak powoli, krok po kroku, po tej równi pochyłej powoli staczamy? Oczywiście nikt z nas pewnie nie jest jeszcze gdzieś na dnie, ale każda równia pochyła ma swój początek. Jeśli dobrze rozeznamy ten początek, jeśli zobaczymy, że coś już zaczyna ściągać nas w dół, to jest wielka szansa, żeby ten proces zatrzymać. Módl się. Pamiętaj zwłaszcza o codziennym rachunku sumienia i o dobrym rachunku przed spowiedzią, żeby dostrzec te momenty, w których coś zaczyna ściągać cię w dół, powoli staczać. Abyś szybko rozeznał swój czas nawiedzenia i podciągał się ku górze. ---HTML---

Archiwalne rozważania do tego fragmentu biblijnego:

Oglądaj

Brak wideo dla tego rozważania.

Co dalej?